.

Mamy dziewięciu kandydatów na prezydenta miasta. Przy poprzednich wyborach pokazałam Kasi twarze wszystkich i poprosiłam o wytypowanie zwycięzcy. Miała rację. Teraz zrobiłam to samo. Nie ma wątpliwości. Ale po poprzednim sukcesie zażyczyła sobie 5 zł jeśli ponownie wskaże zwycięzcę. Jeszcze chwila i okaże się czy intuicja jej nie zawiedzie. A jeśli tak, to ciekawe ile zażyczy sobie przy kolejnych wyborach?

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 4 komentarze

.

Wybrałyśmy się na poszukiwanie nowych bluz. Wskazana była czerwona (jakaż odmiana przy ostatnio preferowanym przez Kasię czarnym kolorze!) i może coś jeszcze. Przymierzanie, donoszenie, nie ten krój, nie ten kolor, za droga, źle leży. I nagle jest, zauważona na wieszaku – krwistoczerwona z literą B na piersiach! A nasze nazwisko zaczyna się na B! Zabrała do przymierzalni i dopiero gdy założyła zauważyłam napis na plecach – Bieber i coś tam jeszcze – na co zwróciłam jej uwagę.

Zdejmowała bluzę jak oparzona! Zabierz ją, zabierz! – stękała pozbywając się ubrania.

No nie lubi.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Leśna ścieżka przecinana tygrysimi paskami słońca, wiła się w znanym kierunku. Nic nie dziwiło, ale wciąż zachwycało. Fioletowe dzwonki, liście w kropkach naznaczone szpetnym/pięknym szablonem, cień brzozy, łódeczki kory, mrówki wcale nie ospałe i wietrzyk wcale nie natarczywy. Krok za krokiem, słowo za słowem, świat zdawał się coraz bardziej dobroduszny. Wskazane stało się zbawiennym, nieszukane odnalezionym.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Wchodziłam po schodach do biura, gdy zrównał się ze mną. Minę miał nadętą. Zagaiłam coś o pięknej pogodzie, ładnym dniu, pozytywnie, z uśmiechem. Spojrzał i burknął:

– A Ewa to ma chyba muchy w nosie

– Może to ty je masz – odparłam nie zastanawiając się zbytnio i poszłam do siebie

Okazało się potem, że po powrocie z Londynu nie przyszłam do niego i nie opowiedziałam o pobycie. Bo on przecież tyle mi doradzał. Nieważne, że siedzi w pokoju z kilkoma innymi facetami, z których nie wszystkich lubię. I nie każdy lubi mnie. Kto był ciekaw to przyszedł i zapytał, albo choćby zagadał na korytarzu.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Nocą budzą się lęki, drobne przerażenia, tycie niepokoje. Ciszą wybudzone, przeciągają się zalotnie, kiwają palcem beztrosce, puszczają oko i kołyszą na boki. Niech tylko oddech się uspokoi, niech tylko ciało odpręży. Zakładają buty na szpilkach, odpalają szampana, stukają kieliszkami. Dyskutują o wszystkim i o niczym. Kłócą, jazgoczą. Wtedy budzę się zbyt wcześnie i mimo tego, że mogłabym jeszcze pospać, że chciałabym, w głowie taki zamęt, że nic z tego. Przewracam się z boku na bok, zamykam oczy próbując zagłuszyć krnąbrnych, myślę o fajnych rzeczach, o morzu, falach, piasku, a słyszę że zegar tyka w kuchni, że woda ciurka w sedesie, myślę o wypadającej śrubce w drzwiach samochodu, o wizycie u lekarza, kontroli Kasi, ile Adam spędzi czasu w samochodzie, że powinnam pomalować ścianę, położyć coś na podłodze w łazience, dlaczego to, po co tamto, nie dam rady, zagubię się, nie umiem, robię źle, a może dobrze, że jeszcze z 15 kg pomidorów na przeciery, że nikt mnie nie widzi, szczególnie tej w środku, że znowu zapłacę karę w bibliotece, żal, zazdrość, gdzie schowałam te notatki z wakacji, bolą mnie plecy, powinnam, a właśnie że nie, niech mnie przytuli, pić mi się chce, ten dywan taki brudny, kuchenki nie mogę doczyścić, a jak stracę pracę, a jak zachoruję, bilet do teatru odebrać, z kurtki wyrosła, narysuję, czy wytrwam, szampon się skończył…

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Kasia nie cierpi matematyki. Trudno mi to zrozumieć, bo ja zawsze lubiłam ten przedmiot, a rozwiązywanie zadań, drążenie, rozgryzanie ich tajników było dla mnie przyjemnością. Gdy zadaję Kasi coś dodatkowego (dla utrwalenia tematu) ta nagada się zawsze niemiłosiernie, a teksty typu – nienawidzę tego, znęcasz się nade mną, jesteś straszna itd. są na porządku dziennym. Jakież było moje zdziwienie gdy któregoś dnia, po przeprawie przez chemię i fizykę (nowe przedmioty w siódmej klasie), przyszedł czas na pracę domową z matematyki, i Kasia biorąc zeszyt do ręki, westchnęła z ulgą:

 – No, teraz to już łatwizna

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Niektóre ze skrótów jakie stosuje Kasia w rozmowie pisanej:

Sry – sorry

Cb – ciebie

Ct – co tam

Nwm – nie wiem

Idk – i dont know

Mg – moge

Kc – kocham ciebie

Cr – co robisz

Kcpp – kocham cie po przyjacielsku

Lol – lots of laughs

Spk – spoko

Ja wiem, że tak jest szybciej…

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Loty, do Londynu i z powrotem, były moimi pierwszymi w życiu. Nie bałam się wcale. Nie miałam żadnych złych myśli i obaw. Moja radość z tego faktu zagłuszyła wszystko. Na widok samolotów na lotnisku buzia mi się śmiała, przed wejściem na pokład robiłam sobie zdjęcia, potem w środku, przez okno… A w trakcie startu nie mogłam powtrzymać ust. Szczerzyłam zęby jak głupia. Chłopiec, który siedział obok z tabletem, zerkał na mnie spode łba nie rozumiejąc zapewne o co mi chodzi. Do Londynu lecieliśmy za dnia, a poznani na pokładzie Agnieszka i Piotr, weterani lotów, zaproponowali abym się przesiadła i odstąpili mi miejsce przy oknie. A tu chmury różnorakie, wata, śnieg, dym z komina, słońce, błysk skrzydła, mijające się w powietrzu maszyny, wiatraki, pola.. Lot powrotny wieczorem, więc widok oświetlonych ulic, domów, skupisk zabudowań, czarna suknia z koralami lamp…W trakcie turbulencji nie zaciskałam dłoni, nie modliłam się, zamknęłam tylko oczy i myślałam o tym, co fajnego chciałabym jeszcze przeżyć. Wyszło, że sporo tego.

To Adam zabrał mnie na tę kilkudniową wycieczkę. Zorganizował wszystko, a kosztami się podzieliliśmy. Był moim przewodnikiem, tłumaczem, wyrocznią i jedynym towarzyszem. Byłam taka dumna widząc jak swobodnie się porozumiewa i porusza po Londynie. Mogłam wyluzować, o nic się nie martwić, tylko iść, chłonąć, patrzeć… Sprawił mi wielką radość. Naładował pozytywnie. Uszczęśliwił po prostu.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

– Co było na obiad w szkole? – zapytałam Kasię

– Pulpety w sosie pomidorowym

– Smaczne?

– Nawet

– Właśnie! Dawno ich nie robiłam, to fajny pomysł, muszę zrobić

– No nie wiem, jak chcesz, ale twoje i tak nie będą takie dobre jak te w szkole

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kolejny Wakacyjny Festiwal Teatrów Dziecięcych zza Granicy w moim mieście, o którym zapomniałam wspomnieć. Impreza, która wzrusza mnie niezmiennie, zaskakuje i wzbudza pozytywne uczucia. Chciałam zobaczyć wszystko, ale się nie udało. Usiadłam na widowni jednego z konkursowych dni gdy prezentacje miały zespoły z Ukrainy, Litwy i Białorusi, a potem, razem z Kasią, na wieczorze gospodarzy. To nie jest już poziom z pierwszego Festiwalu, gdy przyjeżdżający odgrywali nieco siermiężne scenki bez pełnej scenografii i konkretnych kostiumów, a ich wymowa języka polskiego, choć przy wielkim moim szacunku, wymagała wiele pracy. Teraz to pełna profeska. Często piękna polszczyzna, spektakle głębokie, trudne, mądre, wesołe. Totalny przegląd różnorakich emocji. A zaangażowanie młodych twórców i ich nauczycieli?! Przejmujące! Przedstawienia, których mogłyśmy doświadczyć razem z Kasią, a szczególnie „ELIKIA” propozycja Teatru Talia, niewątpliwie nas dotknęły. Miałam już okazję zobaczyć tę grupę w zeszłym roku i wiedziałam, że lekko nie będzie. Tym razem była to dosyć surowa opowieść o afrykańskiej dziewczynce wcielonej w szeregi rebeliantów. Oj. Oj….

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz