Pokoje

Pracuję tu prawie 5 lat.
Pokój w którym teraz „urzęduję” jest już trzecim w mojej krótkiej kadencji.

Pierwszy pokój zajmowałam przez krótki czas z kolegą K.
Pokoik był malutki, kolega nie. Długo mówiliśmy do siebie Pan/Pani. Nie umiałam zaproponować przejścia na formę koleżeńską. Wydawała się taki zasadniczy.
Razem jadaliśmy śniadania, gawędziliśmy.
Któregoś dnia, wychodząc do domu, zapomnieliśmy zamknąć okno. W nocy, padający deszcz, zamienił nasz pokój w wielką kałużę.
Potem K – nowo mianowany kierownik działu technicznego – opuścił mnie, zostawiając do dyspozycji drugie biurko. I całe szczęście. Przy moim bałaganiarstwie jedno to dla mnie za mało.
Było mi dobrze samej, a w miarę upływu czasu, K. okazał się zabawnym, chociaż konkretnym, gdy zajdzie taka potrzeba, facetem.

Zmiany w strukturze organizacyjnej zakładu wymusiły kolejne przesunięcia.
Drugi pokój znajdował się na tym samym piętrze co poprzedni. Usytuowanie po drugiej stronie korytarza spowodowało jednak, że słońce zaglądało do mnie od samego rana. W lecie było to dosyć uciążliwe. Ale za to miałam lepsze mebelki, ładniejszy widok.
Przyzwyczaiłam się do osób pracujących obok, do spotkań we wspólnej toalecie, rozpoznawałam właścicieli nóg po odgłosach ich kroków. Nie zamykałam drzwi wychodząc na chwilę.

Kolejne „przemeblowania”- kolejny pokój.
Wiele osób pomagało mi w przeprowadzce. Pomieszczenie znajduje się na parterze w innym budynku. Korowód życzliwych kolegów, z których każdy niósł część moich skarbów, urozmaicał puste korytarze. Zorganizowali nawet nyskę – kto by przypuszczał, że tak wiele rzeczy nagromadziłam.
Pokój jest dużo większy, mam znowu dwa biurka. Ustawiłam wszystko tak aby było mi najwygodniej, zawiesiłam na ścianie przed nosem korkową tablicę i suszone róże.
Zapoznałam się z toaletą. Obsiusiałam nowe terytorium działania.
Dobrze mi tu, ale czy to koniec przeprowadzek? 🙂

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Pokoje

  1. red/wl (pepegi.blog.pl) pisze:

    przeprowadzki, przeprowadzki… ruch w pracce jest wskazany, żeby nie zapyzieć… a u nas w związku z pojawieniem się w budynku Hindusów systematyczne oznaczanie terenu jest kwestią jeszcze większej wagi niż dotąd.

  2. emy pisze:

    jeśli Ci tam dobrze to oby na razie przeprowadzek nie było :)))

  3. diabolique pisze:

    Co za rozpusta. Ja walczę o swój kąt i biurko z telefonem, a Ty się rozbijasz po kolejnych pokojach… No i gdzie jest sprawiedliwość?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *