.

Krótki wypad nad morze w grudniu, dał mi wiele radości i wspomógł jakoś tak wewnętrznie. Bo jeśli nawet nie uleczył definitywnie, to był wskazanym zastrzykiem pozytywnych emocji. Jeden wieczór z księżycem rzucającym poświatę na spokojną toń, a potem dzień z mroźnym powietrzem, lekkim wiaterkiem, łabędziami, mewami, szumem fal i kawą na wynos. A ponadto Adam, Ola, Luna, szachy i filmy.

I jedna sytuacja, którą zatrzymałam w kadrze – Adam, pucujący swoje buty jakimś specyfikiem i sięgający po moją parę aby je też wyczyścić.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Po powrocie z pracy otworzyłam okno w pokoju, żeby przewietrzyć mieszkanie. Usłyszałam pisk, który skojarzył mi się z odgłosami jakie wydają koty. Mieszkam na parterze, koty bywają tu często. Ale potem ten pisk zmienił się w rechot, śmichy-chichy, aż w końcu w perlisty śmiech. Odsłoniłam roletę i stałam patrząc jak trzy dziewczynki lepią bałwana. Były tak zaabsorbowane, że nie widziały mnie za szybą, stojącej zupełnie na wprost ich dzieła. A tak bardzo chciałam im pomachać.  ; )

Dawno nie słyszałam tego typu śmiechu. No miód na serce.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Nieznany numer na wyświetlaczu komórki. Odebrałam. Pani po przedstawieniu się oznajmiła, że jest z jakiegoś Centrum Leczenia Otyłości.
– Otyłości??? – dopytywałam
– Tak, chcemy zaproponować Pani pewien program…
– Ale ja raczej nie jestem otyła – próbowałam przerwać ze śmiechem
– Nie??? – chwila konsternacji – A to nie szkodzi, przełączę Panią do kolegi, który ma dla Pani ciekawą ofertę..
Ale już nie czekałam. Rozłączyłam się.
Hmm…ten brzuszek, uda, pupa…aż tak widać? ; )

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W przerwie świąteczno-noworocznej, poza spotkaniami rodzinnymi w stałym, niezmiennym gronie, przeczytałam jedną książkę, obejrzałam trzy przedstawienia baletowe, opanowałam podstawy szachów, byłam dwa dni nad morzem i zapomniałam o alergii na TV na rzecz koncertu noworocznego z Wiednia. Przy czym, w obliczu wszystkich pozytywnych emocji i zdarzeń ostatnich dni, ten cudowny koncert mnie totalnie rozwalił. Przecież radzę sobie z obecną sytuacją. No radzę. Normalnie pracuję, z ludźmi zamiast monitorów, spaceruję, czytam, oglądam, odbieram dobre bodźce wszelakie, posiłkuję pięknem natury, kulturą, sztuką, muzyką online.. ale ten brak osób na widowni…brak braw…nie sądziłam, że aż tak…przepłakałam wszystkie przerwy pomiędzy utworami, wychodziłam, wracałam, żaliłam się, smarkałam, rozsypałam, rozbolałam od głowy po wszelkie koniuszki…


Ale…przez łzy… zauważyłam, że bębniarz był niczego sobie. 😉

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Lodowiska otwarte. Więc oczywiście korzystam. Dwa, a nawet trzy razy w tygodniu.
Na tafli dzieci, młodzież i ja.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 4 komentarze

.

Otrzymałam w pracy paczkę ze słodyczami dla dziecka. Dla Kasi znaczy. Wielka paka z wszelkim, niezdrowym, niewskazanym, cukrzastym dobrem. Przyniosłam do domu i poprosiłam Kasię:
– Powiedz mi gdzie to schować, żebym potem nie wiedziała, gdzie schowałam.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kolega pozbywał się dziecięcych książek, a ponieważ często rozmawiamy i wie jaki mam do nich nabożny stosunek, a ponadto akurat wiedziałam komu można je przekazać, przywiózł mi ich spory karton. Nie byłabym sobą gdybym zawartości pudła nie przejrzała. Cuda, wianki i seria, której nie mogłam oddać. Nie mogłam. Przyznałam się później, że po prostu zatrzymałam Muminki. Pewnie to dziwne, że „dziewczyna” w moim wieku z taką radością odłożyła tych kilka książek na swoją półkę. Trudno. Po jakimś czasie mieliśmy z kolegą zgrzyt. Napięta sytuacja utrzymywała się kilka dni. Do czasu gdy nagle przyszedł i wręczył mi dużą kopertę z kilkoma, wygrzebanymi z piwnicy, książkami o Muminkach, dodając:
– Muszę uważać, bo mi się już Muminki skończyły

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Czekolado nie kuś, hokus pokus, odpuść, uwolnij mnie, czary mary, niech zapomnę, znielubię, bim sala bim, niech woda smakuje jak mleczna z orzechami, a półka z czekoladami w markecie znika kiedy obok niej przechodzę. Czekolado, zmoro, ukochana, dziadzie przebrzydły.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 3 komentarze

.

To jest tak, jakby zasysało mnie do środka. Mimowolnie robię dziubek, policzki się zapadają, ciało kurczy. Zwijam się, marszczę, niczym liść zaatakowany szkodnikiem albo niespodziewanym przymrozkiem. Radość, plany, zdolności, myśli, słowa. To wszystko znika w bliżej nieokreślonej przestrzeni. We mnie. Lub poza mną. Nie ma nic. Siadam i o niczym nie myślę. Idę i nie myślę. Jadę i nie myślę. Wciąż jednak mówię. Nic mądrego. Więc coraz rzadziej.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Mam zabawnych kolegów w pracy. Powinnam notować teksty niektórych. Żarty, głupoty, podteksty. Ale też rozmowy o książkach, filmach, dzieciach, sytuacjach.. W zasadzie codziennie się śmieję. Bywa, że do łez. I dlatego lubię tu być w sumie. Może to głupie, nieistotne, bez znaczenia….nie, chwila…to fajne, dobre i ma znaczenie. Ostatnio zachichałam się totalnie po stwierdzeniu jednego z nich, który komentując swój ubogi stan podsumował:


– Jestem taki biedny, że gdy przechodzę koło stawu to mi kaczki chleb odrzucają.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz