Mąż

zgłosił się do wojska dobrowolnie. Gdy okazało się, że jestem w ciąży, doszliśmy do wniosku, że po pierwsze: jako jedyny żywiciel rodziny dostanie pieniądze, które ja będę odkładać, po drugie: mając zaliczone wojsko, zwiększy swoje szanse dostania się do pracy jaką szykował mu ojciec. Tak właśnie było.
Pamiętam ostatni, przed zgłoszeniem się do jednostki, wieczór. Siedzieliśmy smutni przy świecach, płakaliśmy. Na szczęście, dzięki ludziom dobrej woli, był w jednostce, w naszym mieście. Mogłam go odwiedzać, zdarzało się, że przychodził do mnie, przynajmniej na chwilę.
Często opowiadał potem o różnych zdarzeniach, które miały tam miejsce. Nadal przypomina sobie różne sytuacje, i w trakcie rozmów codziennych dzieli się nimi.
Był w jednostce chłopak ciamajda. Przyszedł w tym samym czasie co mąż. Nie szło mu. Ze wszystkim się spóźniał, nie nadążał podczas ćwiczeń, ociągał się. Zawsze w tyle, zawsze popędzany, wyśmiewany. Gdy któregoś dnia, jak zwykle robili coś na czas, a on znowu nie radził sobie jak inni, żołnierz prowadzący zajęcia krzyknął – ty sieroto !!!. Chłopak wstał, spojrzał mu w twarz i powiedział – tak, ja jestem sierotą.
Mąż mówi, że zrobiło się cicho, a ten, który niefortunnie użył takich słów, przeprosił chłopaka. Podobno, od tamtej pory, traktował go zupełnie inaczej, jakby po ojcowsku.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Mąż

  1. alicja pisze:

    mój mąż nigdy nie był w wojsku…więc dla mnie to abstrakcja….
    no może jak sobie Krolla obejrzałam to…
    ale przyjemnie przeczytać, że żołnierz przeprosił za niefortunny zwrot i ludzkie podejście miał to tego fajtłapy…jednak dobrze by było gdyby w wojsku służyli ludzie, którzy mają powołanie i pewne predyspozycje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *