.

Kiedy to sobie uświadomiłam, zeszło ze mnie dziwne napięcie, zgubiłam poczucie niepełności, niepełnowartościowości. Przestałam szperać, szukać, naginać się. Jakbym zwyczajnie zaakceptowała że może mi być dobrze tak, jak jest. Niezależnie od zdania innych, niezależnie od powątpiewań, stereotypów, uproszczeń stosowanych do określenia wzorca. Poczułam, że ten ciężar na ramionach zelżał, a jego świadomość, w takiej oswojonej wersji, nie dokucza zbytnio. Mam prawo czuć inaczej. Mam prawo czuć się dobrze.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W kinie jestem ostatnio bardzo często. Spektakle oglądam natomiast sporadycznie, bo znudził mnie ograniczony repertuar serwowany przez jedyny teatr w mieście. Chodzę na filmy proponowane przez lokalny DKF i jestem pełna ciepłych uczuć dla organizatorów. Każdy film jest o czymś, każdy zaskakuje, po każdym rozmyślam. Bywam zła, smutna, wzruszona, czuję się wyjątkowa albo głupia, czasem rozczarowana, czasem stłamszona. W ciągu pół roku obejrzałam: „The place”, „Toni Erdmann”, „Kobieta z lodu”, „Nie jestem czarownicą”, „Do zobaczenia w zaświatach”, „Dziedziczki”, Współczesny mężczyzna”, „Kraina wielkiego nieba”, „Powrót Bena”, „Ajka”, „Roma”, „Płomienie, „Szczęśliwy Lazzaro”, „Kafarnaum”… Polecam wszystkie, ale ja, tak najbardziej…najbardziej….ukochałam sobie ”Do zobaczenia w zaświatach”. W filmie jest komplet – przykra rzeczywistość, bajka, smutek, śmiech, codzienność, magia, dramat, groteska…i taka właściwa, jak dla mnie, równowaga, między tym co zwyczajne i tym co wydumane. Z przewagą na tę drugą stronę. 😉 Zatopiłam się w tym obrazie na maksa…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Obchodzę ją w pewnej odległości, mogłoby się wydawać – bezpiecznej, a ona pląsa hipnotyzująco, osłabiając mój refleks. Zdarza się, że nie odskoczę w porę. Jak na totalnie niekonkretną fizjonomię, uścisk ma całkiem realny. Pisząc o niej w żartobliwym tonie, mogę nadać jej oczekiwany, byle jaki status, a nie nazywając po imieniu, udawać, że jest wymyślona. Ale bawi mnie rzadko. Chociaż śmieje się bardzo głośno.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Wielokrotnie słyszałam, że jestem do kogoś podobno. Najczęściej, ze znanych w jakiś sposób osób, były to:

Magdalena Durecka – piosenkarka

Urszula – piosenkarka

Irena Szewczyk – aktorka grająca Anię w filmie „Daleko od szosy”

W ten weekend dowiedziałam się, że przypominam Grażynę Dobroń – dziennikarkę radiową.

Jestem taka pospolita czy niesamowita? 😉

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

– No i znowu to zrobiłaś! – zaśmiała się Kasia w trakcie spaceru w lesie

– Ale co? – zapytałam stojąc na ścieżce

– No stoisz tak jakoś nieruchomo (tu zademonstrowała moją, podobno charakterystyczną, pozę) i patrzysz w niebo

– Rzeczywiście, chyba często patrzę w górę…

– Tylko odejdziesz gdzieś sama, i od razu (tu ponowna demonstracja z opuszczeniem rąk w dół i brodą w górze)

Może kiedyś polecę…

😉

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Siostrzeniec zdaje w tym roku egzamin ósmoklasisty. Jest dobrym uczniem, ale akurat ten rok jest dla niego ciężki. Chciałby dostać się do liceum na kierunek mat-fiz, ale wpadło trochę gorszych ocen, uczyć się nie chce, ciężko to jakoś ogarnąć. Siedzi przy zadaniach, ale generalnie podejście ma luźne. Ostatnio siostra podsumowała:

– Najlepsze oceny ma z religii. I z chemii. Szkoda, że nie ma kierunku chem-rel…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Nie widziałyśmy się w realu wiele lat, a spotkałyśmy , jak to bywa, przypadkiem, na chodniku w centrum naszego miasta. Nigdy nie należała do grona najbliższych mi licealnych koleżanek, nawet nie pamiętam jakie były między nami relacje. Przywitałyśmy się jednak serdecznie, ściskając i autentycznie ciesząc, bo takie spotkanie przywołuje dobre, szkolne wspomnienia. Jakby nie patrzeć – częściowo wspólne. Była rozpromieniona, miała gładką, pogodną twarz, opowiadała jak jej teraz w życiu dobrze i jak spełnia się w swojej obecnej pracy. Że lubi kontakt z ludźmi, że ludzie ją lubią, a niektórzy przychodząc witają się wylewnie, opowiadają o swoich sprawach. Że ma fajną szefową, dodatki extra i swobodę działania. Pracuje w ciucheksie.

Pewnie zajrzę tam kiedyś, bo lubię te sklepy. I sprawdzę, przy okazji, czy cały czas jest taka uśmiechnięta.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

– Przymierz te buty – podsunęłam Kasi moje całkiem nowe botki – masz taki sam rozmiar, sprawdź czy w takich butach dobrze by się chodziło, muszę coś ci kupić na wiosnę

– Za luźne

– Ale za duże, na długość?

– Niby dobre, ale nie da się ich trochę ściaśnić?

– To wsuwane buty, nie ma sznurowadeł czy zamka, ok, kupimy coś innego

A następnego dnia gdy wróciłam z pracy przed nią, okazało się, że moich butów nie ma w szafce. Bo poszła w nich do szkoły. Tak samo następnego dnia. I następnego….

Chyba muszę kupić sobie buty.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Rzucane bezwładnie podmuchami wiatru, żółte motyle opanowały las. W chaosie, chyba dopiero co obudzone, nie były w stanie obrać konkretnego celu. To tu, to tam, z boku na bok, do góry, na dół. I taka radość w tym była, jakby krzyczały: Juuppiii!!!! Już nie mogę, normalnie nie mogę!!! Nie wytrzymam!!! Ale czad!!!!! I biedronka. I świeża trawa, delikatnie muskająca dłoń przesuwaną tuż nad jej źdźbłami. I mrówki w skłębionym tańcu na krzywym kopcu. I ścieżka, dopiero co odkryta, która czeka na odtajnienie…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Dowiedziałam się o tej wystawie wiele miesięcy temu, zakodowałam, ale gdy nadszedł właściwy dzień i wernisaż, nie mogłam pojechać. Jednak kilka dni po tym wydarzeniu byłam służbowo w Toruniu i miałam wolną godzinę. Wiedziałam co z tym czasem zrobić. I chociaż Mariny Abramowić nie zobaczyłam na żywo (bardzo żałuję), miałam okazję poobcować z wytworami jej wyobraźni, spostrzeżeń, refleksji, irytacji czy szaleństwa. Jak kto woli, chociaż dla mnie to totalna mieszanka wszystkiego co wymieniłam. Ekspozycja świetnie zorganizowana, przestrzenna, różnorodna, multimedialna. O wielu przedsięwzięciach Mariny wiedziałam, trochę czytałam, oglądałam w internecie, ale wystawa jest tak obszerna, że niektóre pomysły mnie zaskoczyły. Godzina to za mało, nie zdążyłam np. wyciszyć się w sali, w której przesypuje się ryż… a może właśnie w tym pomieszczeniu powinnam spędzić najwięcej czasu… Marina mówiła do mnie o potrzebie bliskości, o samotności, braku szacunku, o zakłamaniu, o bólu, cierpieniu, nie dostrzeganiu siebie, o energii, interakcji, przemijaniu… Ile z tego co robi jest podyktowane zwróceniem uwagi odbiorcy na to ci istotne miedzy ludźmi, a ile jej wewnętrzną walką z własnymi demonami? Oj Marina…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz