.

Kolejny Wakacyjny Festiwal Teatrów Dziecięcych zza Granicy w moim mieście, o którym zapomniałam wspomnieć. Impreza, która wzrusza mnie niezmiennie, zaskakuje i wzbudza pozytywne uczucia. Chciałam zobaczyć wszystko, ale się nie udało. Usiadłam na widowni jednego z konkursowych dni gdy prezentacje miały zespoły z Ukrainy, Litwy i Białorusi, a potem, razem z Kasią, na wieczorze gospodarzy. To nie jest już poziom z pierwszego Festiwalu, gdy przyjeżdżający odgrywali nieco siermiężne scenki bez pełnej scenografii i konkretnych kostiumów, a ich wymowa języka polskiego, choć przy wielkim moim szacunku, wymagała wiele pracy. Teraz to pełna profeska. Często piękna polszczyzna, spektakle głębokie, trudne, mądre, wesołe. Totalny przegląd różnorakich emocji. A zaangażowanie młodych twórców i ich nauczycieli?! Przejmujące! Przedstawienia, których mogłyśmy doświadczyć razem z Kasią, a szczególnie „ELIKIA” propozycja Teatru Talia, niewątpliwie nas dotknęły. Miałam już okazję zobaczyć tę grupę w zeszłym roku i wiedziałam, że lekko nie będzie. Tym razem była to dosyć surowa opowieść o afrykańskiej dziewczynce wcielonej w szeregi rebeliantów. Oj. Oj….

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Kasia zdecydowała się pojechać w te wakacje na obóz. Z koleżanką do towarzystwa. Pierwszy raz bez rodziców, na dwa tygodnie. Ciężko było coś znaleźć na ostatnią chwilę, ale udało się dopisać je na obóz krajoznawczo-turystyczny organizowany przez PTTK. Oczywiście denerwowałam się bardziej od niej. Pomagając w pakowaniu zabezpieczyłam w tabletki, podpaski, ładowarki, krem do opalania, na komary, plastry i co tam mi jeszcze przyszło do głowy. A gdy wyjechała, przez dwa dni nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Informowała na początku, że trudno jej się dostosować, ale potem okazała się, że jest fajnie, głupie koleżanki nie są takie głupie, odwiedzają ciekawe miejsca, jest wesoło, dzieją się dziwne rzeczy, nudy nie ma. Ja zajęłam się w końcu malowaniem mebli, uczyłam cieszyć samotnością, ale tą w dobrym tego słowa znaczeniu, celebrowałam weekendy, ona nagrywała filmiki, nie spała do późna, pobiła z koleżanką, pokłóciła z kolejną, uczestniczyła w ślubie pingwinów, podejrzewała kierowcę o „złe” spojrzenie, wydała fortunę na frytki, robiła kanapkowe hot-dogi, integrowała, prała sobie ubrania, pozwalała się czesać, tańczyła na łóżku…

Gdy wróciła – zadowolona, samodzielna, pewna siebie, to i ja zaktualizowałam swoje myślenie.

Bo wysłałam na obóz 10-latkę, a wróciła 13-latka.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

 Jeden z kolegów w pracy uznał, że podśpiewywanie, nucenie pod nosem to oznaka starości.

A ja wciąż to robię.

Nie powiedział tego do mnie, ale do kogoś z kim się nie lubi, ale dzieli pokój. A tamten będąc u mnie i widząc jak się zachowuję, powtórzył te słowa. Parsknęłam prawie opluwając sobie brodę.

A potem wróciłam do papierów i zakołysałam nad nimi, nucąc po cichu, w rytmie piosenki Pawła Domagały.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Pod koniec roku szkolnego Adam przygotował wykład, który zaprezentował słuchaczom Uniwersytetu Trzeciego Wieku, gdzie studentami są moi rodzice. Ponieważ nie mieliśmy jeszcze okazji zobaczyć go w takim wydaniu, a wyraził na to zgodę, liczną grupą rodzinną zasililiśmy i tak bardzo duże grono przybyłych na wykład. Adam opowiadał o implantach słuchu. Był świetnie przygotowany od strony technicznej, a dodatkowo zaprosił kilka osób które takie implanty posiadają. W tym dzieci, wcześniej niesłyszące. Fenomenalny efekt. Trudno wyrazić jak bardzo byłam wzruszona. Adam wyglądał elegancko, w pięknym garniturze, pod krawatem, przy mikrofonie, otwarty na pytania, zupełnie na luzie. Po wszystkim studenci prosili go o wpisy do indeksów, robili zdjęcia, chwalili. A jeden pan totalnie mnie rozbroił gdy na mój widok, stojącej obok, zapytał czy Adam przyjechał z żoną. 😉  Mój mały synek. Przecież jeszcze niedawno trzymał mnie za rękę na spacerze, budował z klocków skocznię dla Małysza, oglądał Dextera, któremu w bajce psociła się Dee Dee, upychał kanapki w biurku,  grał w piłkę na boisku w stroju Dudka..

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 3 komentarze

.

W czerwcu rozpoczęły się zajęcia z salsy kubańskiej, na które poszłam z ciekawości i potrzeby ruchu. Niekoniecznie należało przyjść w parze, więc spełniałam warunki. Zespół zróżnicowany wiekowo, ale totalnych młokosów brak. I sporo mężczyzn dzięki czemu dziewczyny nie musiały wciąż tańczyć z dziewczynami. Zajęcia są fajnie skonstruowane, bo sporo tańczymy się grupie, w kółku, zamieniając się partnerami. Sądziłam, że będzie mi szło lepiej, ale niestety, pewne przyzwyczajenia ciała, jakiś rodzaj zamknięcia, kontroli ruchu, nie pozwalają na wskazaną swobodę. Ale jest dużo śmiechu, dziwnych nazw, które nie od razu kojarzą mi się z konkretną figurą i wysiłku. Po zajęciach bywałam spocona jak po wizycie w klubie fitness. Fajna zabawa i fajni ludzie. Zajęcia odbywały się też w lipcu, teraz jest przerwa, a potem kontynuacja we wrześniu. Nie zintegrowałam się na maksa, chociaż odważyłam się spotkać się z kilkoma osobami na dodatkowych zajęciach w plenerze, na imprezę poszłam raz i wyszłam najwcześniej, z nikim nie zawiązałam bliższej relacji, nie uaktywniłam na facebooku. Ale same zajęcia dają mi dużo pozytywnej energii… Pomyślę jeszcze o tym wrześniu.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Zostawiam siebie na weekend z taką oto piosenką:

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

To wydarzenie ma co roku nazwę Dobry Koncert. I taki właśnie jest za każdym razem. Ostatni nazwałabym jednak Bardzo Dobrym Koncertem. W pierwszej części występ finalistów Turnieju Poezji Śpiewanej, na których znowu się nie zawiodłam. Uwielbiam młodych ludzi, którzy idą pod prąd w pewnym sensie. Bo śpiewanie poezji, mądrych, dziwnych, czasem niezrozumiałych przy pierwszym słuchaniu tekstów, nie bywa intratnym zajęciem. Cieszy więc fakt obcowania z tymi, którzy czują głębiej, ciekawiej, piękniej. No i Pan Poniedzielski jako prowadzący. Artysta który mnie wzrusza i śmieszy w proporcjach idealnych. Wydarzenie uświetnił występ Pani Katarzyny Groniec. I tu przyznaję – nie byłam do niej przekonana gdy dowiedziałam się, że będzie gościem specjalnym Koncertu. Nie wiem dlaczego. Nie wiem. Bo w trakcie występu byłam porażona. Totalnie. Każdy tekst, aktorskie podejście do tematu, niebieska sukienka w czerwone kwiaty, taka sama jaką miała rysunkowa postać w tle – na ekranie, jej egzaltacja, mimika twarzy, gołe stopy, wyczucie, subtelność, wokal, jakieś odseparowanie od widowni przy jednoczesnej, absolutnej bliskości z każdym, zagnieżdżenie w utworze, nieludzko intymny klimat…niech mnie…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Jastarnia najcudowniejsza jest rano. Względna cisza przerywana gdzieniegdzie stukotem otwieranych stoisk, kilka osób w kolejce po świeże bułeczki, biegacze na ścieżkach rowerowych, puste molo. I lokalny „marzyciel” pozdrawiający przechodzące kobiety. Powietrza jakby więcej, oddech głębszy, we włosach wiatr niezmącony aromatem smażalni. W zatoce kolorowe żagle pierwszych amatorów windsurfingu, plusk wody o drewniane belki, nierealne miasto na horyzoncie, kojący dźwięk skrzypiących desek. Od pełnego morza…ech…wolność, wzruszenie, łzy, wszystko i nic, cały świat.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze

.

Nie tęsknię za kimś konkretnym, nie znam mężczyzny, który spełniłby moje oczekiwania. I dodatkowo zniósłby mój charakter, niedostatki, kochałby mnie taką jaka jestem. Mam wrażenie, że nikogo dla mnie nie ma po prostu. I nie będzie. Przyglądam się sobie, mężczyznom, kobietom, parom i wszędzie widzę wady, fałsz, naciąganie, pozory. Coś mi się poprzestawiało w głowie. Myśli mało lotne, dłonie ułomne, ciało sztywne. Tęsknię jednak. Za czymś. Może się we mnie tli, może zbudzę się któregoś dnia z zaskakującym nastawieniem, może sobie przebaczę i innym, może uwierzę, może przeciągnę jak kot, zwęszę tę bryzę, która ramiona otwiera. Treścią wypełnię. Beztroską. Harmonią…

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Wiatr włosy muska, twarz w słońcu, wyciągam szyję. Tu uśmiech, tam dobre słowo, powitanie, uścisk, żart. Wokół ludzie, nawet przyjaźni, wokół zdarzenia, nawet ciekawe, emocje, też wyjątkowe. A jednak pustka. Nie patrzę w sufit, nie zamykam w czterech ścianach, nie narzekam. A jednak izoluję. Czasem niezauważalnie, czasem do bólu. Jakbym stanęła na szczeblu, który zaraz pęknie. Spadnę albo wyskoczę wyżej. A może będę chybotać zbyt długo, aż przestanie mi zależeć na zmianie. Nie chcę tej samotności, nie wierzę w nią, wyśmiewam, odpycham. Ale ona jest. Bardzo jest.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 2 komentarze