.

To był wernisaż prac młodej 30-letniej artystki. Poznałyśmy się kilka lat temu, gdy ja szukając swojej przestrzeni w życiu poza pracowym, zapisałam się na zajęcia z rysunku i malarstwa w Galerii Sztuki, a ona, niewiele po studiach, właśnie je prowadziła. Otwarta, posiadająca wiedzę o sztuce którą studiowała, odważna, sympatyczna. Szybko okazało się, że jest tam tylko na chwilę, co wcale mnie nie zdziwiło. Wyjechała na Islandię. Tam teraz przede wszystkim tworzy, zdobywa nagrody i stypendia. Jej prace widziano już w kilku miejscach świata. Wernisaż w naszym mieście bardzo mnie ucieszył. Był niekonwencjonalny, bo poza oglądaniem można było słuchać, wąchać, dotykać i smakować. Nie wszystko zrozumiałam, nie wszystko mi się podobało, ale to bez znaczenia…..jestem fanką inności, zaskakiwania, zdumień, zadziwień, poszukiwań, swobody, przebojowości – a tego nie zabrakło. Zostałam zaspokojona i zasmucona zarazem. A smutek skąd? Bo patrzyłam na nią, słuchałam co mówi i myślałam – skąd u niej ta pewność i skąd u mnie ten brak wiary w siebie odkąd pamiętam?

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Wieczorem w Walentynki na lodowisku sporo osób. Głównie pary. Sporo młodych par i ja. Plus jeden starszy Pan. 😉 Zakochani trochę jeździli, nie powiem, ale większość czasu spędzali przy bandzie, tuląc się, ściskając, całując i robiąc zdjęcia. No skupić się nie mogłam 😉 Zdziwiła mnie ta ilość zakochanych, ale być może była jakaś zniżka dla par z powodu miłosnego Święta.

Szkoda, że z samotnym Panem się w porę nie zgadałam…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Jeszcze świeciła lampa uliczna. Za nią poranny granat nieba, przed nią drzewo o rozłożystych ramionach. Często patrzę w górę idąc przed siebie, oglądam niebo, chmury, gwiazdy … na gałęziach dostrzegłam błyski, ogrom porannych sygnałów od wycofującej się właśnie nocy.  Wodne krople, lodowe sopelki? To była chwila. Może dwie. Im bliżej tej cudowności tym magii ubywało. A pod samym drzewem nie było już nic z pierwszego wrażenia.

Ale zapamiętałam.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kolejny raz wzięłyśmy z Kasią udział w konkursie na szopkę bożonarodzeniową w naszym mieście. Kasi udział jest najczęściej śladowy, ale to nic, na prezentację i po odbiór ewentualnej nagrody idziemy razem 😉 A teraz było to drugie miejsce, więc satysfakcja spora i wiele śmiechu. Ale nie o tym chciałam. Od konkursu minął miesiąc, przez ten czas szopki można było oglądać w centrum handlowym, potem odebrać. Jak zwykle zapomniałam, wystawa się skończyła, szopka trafiła…gdzieś tam. Kilka dni temu napisała do mnie na facebooku nieznajoma kobieta. Chwaliła tę szopkę, że jest najpiękniejsza jaką widziała, że to czysta metafizyka, że w drzewkach tam umieszczonych wiatr czuć.. Najpierw tylko podziękowałam, ale gdy następnego dnia dopytywała co się z nią stało, zaproponowałam że namierzę tę moją szopkę i oddam jej. Była zachwycona, stwierdziła, że jestem przemiła i cudowna jak ta szopka 😉 Jak się okazało, szopka czekała na odbiór w jednej z filii Centrum Kultury, więc nie było problemu aby ją zabrać i przekazać zainteresowanej. A ta od razu, gdy stała się właścicielką mojej szopki, zamieściła zdjęcie na facebooku dziękując mi ponownie.  Ona autentycznie się tą pracą zachwyciła i poczuła szczęśliwa otrzymując ją na własność. Bardzo mi było miło. Bardzo.

dla sarahh:

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 5 komentarzy

.

Zakładałam łyżwy, gdy ta grupka młodych chłopaków wchodziła na lodowisko. Roześmiani, żartujący, w rozpiętych kurtkach. Widać było, że raczej niepewnie się w łyżwach czują, ale świetne bawią. Jeden z nich krzyknął:

– Gdybym tu zginął, to powiedzcie mojej mamie, że ją kochałem!

I ja się wzruszyłam.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Usiadłyśmy rano, w sobotę, do śniadania. Tak jak lubię, przy stole w kuchni, z obrusikiem, z miseczkami, talerzykami..

– Co ja zrobiłam rano? – rzuciłam w przestrzeń – obudziłam się, wstałam, doprowadziłam się do porządku, poszłam do piekarni, do mięsnego, do warzywniaka, wyprowadziłam psa rodziców, wróciłam, zrobiłam śniadanie..

– A ja – Kasia na to – obudziłam się, obejrzałam na Youtube filmik 1, filmik 2, filmik 3, filmik 4, filmik 5, filmik 6 i przyszłam na śniadanie

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Wiedziałam, że jak tylko spadnie śnieg, stare sanki jakie wystawiłam na OLX, sprzedadzą się bez problemu. Jedne poszły w ciągu godziny przy pierwszym śniegu, po drugie chętni zadzwonili gdy na dworze zabieliło się ponownie. Jeszcze zanim sfinalizowałam transakcje, zapytałam Kasię czy na pewno nie będzie jeździła na sankach.

– Oczywiście, że nie, przecież ja mam prawie 15 lat!

Jeszcze nie skończyła 14-tu. To tak dla ścisłości.

A ja w jej wieku….

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kasia z koleżanką wymyśliły sobie challenge, który miał polegać na zrobieniu i spróbowaniu najgorszej w świecie pizzy. Kupiły różne dziwne rzeczy – pasztet, skórkę pomarańczową, szproty, zupkę chińską, drobne słodycze.. plus gotowe ciasto do pizzy. Kuchnię miały do dyspozycji bez ograniczeń, bo byłam w pracy. Przyrządzały, piekły, próbowały zjeść. Co do ostatniego – z mizernym skutkiem. Nigdy nie mam nic przeciwko, lubię takie akcje, ale….. Kiedy wróciłam do domu zastałam w kuchni pobojowisko. Okruchy wszędzie, brudny stół, piekarnik, plamy na ścianie i smród spalenizny. Sprzątnęłam. Po wyjściu koleżanki wywaliłam swoje żale. Usłyszałam, że mogłam powiedzieć, że posprzątałaby później. No niby tak. A kiedy dodałam że byłoby mi za nią wstyd gdyby to ona u kogoś zostawiła taki bałagan, to usłyszałam, że ona u kogoś to zawsze po sobie sprząta.

Ha!

A swoją drogą to pizza (a raczej wariacja na temat pizzy) była totalnie zmasakrowana, nie do zjedzenia. Challenge się udał.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Myślę, chociaż mogłoby się wydawać, że rzadko i niewiele. Tęsknię, wbrew sobie. Czuję, sprawiając wrażenie gruboskórnej. Płaczę, bez świadków. Śmieję się, bo bardzo chcę. Zazdroszczę, niegroźnie ale jednak. Nie wiem, a niby dokładnie wszystko rozumiem. Boję się tak wielu rzeczy, że aż mnie samej głupio. Komu by się chciało to wszystko przejrzeć. Ja też najczęściej wzruszam ramionami na samą myśl. Ale tylko pozornie jest mi zawsze wszystko jedno.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Grupa najbliższych Kasi koleżanek ustaliła, że na dyskotekę szkolną wszystkie zakładają sukienki. Super, tylko, że Kasi szafa w sukienki uboga. Bardzo uboga. Najpierw stanęło na tym, że pożyczy coś od koleżanki, która ma sporo bardziej koktajlowych propozycji, ale ponieważ miałyśmy extra kasę z wygranej w konkursie, pojechałyśmy do centrum handlowego poszukać czegoś na tę okazję. W jednym z pierwszych sklepów wpadła mi w oko fajna, sportowa propozycja. Wąska, z lampasami po bokach, idealna dla szczupłej, zgrabnej nastolatki. Nie chciała jej nawet na początku przymierzyć. Napatrzyła się na odcinane w talii, rozkloszowane sukienki koleżanki i uparła na podobną. Ale w takich nie wyglądała korzystnie. Albo krój, albo kolor, albo koronka… ciężka sprawa. Po kilku dąsach, przymiarkach, postanowiła wrócić do mojej sugestii. Nie naciskałam. Przymierzyła i zdziwiona stwierdziła, że jest OK i kupujemy właśnie tę. A mój komentarz uprzedziła szybko słowami:

– Tylko już nic nie mów, nawet się nie odzywaj

😉

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz