„Rewizor”

Mikołaja Gogola – tym razem na tę sztukę wyciągnęłam męża w poniedziałkowy wieczór. To komedia o przeżartym korupcją prowincjonalnym miasteczku.
Do teatru poszliśmy na pieszo, z osiedla do centrum jest spory kawałek drogi, więc szybkim krokiem zajęło nam to ok. 25 min.
Teatr wypełniony. Mieliśmy miejsca na balkonie (tradycyjnie).
Na scenie rekwizyty, a wśród nich takie, które chciałabym mieć we własnym domu. Okuta skrzynia, piękny sekretarzyk, drewniany kredens, fotele…
W roli Horodniczego – łasego na pieniądze, zakłamanego guru miasteczka – Roman Kłosowski. Mały wulkan energii. Zabawny już był sam jego widok pośród innych aktorów. Na pewno pasował do roli, w której wystąpił, ale ze względu na nieco fafluniasty sposób mówienia, były momenty, że nie rozumiałam jego słów.
W roli Chlestakowa, domniemanego rewizora, młody, nieznany mi aktor. Miał naprawdę dobre momenty, np. wtedy gdy pijany opowiadał o swoich niesamowitych koneksjach, balach czy znajomościach. Jednak wyczułam w jego grze brak warsztatu, ale nie przeszkadzało mi to zbyt mocno.
Na scenie wystąpiło 13 postaci. I żadna z nich nie była pozytywna. Każdy bohater odbijał w sobie jak w lustrze, jakiś element chorej struktury władzy.
Sztuka trwała ponad dwie godziny, a to co wchłonęłam musi mi wystarczyć na miesiąc. Bo w lutym „Śluby panieńskie”, na które już kupiłam bilety.
Teatr dobrze mnie nastraja. Po przedstawieniu mam ochotę dzielić się wrażeniami i gadać, gadać, gadać… A mąż słucha, słucha, słucha….

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Rewizor”

  1. waryjatka pisze:

    a ja tak czytam, czytam, czytam
    obserwuję, obserwuję, obserwuję
    i dochodzę do wniosków, że sporo ludzi, których znam osobiście i przez internet chodzą do teatru. I nie wiem, czy to ja się obracam w kulturalnym towarzystwie, czy statystyki się mylą. Czy może jedno i drugie.

  2. ava pisze:

    teatr..magiczne miejsce.Milo czytac,ze jeszcze ktos do niego zaglada,naprawde milo!

  3. bogas himself pisze:

    hmm dobrze z sztuka ywoluje emocje to wlasni ta roznica miedzy czyms dobrym i kulturalnym a telewizyjnym chlamem.. ciesze si z z racji zawodu przebywam czesto na przedstawieniach… tylko szkoda ze tak malo osob chce na nie chodzic ze mna… ech

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *