.

Sytuacja szkolna, autentyczna.

Nauczycielka zapytała dzieci, w jednej z młodszych klas, czy oglądają seriale, a jeśli tak – to jakie.

– Kiepskich – odpowiedziało jedno z dzieci

– A co ci się najbardziej w tym serialu podoba? – nauczycielka na to

– Jak Kiepski kiełbasę wpierdala

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Adam zrobił sobie urlop dziekański na studiach, bo dostał pracę na której mu zależało. Mieszka w Gdańsku, dużo jeździ po Polsce, wpada do domu robiąc przerwę w podróży. Zje, pogada, coś zabierze. Pojawia się rzadko, czasem na pół godziny raptem. To mało, ale i tak cieszę się gdy przyjeżdża, choćby niespodzianie. Nie zamęczam go telefonami, dzwonię na chwilę, nie wymuszam odwiedzin, staram się dostosować. Ale zawsze na niego czekam. Nie rozpaczliwie, desperacko, ale tak w środku, prawie niezauważalnie. Funkcjonuję normalnie przecież, cieszę się, smucę, planuję, piorę, chodzę na zajęcia, pomagam Kasi w matematyce, czytam, gotuję… Ale niech tylko Adam zadzwoni. Niech wejdzie w drzwi. Taka błogość mnie ogarnia. Taki wysoki jest. Taki elegancki. Taki przystojny. Łagodny. Przez chwilę jakby jaśniej. Jakby lżej.

A potem zerkam przez firankę gdy odchodzi…

I znowu czekam.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Jadę z kolegą na rowerze. Przed nami pomyka na rowerach czwórka „naszych” dzieci. W tym moja Kasia i jego Szymon – koleżeństwo od przedszkola. (Historia tej pary jest bogata, bo mieli już ślub w przedszkolu, potem rozstanie, potem chodzenie w szkole, potem rozstanie, jakieś sprzeczki, przykrości po drodze… Teraz są dobrymi „kumplami” i należą do jednej, kilkuosobowej paczki w klasie.) Kasi od jakiegoś czasu skończyła się woda. Wiem o tym, ale po drodze nie ma żadnego sklepu. Nagle widzimy jak przed nami, Kasia i Szymon zatrzymują się.  On sięga po swój bidon, a ona z niego pije.

– No zobacz tylko – mówi kolega widząc to co ja – bratu to by nie dał, bo się brzydzi, ale Kasi!

Potem w domu powtarzam Kasi to co usłyszałam od taty Szymona, a ona na to:

– Picie z jednej butelki to prawie pocałunek, nie wiesz?

O Matko Boska, wszyscy Święci i całe niebiosa !!!!!

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Znowu usiadłam na tej ławeczce przy kiosku. Zadumałam się, zapatrzyłam. Kioskarz wyszedł i zapytał dlaczego siedzę tu taka sama i smutna. Widział mnie już kiedyś i wydawał się autentycznie zainteresowany moją sytuacją. Pogadaliśmy trochę, ale to on mówił więcej. Opowiedział o sobie, swoim życiu, zwyczajnie. Potem wstałam i poszłam przed siebie.

Szłam, szłam.

Później biegłam, biegłam, biegłam…

Kolejny sen, który nie ułatwił poniedziałkowego poranka.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Zadaniem uczestników kwietniowych warsztatów w Galerii Sztuki było wcielenie się w kreatorów mody. Z różnego rodzaju folii, używając wstążek, taśm, guzików, koralików, kierując się wyobraźnią i pomysłowością, trzeba było zaprojektować ubranie/strój/suknię.  Uznałam, że to dzieci mają wymyślać, więc zdecydowałam się być ich modelką. Kasia i Olo wpadli w wir zabawy. Okręcali mnie folią, drapowali, dopinali kokardy. Gorąco mi było w tych workach i bąbelkach, więc usadowiłam się w pobliżu wiatraka gdzie lżej znosiłam ciężką rolę modelki. I całe szczęście nie musiałam skorzystać z toalety! Suknia bardziej przypominała tę czarownicy niż księżniczki. I to nie było przypadkowe niestety. Podczas prezentacji okazało się, że kiecka dostała swoją nazwę – Słodka Zemsta. Za wszystko złe co im zrobiłam (a bardziej Kasi oczywiście)… zakaz komputera, nakaz nauki, dodatkowe zadania z matematyki…. Ja bawiłam się świetnie więc co mi tam! 😉

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

– Miałam ostatnio taką depresyjną chwilę – zaczęła Kasia

– A co się stało? Dlaczego?- dopytywałam

– Leżałam sobie w łóżku wieczorem i nagle do mnie dotarło, że niedługo będę miała 40 lat, potem 60, a potem umrę

– Jeszcze masz sporo czasu na realizację marzeń, możesz wszystko…

– No tak, ale aż mi się gorąco zrobiło jak o tym pomyślałam

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 1 komentarz

.

Po pierwszym teście gimnazjalnym kolega zdzwonił do syna:

– Jak ci poszło? Jak się czujesz? – zapytał

– Jestem wściekły i zły! – syn na to

– Dlaczego? Takie trudne było! Co się stało!

– Za krótkie skarpetki założyłem do glanów i nogi mnie strasznie bolą

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Jeśli tylko jest fajna pogoda w weekend i mam czas (a najczęściej na to zawsze mam) to zabieram dzieciaki – Kasię i Ola w plener. O każdej porze roku. W tę sobotę i niedzielę nie mogło być inaczej. Tym razem „cumowaliśmy” nad jednym z  jezior gdzie słońce grzało letnio, kaczki lądowały na wodzie, motyle zataczały kręgi, a dzięcioł dał się podpatrywać w trakcie stuków puków . Jednego dnia więcej spacerowaliśmy, drugiego zabrałam koc i prowiant.  I to nie jest tak, że oni kręcą się w pobliżu. Wręcz odwrotnie – najczęściej jestem tylko kierowcą i dostawcą przekąski, ale nie powinnam być blisko gdy się bawią. Tak, bawią! Ta zabawa polega najczęściej na wymyślaniu tylko dla nich jasnych historii, rozmawianiu, odgrywaniu scenek. Używają patyków, szturają się, „biją”, grzebią w ziemi, układają  coś, rzucają. Wiem co nieco, ale nie wnikam jeśli nie chcą mówić. Cieszę się tymi chwilami może nawet bardziej niż oni.  Zerkam na nich z daleka, znad książki, znad rysunku, zza drzewa, w trakcie fotografowania. Widzę, że wciąż są dziećmi. Że mają fantazję, wyobraźnię, której potrafią używać.  Mam jeszcze trochę czasu, żeby czerpać z ich beztroski, a to bardzo cenne. I dobrze wiem, że skończy się za szybko.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Po długiej nieobecności w szkole spowodowanej chorobą, Kasia miała iść w poniedziałek do szkoły. Wieczorem w niedzielę potknęła się w domu niefortunnie zahaczając stopą o drzwi. Duży palec u stopy podszedł krwią i spuchł. Następnego dnia nie była w stanie normalnie chodzić. Prześwietlenie wykazało złamanie palca. Gipsu nie założono, ale zalecono ograniczenia w poruszaniu się. Znowu została w domu. Jak się potem okazało – tego samego dnia, w naszym bloku, w klatce obok, żona kolegi, złamała rękę i nogę. Jakieś fatum nad nami przeszło chyba.

A blok ma cztery klatki.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Nie wypucowałam szafek, nie umyłam okien – to bez znaczenia, ale, że nie posadziłam rzeżuchy w odpowiednim czasie?! – to niewybaczalne uchybienie! Takie miałam te ostatnie dni ciężkie emocjonalnie, takie bylejakie, takie zdołowane…że…..ech….uciekło….Gdy napisałam Adamowi o swoim niedopatrzeniu, to odpisał, że zastanowi się czy w tej sytuacji przyjechać na Święta!

Więc w piątek rozpoczęłam totalne poszukiwania wyrośniętej rzeżuchy. Obeszłam sklepy na osiedlu, markety, warzywniaki… i nic.

Postanowiłam pojechać w sobotę na rynek. Ale kiedy rano wracałam z piekarni dostrzegłam zielone kępki w żółtych miseczkach na wystawie kwiaciarni, która stoi tuż przy moim bloku! I to była ona! Rzeżucha!!

Uratowałam Święta!!

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 4 komentarze