.

W kolejce do kasy, jakaś Pani przede mną, zagaduje uwijającą się ekspedientkę o jakiś produkt:

– Co, wykupili wszystko?

– Nie proszę Pani – odpowiada zapytana – wykupiliśmy.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Pojechałam zrobić większe zakupy. Uległam presji. Nie w godzinach szczytu, ale jednak. Dodatkowa mąka, cukier, makaron. Nie hurtowo, ale mimo wszystko dwa razy więcej niż zwykle. Staram się już nie komentować nawet całej tej sytuacji skoro i mnie się udzieliło. Nie było tłoku, chociaż wypełnione po brzegi wózki dostrzegłam. I właśnie posiadacze takich przepełnionych wózków, stojąc miedzy makaronami a papierem toaletowym (a raczej pomiędzy wspomnieniami o nich), rozmawiali między sobą:

– Pogłupieli ci ludzie no nie? – podśmiechiwał się jeden

– No daj spokój, pojebało ich chyba

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Mój osiedlowy wielbiciel emeryt, według którego podobna jestem do Julii Roberts, ma dla mnie zawsze uśmiech czy miłe słowo. Zagada w sklepie, powie coś sympatycznego gdy mija mnie na chodniku. Dziś rano, w piekarni, jak zwykle się przywitał, a gdy wychodziłam dorzucił:

– Niech Pani na mnie spojrzy!

– Tak? – spojrzałam z uśmiechem

– Żebym zapamiętał.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Ptaszki śpiewają, dzięcioły stukają, trawka się zieleni, słońce.. Zachwycam się.

– Ale pięknie! – zwracam uwagę Kasi – posłuchaj, ale śpiewa ten ptak!

– Kurwa, serio?

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Wyskoczyłam na te warsztaty bez wcześniejszego planu aby na nich być. Półtorej godziny, żeby z grupką dorosłych pobawić się gipsem, wodą i papierem. Mieszaliśmy, babraliśmy, lepiliśmy. Kilkanaście kobiet i jeden mężczyzna, nie licząc prowadzącego. Siedziałam obok starszej, żywotnej Pani Joasi z jednej strony i eleganckiej, mojej rówieśniczki, z drugiej. Pierwsza ulepiła misia, druga rybkę. Ja beznadziejnego ptaszora z podartymi skrzydłami. Wszyscy gadali, śmiali się, żartowali. Przyjemna atmosfera, która mnie nie wciągnęła. Chciałabym, próbuję, ale coraz częściej nie czuję się swobodnie w sytuacjach gdy wymagana jest reakcja, interakcja, współgranie, współbrzmienie. Jestem, ale mnie nie ma.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Rano usłyszałam w radio, że dla zdrowia, z myślą o lepszym trawieniu, należy rozpoczynać dzień czymś ciepłym.

Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo wpisuję się w powyższe zalecenie.

Bo rano zawsze kawka.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Porozwieszano wszędzie ulotki jak należy skutecznie myć ręce. W szkole u Kasi, dodatkowo, pojawiły się na ścianach w szatni wytyczne o sposobach ograniczenia ryzyka skażenia koronawirusem. W tym punkt pierwszy – na temat mycia rąk wodą i mydłem. Rozmawiamy o tym przy obiedzie.

– Mam nadzieję, że regularnie uzupełniają wam te dozowniki na mydło –w zasadzie nie pytam, raczej rzucam tak sobie, bo to przecież oczywista oczywistość

– Ja nie pamiętam żeby w nich mydło było kiedykolwiek – odpowiada Kasia

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

To nie był dobry rok. Wolę widzieć pozytywy, ale tym razem jakoś trudno wyciągnąć je przed szereg. Jestem winna swojego niezdecydowania, zagubienia i bylejakości. Nic mnie nie tłumaczy, więc tym bardziej jest mi źle ze sobą. Nikt mi nie pomoże, nikt nie rozegra tego zamiast mnie. Wiem, rozumiem. Nie mam siły. Boję się.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | 1 komentarz

.

Stoję na korytarzu w pracy i opowiadam komuś o czymś co zobaczyłam, przeżyłam. Jakiś spektakl chyba. Przechodzi kolega, chwilę słucha, potem mija mnie rzucając przy okazji:

– No, kultura ci normalnie uszami wychodzi.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz

.

Ten pajączek wędrował po moim biurku. Najpierw szedł wzdłuż skrzynki komputera, potem pokonał wzniesienie kalendarza i dotarł do umowy. Przez chwilę zatrzymał się na dokumencie. Ponieważ był coraz bliżej mnie, zareagowałam.

– Naruszasz moją strefę komfortu – powiedziałam do niego – jeśli się nie wycofasz, zginiesz.

Jeszcze moment trwał w zastygnięciu, potem obrócił się i zawrócił. Dotarł do brzegu biurka i zniknął.

Zaszufladkowano do kategorii Kategoria | Dodaj komentarz