Śmierdząca notka

Dwaj koledzy z pracy. Obaj okropnie się pocą. Nie chodzi o zacieki pod pachami czy mokre czoła, ale o zapach a dokładniej smród jaki po sobie zostawiają. Obu lubię, jednak ich, nawet chwilowa wizyta w moim pokoju w pracy, skutkuje nadużywaniem odświeżacza. Gdy wyjdą, wzdrygam się na myśl o tym, że ktoś odwiedzając mnie po takich gościach, zaciągnie się fetorkiem i uzna że śmierdząca ze mnie baba. Więc nawet gdy mróz za oknem, wietrzę pokój. Nie umiem powiedzieć komuś – słuchaj, śmierdzisz, odśwież się, kup antyperspirant albo jakiś specyfik w aptece. Sama miałam w szkole podobne problemy. Pociłam się bardzo, więc ubierając cokolwiek zastanawiałam się czy ubiór zamaskuje spocone pachy. Minęło. Teraz używam dobrych dezodorantów i pewnie wyrosłam z tamtych meczących mnie w okresie dojrzewania dolegliwości. Ale dlaczego oni tak śmierdzą??? To nie do zniesienia.
Niedawno Adaś zażyczył sobie dezodorant. Taki pomysł nie wypłynął wcale ode mnie, któregoś dnia po prostu poprosił abym mu jakiś kupiła. Bardzo mnie to ucieszyło. Na początek wybraliśmy niedrogi, chciałam sprawdzić czy będzie go używał. I rzeczywiście wypachnia się rano (czasem), i wieczorem po umyciu (zawsze). Bawi mnie sytuacja, gdy dając mi całusa na dobranoc, pozostawia po sobie zapach mężczyzny. Małego mężczyzny.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Śmierdząca notka

  1. curiosity pisze:

    kiedyś, parę lat temu miałam w pracy podobną sytuację, tylko w wykonaniu koleżanki, która ewidentnie unikała mydła, szamponu i wody. w końcu nasza szefowa nie wytrzymała, wzięła ją na bok i delikatnie powiedziała…. to co miała do powiedzenia 😉 poskutkowało

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *