Oczywiście

wybraliśmy się na cmentarz. Byłam jednak przekonana, że grobów bliskich nie znajdę, zbyt rzadko odwiedzam to miejsce abym tam bez problemu trafiła. Nie szukaliśmy więc dokładnie i od razu powędrowaliśmy do zbiorowych mogił żołnierzy, którzy, jak informowały napisy, zginęli broniąc ojczyzny przed hitlerowcami lub oddali życie w obronie władzy ludowej :). W drodze powrotnej postawiliśmy znicze na zaniedbanych, opuszczonych, zapomnianych nagrobkach nieznanych nam osób. Sądzę, że duszom tych zmarłych przydadzą się takie światełka pamięci bardziej, niż tym, odwiedzanym regularnie.
W zasadzie nie przywiązuję do tego święta większego znaczenia. Może byłoby inaczej, gdyby na cmentarzu leżały osoby znacznie bardziej mi bliskie za życia, niż pradziadek i prababcia. Nie spieszno mi jednak aby zmienić zdanie.
Śmieszy mnie cała oprawa w postaci wyciągniętych z szaf futer, najlepszych ciuchów i zadumanych, nieszczerych spojrzeń. Dziwią rozstawione wokół cmentarza stargany z popcornem i obwarzankami. A jednocześnie nie mam specjalnych wyrzutów sumienia z powodu kupna sznurka wspomnianych wcześniej obwarzanków, czy z tytułu nieodhaczenia się przy grobach rodzinnych.
Pogoda sprzyjała spacerowi, nawet takiemu po cmentarzu, dlatego dodatkowo pojechaliśmy do lasu szukać mogiły zamordowanych harcerzy. Jednak mimo długiej wędrówki, i tego miejsca nie odnaleźliśmy. Brak jakichkolwiek wskazówek, chociażby strzałek na drzewach, utrudniał poszukiwania. Zawróciliśmy chwilowo niepocieszeni z trzema zniczami w torbie.
Ale za to las był piękny – złoto, brązowo, żółty z akcentami zieleni. Słońce, cisza i szum liści.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *