W trakcie

jednego z moich samotnych spacerów miałam ochotę wejść do kościoła. Jednak w każdym z mijanych, wystraszył mnie tłum ludzi. Nie czułam specjalnej potrzeby modlitwy. Chciałam po prostu posiedzieć, pomyśleć, wyciszyć się, pobyć ze sobą. W każdym innym miejscu czułabym się głupio pod ostrzałem ciekawskich spojrzeń, w kościele liczyłam na spokój. Jednak jak już wspomniałam, nie skorzystałam.
Szłam przed siebie i co pewien czas, unosząc głowę, widziałam w oddali wieże któregoś kościoła. To logiczne, że kościoły to ogromne, strzeliste budowle. Po pierwsze aby przytłoczyć potencjalnego grzesznika, po drugie aby przyciągnąć takie zbłąkane owieczki jak ja. Byłam blisko. 🙂
Moja koleżanka – wierząca i praktykująca – zakłada na niedzielną mszę sukienkę, której nie nosi do pracy, bierze pod pachę mini torebkę, taką „tylko do kościoła”.
Nie mam specjalnej torebki, prawie nie posiadam eleganckich ciuchów.
Ona każdej niedzieli odwiedza Boga w jego domu. To dla niej jakby spotkanie z przyjacielem.
Nie czuję tak. Nie czuję, że Bóg jest moim przyjacielem.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na W trakcie

  1. waiting pisze:

    ja też tego nie czuję… a tłok i szum i te szepty kościelne irytują mnie strasznie…

  2. alicja pisze:

    potrzebuję tam pobyć, zamknąć oczy, poprosić, zrzucić ciężar…i nie potrzebuję do tego specjalnej otoczki…sukienki, torebki…

  3. zycie-z-nim pisze:

    może to kiedyś poczujesz
    tez chciałabym sobie ottak po prostu posiedzieć w kościele
    kiedyś to często robiłam teraz z braku czasu tego nie robie 🙁
    coraz bardziej tego mibrakuje

  4. avangarda28 pisze:

    zaczynam podejrzewać,ze mamy podobny tok myślenia. Kolejna notka, i znow ten sam temat:)

  5. kasia s. pisze:

    Ja czasem odwiedzam kościoły na wsiach przy których są cmentarze…wchodzę na chwilę poczuć zapach drewna kadzideł dawnego klimatu?

  6. waryjatka pisze:

    Prędzej na łące umajonej Boga znajdziesz, niźli w kościele pełnym fałszywych ludzi

  7. listopad pisze:

    co za dzień, już kolejna osoba na ten sam temat dzisiaj. Musi coś być na rzeczy

  8. emy pisze:

    mnie do kościoła zawsze jakoś nie po drodze, na razie nie czuję potrzeby, a nie będę chodzić tylko po to, by ludzie nie gadali… i nie uważam, że jestem z tego powodu gorsza. choć tego zdania nie jest moja koleżanka, która świątek, piątek jest na mszy, by… odwalić i jeszcze myśli, że robi dobrze. mnie się z kolei wydaje, że Bóg takich „na siłę” nie chce, księża to co innego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *