1

Jak pierwszy raz, albo jak jedyny, numer jeden…
Każde odliczanie rozpoczyna się od 1.
Na raz….łatwiej nam poradzić sobie z ciężką kanapą która utknęła w drzwiach wejściowych, albo z korkiem od szampana.
Jeden brzmi czasem samotnie, smutno, obco.
Ale zupełnie inaczej usłyszeć: jedyny, jedyna…
Być numerem jeden…w pracy, sporcie a nawet w kuchni. To za wiele dla mnie. Cieszyć powinien mnie fakt że jestem jedyną matką dla mojego syna, jedyną (prawdopodobnie) kobietą dla mojego męża, jedyną w swoim rodzaju osobą. Ale to nie do końca jest tak proste. Człowiek pragnie przodować, przewodzić, wyróżniać się, osiągać, narzucać.
Chcę czerpać siłę z moich jedynek, ale ich zwyczajność sprawia czasem że zapominam o ich istnieniu. To takie jedynki, codzienne, banalne, szablonowe….
Dobrze jest móc powiedzieć: jeden, jedyny raz w moim życiu…To o wiele bardziej przyjemne niż: nigdy nie…Ale ten jedyny raz skwitowany słowami: i już nigdy więcej, może stać się przyczyną żalu a nawet rozpaczy.
Pierwszy telefon, pierwsza rozmowa, pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek…

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na 1

  1. emy pisze:

    jedno słowo a ile podtekstów, prawda? ostatnio mam coraz więcej sytuacji, w których mówię tylko ten jeden raz i starczy…

  2. zycie-z-nim pisze:

    ciekawe rozmyślanie
    🙂

  3. alicja---75 pisze:

    moja pierwsza wizyta u Ciebie…będzie ich więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *