.

– Mam takie marzenie aby na urodziny albo Dzień Matki dostać pewien prezent – zagadnęłam do Kasi

– ?

– Nie chcę rysunku czy laurki, ale chcę żebyśmy spędziły razem jeden dzień. Tak naprawdę. Od rana do wieczora. Wspólne wyjście, zakupy, kino, obiad gdzieś poza domem.

– I naprawdę nie marzysz o czymś specjalnym? Taki zwykły, prosty prezent??

– Myślisz, że to takie łatwe do zrobienia?

– Pewnie

Czyżby?

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Mam problem z wiarą i z Bogiem. Nie chodzę do kościoła. Kiedyś zdarzało mi się pójść choćby po to, żeby pomyśleć, wyciszyć się, ukoić to moje rozedrganie. Nie wiem. Nic nie wiem. Denerwują mnie osoby, które nie mają wątpliwości. I zazdroszczę im jednocześnie. Czuję, że mogę liczyć tylko na siebie. A jednocześnie, gdy pomyślę o rodzicach to

– Boże, proszę, spraw, żeby żyli 100 lat

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Na lekcji języka polskiego Kasia przerabiała wiersz Wisławy Szymborskiej „W zatrzęsieniu”

– Nawet fajny ten wiersz – opowiadała po powrocie do domu

– A pewnie – ja na to – uwielbiam Szymborską

– Wiem, i nawet powiedziałam Pani: mama byłaby szczęśliwa, bo to jej ulubiona poetka

– Co Pani na to?

– Taaak??? – Kasia zademonstrowała reakcję nauczycielki

– A powiedziałaś, że mam książki?

– No

– Zdziwiła się że ktoś jeszcze czyta poezję?

– Nie, chyba nie…no może trochę…

Brakuje mi tylko dwóch tomików, tych pierwszych – „Dlatego żyjemy i „Pytania zadawane sobie”. Są bardzo drogie. Może ktoś chciałby oddać? Obiecuję traktować z należytym szacunkiem.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W ramach akcji „Polska pod krzyżem” jedno z miejsc zgromadzenia wiernych było na obrzeżach mojego miasta. Nie zaobserwowałam większych utrudnień w ruchu, ale nie poruszałam się w newralgicznych miejscach. Słuchając lokalnego radia natrafiłam jednak na łączenie z Kruszynem. Bardzo rozentuzjazmowana Pani redaktor mówiła o tym jaki jest tłum, jaki wspaniały nastrój wokół, że ludzie przyjechali z różnych stron Polski, zostawili wszystko aby być tu razem, modlić się i wspierać. I w tej ekscytacji podchodziła do ludzi, zadając im pytania:

– A Pani skąd jest? – zaczepiła jakąś kobietę

– Z Lublina

– A co Pani zostawiła w domu, żeby tu być?

– Zostawiłam pranie, gotowanie, porządki, bo to nieważne, ważne jest aby być tu razem, modlić się, przeżywać wspólnie ten cudowny czas…

– A Pan co zostawił? – podeszła do kolejnego uczestnika

– Żonę

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

,

Mój pierwszy raz. W escape roomie. No, nie, że ten tego, tylko zwyczajnie, o pokój zagadek chodzi. 😉  Pierwszy i od razu z wyższej półki – „W cieniu piramid” w Bydgoszczy. Ja się nie spodziewałam, że to może tak wyglądać! Nie grzebałam w internecie, nie przygotowałam się i miałam zupełnie inne wyobrażenie tej zabawy. Mylne. Oj mylne. Bo tu szok! Kilka pomieszczeń, wystylizowanych, w klimacie, raz kwatera wojskowa, potem wnętrze piramidy, od podłogi po sufit, zagadki to tu, to tam, od czego zacząć, czego szukać, jak, co, gdzie??? O kurde! Nie błyszczałam intelektem, nie byłam mistrzem rozgrywki. Chaos myśli, kumatość raczej przeciętna, otwarta buzia, eeee, yyyy – to ja. Na szczęście miałam bystrych towarzyszy – Adama, Kasię i Olę. I udało się! 4 minuty przed końcem czasu!

Bawiłam się świetnie! Chcę znowu! (może się zlitują, może mnie ze sobą zabiorą, przekupię ich, dopłacę, obiecam bogatego Mikołaja …)

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kasia potrzebowała „Pana Tadeusza” do szkoły (jakim cudem nie mam go w domu??), a byłam w bibliotece ze swoimi książkami, więc zajrzałam do działu dziecięco-młodzieżowego.

– Poproszę „Pana Tadeusza” – zwróciłam się do młodej bibliotekarki.

– Oczywiście – odpowiedziała i skierował się do półek – już patrzę…Sienkiewicz….gdzie to…

Sadziłam, że się przesłyszałam i skierowałam wzrok na półkę gdzie szukała. Ale nie. Patrzyła pod S. Nie znalazła. Nie odzywałam się, bo…no jakoś tak…. Wróciła do komputera.

– Nie ma – stwierdziła – Ale popatrzę jeszcze w dziale z lekturami – dodała klikając na klawiaturze

Potem poszła i przyniosła dwa egzemplarze. Do wyboru.

Się tam Mickiewicz w grobie przewraca. A Sienkiewicz tańczy gangsta.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Autobus nie przyjechał. Następny bezpośredni za jakieś 40 minut. Ze mną na przystanku jedna, ostra laska. Wkurzona. Zadzwoniła do MPK, dowiedziała się, że trzeba poczekać na kolejny autobus, więc drugi telefon wykonała po taksówkę. Potem pogadałyśmy. Dowiedziałam się, gdzie pracuje, że ciężko tam, że brzuch ją boli, że ma okres i że szuka innego zajęcia. Mogłam z nią jechać, ale ja, w przeciwieństwie do niej, mogłam się spóźnić. Więc gdy odjechała, wsiadłam w pierwszy autobus, który podjechał i jadąc szukałam w necie dogodnego połączenia. Przesiadka była jedna i szybka. Stanęłam z tyłu drugiego autobusu i patrzyłam na drogę. A za mną duży samochód dostawczy, którego kierowca uśmiechał się do mnie kilka przystanków. A ja do niego. I pomachaliśmy do siebie przed „rozstaniem”. Potem zerwałam kilka polnych kwiatów i spóźniona 15 minut dotarłam do pracy.

Taki ranek.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

– Serio? – zapytała Kasia

– Serio, serio – odpowiedziałam

– Skądś to znam

– To ze Shreka.

– Znowu

– Mam dużo ze Shreka

– Wygląd też

To by się zgadzało. Zielona jestem czasem.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Wyglądał jak Ryan Reynolds. Był cudowny. Czuły, opiekuńczy, dla mnie. A potem ta impreza niespodzianka. Ledwo wstałam, a do domu wtoczył się tabun ludzi. Rozkrzyczanych, z balonami. Miałam na sobie kiepską koszulinę, na głowie gniazdo, ta wizyta zupełnie mi nie pasowała. Próbowałam wyprosić towarzystwo, prosiłam Ryana o pomoc. Nikt mnie nie słuchał. Jakoś uciekłam….Znalazłam się na osiedlowym podwórku, przy śmietniku, miałam kosmiczny, żółty strój i mikrofon w dłoni. Byłam sama. Zaczęłam śpiewać, głośno, od serca, krzycząc i płacząc przy tym. Gdy skończyłam, rozległy się brawa. Wokół mnie zebrali się ludzie, których zachwycił mój szczery, spontaniczny występ. Poczułam się szczęśliwa.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W trakcie mszy na Jasnej Górze spacerowałyśmy wokół Sanktuarium, a potem siedziałyśmy daleko za Błoniami, przy końcówce Alei Sienkiewicza. Nie chciałyśmy udawać, że uczestniczymy. Ta staruszka, ciągnąca za sobą dwie walizki na kółkach, kierowała się od podnóża Alei w stronę ołtarza, cały czas pod górę. Maleńka, ubrana na czerwono, z rozpuszczonymi siwymi włosami. Gdy nas mijała, miałam taki odruch żeby pomóc, powiedziałam do Kasi – może jej pomożemy i lekko się uniosłam, ale potem usiadłam i ta chwila minęła. Nie wiem czemu. A ona szła, wzdłuż ławek przy których modlili się ludzie. Klęczeli. Śpiewali. Patrzyłam na nią licząc na to, że ktoś okaże się lepszy ode mnie. Ale nikt jej nie pomógł. Na samej górze przystanęła, odstawiła walizki i uklęknęła na chodniku. Wciąż mam wyrzuty sumienia.

– Może Ona była twoim Jezusem? – stwierdziła Kasia, gdy kolejny raz o niej wspomniałam

Jeśli tak, to nie zdałam egzaminu.

Zresztą nie tylko ja. I wcale nie jest mi przez to lżej.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz