Podwoziłam

któregoś dnia koleżankę do domu (za koleżanką nie przepadam, ale toleruję).

Wpuszczam przed swój samochód, samochód dostawczy, w którym kierowcą jest młody chłopak:
Ja: ale miła buźka (uśmiechał się namolnie, uległam, wpuściłam)
Ona: pryszczata
J: ale sympatyczna
O: eeeeee
J: patrz przeciąga się, założył ciemne okularki, całkiem, całkiem…
O: to tylko jakiś akwizytor (czyt. gorszy gatunek mężczyzny)

Na światłach. Żuję gumę, wyciągam ją palcami z ust na 3 długości nosa i wciągam z powrotem:
O: co robisz?
J: żuję
O: no wiesz, ten facet w samochodzie obok patrzy
J: no to co?
O: no jak to wygląda

Rozmowa w korku. Babska. Nudna. Z serii – przegadanie niewłaściwej w tym momencie ciszy:
J: jutro piątek, będę sama w domu przez 2 godziny po południu
O: będziesz miała czas na posprzątanie
J: ?

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na Podwoziłam

  1. zycie-z-nim pisze:

    wow świetna koleżanka hihi

  2. alicja---75 pisze:

    ja zawsze bardzo głośno śpiewam jadąc autem…a gdy stoję w korku lub na światłach…no cóż…niektórym wydaje się to bardzo dziwne…
    a koleżanka? takich jest więcej…

  3. red/wl (pepegi.blog.pl) pisze:

    No ja sie zawsze drę za kierownicą… I tak mi się przeplata, wtórownie gigantom rocka we wzniosłych momentach ich kompozycji i rzucanie szewskimi bluzgami pod adresem kontr-kierowców 😉
    Przepadasz za sprzątaniem , conie ;-)?

  4. zycie-po-czterdziestce pisze:

    ciekawie tu u ciebie — zagladniej tez na moja stronke –zapraszam

  5. listopad pisze:

    a mignął światłami w podzięce za wpuszczenie?

  6. emy pisze:

    jaka milusia 😛

  7. waryjatka pisze:

    może zły dzień miała… ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *