.

Przez dwa dni żaliła mi się na messengarze, że ma trudności z zaklimatyzowaniem się, że dziewczyny w pokoju wciąż się śmieją, że czuje się niekomfortowo i w ogóle to przecież ona jeszcze przed wyjazdem wiedziała, że nie będzie fajnie. Było mi ciężko, mimo tego, że pamiętałam podobną sytuację sprzed roku. Bałam się, że tym razem takie nastawienie nie przejdzie. Ale przeszło. Potem było coraz lepiej, aż do totalnego towarzyskiego szaleństwa. Nagle dziewczyny okazały się super, chłopcy odjechani, młodsi obozowicze zabawni, góry piękne. A Kasia – lubiana i popularna. Gdy autokar dowiózł obozowiczów do domu, długo żegnała się z wybranymi, popłynęły łzy.

Niczego nie zgubiła, przywiozła wszystkie swoje rzeczy z powrotem. Razem z reklamówką jedzenia, którą dałam jej dwa tygodnie wcześniej na wyjazd.

A były w niej bułki.

Z wędliną.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Ratownicy dopiero szykowali się do niedzielnego dyżuru, który nie zapowiadał się intensywnie, bo pogoda raczej nadmorska. Nad jeziorem dwóch, ukrytych w krzakach wędkarzy, para z psem, jakiś biegacz i ja. Szum drzew najpiękniejszy z możliwych, bo niezmącony ludzkimi głosami. Intensywny wiatr co chwilę odganiał chmury pozwalając słońcu przypiekać moje policzki. Leżałam na pomoście otulona swetrem w niby ciszy. Niby, bo grało mi najcudowniej. Czas przycupnął, zupełnie niedaleko. Bazgrolił kijkiem w piachu. Nic, niczego, nikogo, niczemu…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Młody mężczyzna pchał wózek spacerowy z mniejszym dzieckiem. Szedł szybko. Za nim, w odległości dwóch kroków, młoda kobieta. Za nią, następne dwa kroki, starsza córeczka. Tak szli chodnikiem, jedno za drugim, tak przeszli przez ulicę, tak poszli dalej. On się nawet nie oglądał, ona próbowała nadążyć, dziewczynka co chwilę przyspieszała podskokami, bo przecież nie mogła im dorównać. Odprowadzałam ich wzrokiem dosyć długo zastanawiając się – Czy ja też tak się kiedyś zachowywałam? Czy my tak się zachowywaliśmy? Czy tak bezsensownie spieszyliśmy? Może się zdarzyło… Tylko po co?

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W ramach Wakacyjnego Festiwalu Teatrów Dziecięcych zza Granicy udało mi się obejrzeć 3 spektakle. Biletem wstępu, jak zwykle, była polska książka, a ja w tym roku miałam ich całą reklamówkę! Sporo dorzucił kolega, który porządkował swoją biblioteczkę. Ale w tym miejscu musze się do czegoś przyznać (o czym poinformowałam również kolegę) – nie oddałam kilku książek o Muminkach. Nie mogłam. Walczyłam, bo przecież to dla dzieci, szczytny cel i takie tam, ale potem poddałam się tej pierwszej myśli – musisz je mieć! Bo…bo…bo tak! Może za rok oddam…

Napiszę to co zwykle piszę po tym wydarzeniu – wzruszenie, podziw i radość. Utalentowane dzieci i młodzież z Litwy, Ukrainy, Białorusi, ich cudowne „lia, lia, lia…” i zaśpiew w wymowie i serce dla teatru. Jeden spektakl był niesamowity, utrzymany w stylu starego kina, z charakterystyczną postacią Charliego Chaplina, starą kamerą, wymowny, nie przegadany, plastyczny, pomysłowy, pełen emocji i zwrotów akcji, na bazie autorskiego scenariusza opiekunki grupy. Siedziałam za jury i usłyszałam jak po spektaklu, młoda aktorka wchodząca w jego skład, zapisując coś w notesie, westchnęła po tym przedstawieni wymownie, z zachwytem – No to pozamiatane.

Dobrze spędzony czas. Bardzo dobrze.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

W Boże Ciało odbywa się w naszym parku koncert. Duża scena przygotowana specjalnie na tę okazję, wielu wykonawców, solistów, chór, orkiestra. Wesoło, gospelowo, głośno. Przed sceną miejsce dla tańczących dzieci i młodzieży, dalej sporo rzędów krzeseł, których i tak zawsze brakuje, ale przyjemnie jest usiąść na kocu, na niewielkim wzniesieniu niedaleko sceny. Co zawsze robię. Nie uczestniczę w tym wydarzeniu specjalnie wzniośle, nie klęczę, nie wznoszę rąk do nieba, ale po prostu dobrze się bawię chłonąc pozytywne przesłanie. W tym roku wybrałam się z koleżanką. Było fajnie dopóki pogoda nie spłatała figla. Najpierw ogromna ulewa, potem burza z błyskami. Zrobiło się niebezpiecznie i po godzinie organizatorzy przerwali koncert. Byłyśmy przemoczone, bo nawet parasole nie dawały rady tym opadom i koleżanka zaprosiła mnie do siebie. Poznałyśmy się stosunkowo niedawno, a to ciekawa osoba. Poszukująca swojego miejsca w przestrzeni materialnej i duchowej, skupiona, uważna, trochę zagubiona, pomału niezależna. Dobrze się czuję w jej towarzystwie, swobodnie. W pewien sposób mnie inspiruje. Ma w sobie spokój i kruchość. I jakąś dobroć. Pogadałyśmy, zrobiła mi herbatę, a ma ich całe mnóstwo, różnych, dziwnych. Z całego stosiku opakowań wybrała mi taką na szczęście. A ja się zgodziłam. Mam nadzieję, że już działa 😉

Ten deszcz to jednak dobry był.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Na początku nie było nawet mowy o pasku na świadectwie, ale nagle Pani od matematyki zaproponowała, aby Kasia spróbowała poprawić ocenę z tego przedmiotu. Z trójki na czwórkę. Zaskoczona Kasia postanowiła spróbować, chociaż po przeliczeniu średniej, wyszło nam, że nawet ta czwórka nie wystarczy. Powtórzyłyśmy materiał i Kasia podeszła do testu z kilku działów na luzie. Napisała bardzo dobrze i Pani wystawiła na koniec roku 4. Mnie ta czwórka bardzo wzruszyła. Chyba bardziej niż jakakolwiek piątka z innego przedmiotu, uzyskana bez specjalnego nakładu pracy. A potem, z rozpędu, Kasia zawalczyła o piątkę z biologii i geografii. Ale średniej ponownie nie przeliczałyśmy. Ani ona, ani ja. Zakodowałyśmy, że paska nie ma, ona była zadowolona, że na świadectwie nie będzie żadnej trójki, a ja, że moje zdolne dziecko, ot tak, bez kłopotów, uzyskuje świetne oceny. Parę dni przed końcem roku szkolnego, Pani wychowawczyni podsumowała oceny poszczególnych uczniów, przy Kasi:

– No wstrzeliłaś się z tą średnią, na styk, masz pasek

– Ale jak to? – Kasia na to

– A nie wiedziałaś?

– Nie, byłam pewna, że brakuje!

W klasie rozległy się głosy zaskoczenia, a jeden z kolegów zrobił nawet Kasi zdjęcie, na którym ta, patrzy na Panią z otwartymi oczami i otwartą buzią. Autentyczny szok na twarzy.

No proszę. Miło. A książki i tak by dostała. Ode mnie. 😉

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 4 komentarze

.

– Wiesz, po prostu z wiekem, coraz mniej obchodzą mnie opinie innych – mówię do Kasi przy okazji jej uwag na temat mojego „niestosownego” zachowania

– To już musisz być naprawdę stara – ona na to

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Czekałam z Kasią na wizytę u lekarza. Malutka dziewczynka biegała nieporadnie w poczekalni przychodni. Hania – jak się okazało. Gdy przykucnęłam i zaczęłam wertować książeczkę zdrowia, przystanęła zaciekawiona. Pozwoliłam jej przewracać kartki i udawałam głośno, że czytam bajkę. Nagle Hania odwróciła się do mnie tyłem i zaczęła śmiesznie podskakiwać, machając kuperkiem.

– Chce, żeby wzięła ją Pani na kolana i czytała książeczkę – zaśmiała się mama Hani

Więc zrobiłam to, co sygnalizował kuperek.

Hania siedziała mi na kolanach, a ja czytałam. Jakież to było przyjemne. Jakie cudowne, zapomniane uczucie. Dzieci mieć już nie będę, ale babcią…hmm… z przyjemnością.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Przynoszę sobie do pracy sałatki w pudełkach. Najczęściej w składzie jest brokuł plus pomidory, ogórki, papryka, serki. Któregoś dnia kolega zapytał:

– Ciągle te brokuły i brokuły, tak je lubisz?

– A to ty chyba nie wiesz jakie brokuły mają właściwości – odpowiedziałam niby poważnie – przeczytałam, że jak kobieta je dużo brokułów to wzrasta jej seksapil. Powiedz mi w porę, kiedy mam przestać, żebym nie przesadziła.

Następnego dnia, inny kolega, który słyszał naszą rozmowę, widząc jak niosę pusty pojemnik po sałatce, zaczepił mnie na korytarzu:

– Znowu jadłaś brokuły?

– Nie, dziś nie

– To całe szczęście, przyhamuj, dla dobra wszystkich, bo jesteś już na granicy.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

U siostry był okazyjny, pyszny obiad i równie smaczne ciasto. Ona, w przeciwieństwie do mnie, jest w tym bardzo dobra. Mama, w trakcie doświadczania kremowego deseru, delektując się jego idealną konsystencją, podsumowuje poczynania siostry:

– W tobie nadzieja!

– Fakt, na mnie nie ma co liczyć – ja potakuję przez zapchane ciastem usta

Dobrze mieć siostrę 😉

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze