Jak zwykle

Święta zakręciły ogonem i tyle je widziałam.
Prezenty mniej lub bardziej spodziewane, mnóstwo potraw, od nadmiaru których bolał brzuch, wino, światełka w oknach i bombki na choinkach.
Nie śpiewałam kolęd przy żadnym stole, co w tej chwili wydaje mi się przykrym niedopatrzeniem. Ale kilku wysłuchałam – w radio i TV.
Odwiedziliśmy wszystkich, których planowaliśmy odwiedzić. Wszędzie zjedliśmy mniej lub więcej, zostawiliśmy upominki, przyjęliśmy życzenia. W domu mamy śmiałam się do łez nad pamiętnikami mojej siostry, w których opisywała swoje kolejne miłości, a było ich sporo. Znalazł się i jeden z moich zeszytów z opowiadaniami. A wszystkie one smutne albo tragiczne. Babcia męża trafiła do szpitala w pierwszy dzień świąt, ale prawdopodobnie wyjdzie z niego już jutro. Tak wiele osób odwiedzało ją w ciągu tych paru dni, że aż ciepło się robi na sercu. Przywieźliśmy ze wsi starą maszynę do szycia. Maciek twierdzi, że ona ma jakieś 100 lat. Kiedyś szyła na niej jego prababcia, potem babcia, ciocia, potem od cioci odkupił ją wujek, a teraz podarował Maćkowi. Jest naprawdę piękna, czego nie oddaje zdjęcie poniżej. Teraz trzeba ją odnowić i znaleźć dobre miejsce w naszym mieszkaniu, w którym zaprezentuje się godnie.
Mam za dużo czekolad w kuchni. Adaś uzbierał kolekcję. Mleczne, białe, z orzechami, bez orzechów, duże, małe. Co chwilę odłamuję kawałek i za każdym razem powtarzam sobie, że to ostatni. Poza tym cukierki, ciasteczka, ciasta. Leżą i kuszą.
Choinka trochę się sypie, za oknem brak śniegu, za trzy dni sylwester.

Ewa
maszyna.jpg
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na Jak zwykle

  1. waryjatka pisze:

    ah, wszystko pięknie ładnie, ale nie byłabym sobą, gdybym wody przysłowiowej nie zmąciła.
    Czyż nie zasmuca Cię, droga Ewo, perspektywa świąt za kilka lat, kiedy to kolędy będzie słychać tylko w telewizji? Eh, dziś już ludzie nie kolędują jak onegdaj, teraz wygodniej jest puścić płytę z kolędami i raczyć się czerwonym winkiem przy pasjonującej dyskusji. Ehem. Ubolewam nad tym okrutnie. Ja osobiście nie mam głosu, coby śpiewać „Bóg się rodzi, moc true chleje”, gdyż apetyt na karpia wszystkim bym odebrała, ale martwi mnie niezmiernie fakt, że inni nie śpiewają. No, może „dla tradycji” z jedną czy dwie kolędy, fragmencik, żeby nie było, że nie było. Ah, któż dziś pamięta te wszystkie pastorałki, wszystkie „biegł Wojtek bez portek” czy „przy mej budzie słońce jaśniało” (czy jakoś tak, już i ja sama nie pamiętam, wstydzę się bardzo). No, mnie taka perspektywa przeraża.
    Ciasteczka są dobre. I nie chodzi mi tu wyłącznie o smak. Ciasteczka klimat bożonarodzeniowy współtworzą. Nie utuczyć się na święta to grzech. Ciasteczka i czekoladę jeść trzeba, gdyż humor poprawia, a jak później to śmiesznie wygląda, jak wszystkie panienki hurtowo wagę zrzucają, złorzecząc i klnąc na stoły wigilijne całego świata (Ania się nie utuczyła, ale Ania to grzesznica straszna).
    Maszyny gratuluję. A propos, oglądałam dziś „Skrzypka na dachu”. Jeśli oglądałaś, to może będziesz pamiętała motyw z maszyną do szycia.
    ktoś krzyknął:
    – Cejtl i (komuś, kogo imienia nie pamiętam, a był małżonkiem Cejtl) przybyło coś nowego!
    Wnet i cała wioska hasydów zbiega się, by podziwiać, cóż nowego mogło się przytrafić młodemu małżeństwu. Widz jest przekonany, iż o dziecię chodzi. A tu figa! z makiem na dodatek, iż na plan pierwszy wyłania się piękna maszyna do szycia.
    Mazeltof, mazeltof – gratuluje cała wioska. Ah, przeżycie wspaniałe! Cóż… śmieszne, jeśli się film ogląda. Tak z opisu to pewnie nie szczególnie. Tak czy owak, mazeltof, Ewo!

  2. alicja pisze:

    w ten poświateczny czas zawsze robi się dziwnie w moim domu…z żalem sprzątam, segreguję, wyrzucam, zamiatam, myję i myślę sobie…do następnych ze wszystkim zdążę…;)

  3. gospi pisze:

    moje swieta przelecialy mi chyba miedzy palcami, nie wiem czy to wina ich innosci czy moj nastroj je sploszyl, ale na pewno beda wieczne na tych kilku kliszach w moim aparacie…

  4. ava pisze:

    maszyna jest piekna

  5. zycie-z-nim pisze:

    też mam taką maszyne jak narazie stoi za drzwiami i moja mama obładowała ją książkami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *