Adaś

ma okropny liszaj na prawej dłoni. Prawdopodobnie to grzybica.
Pani dermatolog kazała zrobić badania laboratoryjne zanim podejmie decyzje o sposobie leczenia. Nie lubię czekać, a musze wstrzymać się do czwartku. Czuję się z tym źle, bo zwlekałam z tą wizytą i prawdopodobnie zaniedbałam sprawę. W takich sytuacjach wydaje mi się, że jestem złą matką. Nakręcam się tą złością na siebie i nie mogę normalnie funkcjonować.
Możliwe że grzybicy nabawił się od jednej z koszatniczek, która nam ostatnio chorowała. Jeśli tak, nie wiem co z nimi zrobię. Adaś chce je zatrzymać tłumacząc, że się do nich przywiązał. Ja mogę się „odwiązać” ze względu na jego dobro. Nie wiem.
Byle do czwartku.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Adaś

  1. red/wl (pepegi.blog.pl) pisze:

    Byle do czwartku…

  2. greendel pisze:

    a co to są koszatniczki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *