Rocznica

Wrzesień. 10 rocznica ślubu – dwie odsłony

1. Zadzwonił z portierni pan, i poinformował, że ma dla mnie kwiaty.
Zeszłam szybko uśmiechając się pod nosem i wróciłam do pokoju z pachnącym bukietem 10 czerwonych róż.
Wiedziałam, że to od męża. Bo od kogo innego.
Nie mam wazonu, róże musiały przetrwać do 15 w dużym, granatowym kubku.

A swoją drogą przedstawiciel poczty kwiatowej powinien być pod krawatem, nie w dżinsach i swetrze. Kwiaty powinny mieć oprawę w postaci eleganckiego, skłonionego w pas faceta.
Ale i tak było mi miło.

2. W wąskich szparach pomiędzy deskami błyskała niespokojna woda. Wiatr delikatnie szarpał nasze włosy a szum fal działał kojąco na moją skołataną głowę. Światełka statków w oddali a bliżej lampy przybrzeżnych lokalików. Na ławeczkach pijący ukradkiem piwo w maskujących gazetach, w dyskotekach szał ciał, na ulicach młodość i miłość.
Spacerowaliśmy objęci wciągając nosem rybi zapach oczyszczanego niedawno nabrzeża i chłonąc zachłannie obrazy nocnego Sopotu. Pizza była pyszna, tak jak i herbata rumowa, którą otrzymaliśmy gratis ze względu na wydłużone oczekiwanie na wypiek. Przy stoliczkach generalnie pary, nieliczne, i my.
Syn spał w Gdyni pod opieką teściowej, a my mogliśmy dopełnić się rocznicowym, zaległym wieczorem we dwoje.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Rocznica

  1. red/wl (pepegi.blog.pl) pisze:

    no to… pogratulował 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *