Grzybica

na naszych rękach wywołuje grymas obrzydzenia u każdego kto odważy się na nią spojrzeć. Łącznie z lekarką i nami samymi. Ale jest już dużo lepiej. Wżarte ślady zbielały, krostki zanikają, miejsca naznaczone chorobą nie swędzą już tak bardzo.
Adasia dłoń wraca do normy. Mój okrąglutki ślad przypomina tarczę zegarka, i nawet we właściwym dla zegarka miejscu jest umiejscowiony. Wystarczyłoby dorysować pasek i wskazówki. Nie ma tego złego.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Grzybica

  1. diabolique pisze:

    U… a gdzie się nabawiliście tego paskudztwa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *