Wyhodowany

grzyb na dłoni Adasia wygląda jak duża, odciśnięta moneta, albo ślad po pocałunku…a raczej ugryzieniu. Za 3 tygodnie dowiemy się jaką nazwę nosi wspomniany wyżej. Obrzydliwie wżarł się w rękę. Pani doktor przepisała maść i tabletki przeciwgrzybicze, po których Adaś może czuć się źle (w takim wypadku mamy je odstawić). Smarujemy zmienione miejsce i wiążemy bandażem. W ten sposób chronimy dłoń przed podrażnieniem, a grzyb przed ciekawskimi spojrzeniami kolegów Adasia.
Za tydzień musimy pokazać się u dermatologa aby ocenić skuteczność zastosowanej maści.
Wczoraj obejrzałam syna dokładnie w celu wyszukania innych zmian na ciele. Niczego nie znalazłam.. na szczęście.
Obrzydliwe grzybsko!
Co zrobić z myszkami? Odrzucając aspekt przywiązania ich do nas i odwrotnie, powinniśmy się ich pozbyć. I to jak najszybciej.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Wyhodowany

  1. diabolique pisze:

    Hmm… to raczej przykra hodowla…

  2. nusia pisze:

    Jak Adasia raczka bedzie wyleczona i myszki pozbeda sie grzyba, zostawcie je…nie wyrzucajcie Dziulka:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *