Pierwsze mieszkanie

– niecałe 40 metrów. Dwa pokoiki z kuchnią. Na parterze (od parteru się chyba nie uwolnię, z rodzicami na parterze, pierwsze mieszkanie i teraz drugie – też na parterze).
W większym pokoju ustawiliśmy moje panieńskie, czarne mebelki, w pokoju Adasia część 20- letnich mebli rodziców Maćka, które przemalowaliśmy na mocny zielony kolor i częściowo okleiliśmy różnobarwną szachownicą. Do kuchni meble zafundowała mama. Łazienkę wyposażyliśmy sami. Maciek asystował wujkowi przy układaniu kafelków.
Jaka radość. Pierwsza noc, pierwsze śniadanie, pranie, obiad, pierwsze łzy…a wszystko na naszych śmieciach, bez nadzoru, bez kompromisów.
Osiedle na peryferiach miasta, dlatego ceny mieszkań nie były wygórowane. Jeden kiosk, spożywczy, chemiczny, warzywniak. Daleko do przystanku autobusowego, ale za to las na wyciągnięcie ręki. Piekarnia w pobliżu. Mury zakładu karnego na rzut kamieniem. Wszędzie wokół młode pary z dziećmi.
Obok nas, na parterze Zmora i Tomek. Zmorę wymyślił mój mąż, ale tylko dla domowego użytku. Słyszeliśmy ich czasem wieczorem jak… Ściany cienkie były 🙂 Z Tomkiem Maciek palił trawkę w piwnicy. Zmora umiała zrobić coś z niczego. Jakaś szmatka wokół wazonu, jakaś gałązka w butelce, wciąż przestawiała meble. Ich syn Mateusz miał straszne problemy z wymową. Ubaw mieliśmy gdy mówił.
Z drugiej strony sąsiedzi bez dziecka. Ania żaliła mi się kiedyś że ma problem z zajściem w ciążę. Wiem że kilka razy poroniła. Zawsze jak myszki. Szarzy, cisi, w ukryciu. Ale pomocni.
Nad nami, na pierwszym piętrze Gosia z Marcinem. Gosia kochała wszystkich, nikomu by złego słowa nie powiedziała, wszystko jej się podobało. Dobra dziewczyna, gospodarna, uśmiechnięta. Trudno powiedzieć czy się przyjaźniłyśmy, ale bywałyśmy u siebie często. Marcin zasadniczy. Julka, ich córka pretendowała na moją synową 🙂
No i Edzia z Pawłem. Też na pierwszym piętrze. On spokojny ona niesamowita. Chuda, zawsze dokładnie umalowana, bezpośrednia. Lubiłam ją. Czułam się u nich w domu bardzo swobodnie. Edyta nie przejmowała się bałaganem, pustką w lodówce czy zasmarkanym nosem jednego z synów. Jak dla mnie normalna chociaż śmieszna.
Gril na balkonie który okopcił okna.
Strzelnica w lesie. Wielka górka.
Bazgroły Edzi na ścianach naszego przedpokoju, które potem przykryły panele.
Szczelina pod drzwiami wejściowymi zapychana kocem.
I tak dalej, i tak dalej… sentyment do tamtego miejsca pozostał w sercu. Nie tylko moim.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na Pierwsze mieszkanie

  1. zycie-z-nim pisze:

    zawsze zostaje 🙂

  2. Marta pisze:

    ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
    Hej!
    Jestem tutaj poraz pierwszy.Bardzo mi się tutaj podoba…Postaram się cofnąć do tyłu i poczytać coś co kiedyś było : ) Podoba mi się to jak piszesz…U mnie na blogu pojawi sie link do tego bloga….na 100% : )
    ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
    Gratuluję mieszkanka : )
    Zawsze „zostaję” coś z poprzedniego mieszkania lub zawsze jest coś podobnego…Tutaj akurat parterek : )
    ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
    Pozdrawiam ciepło! Zapraszam do siebie…Trzymaj sie!
    ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
    Marta
    ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
    http://www.tak-czy-nie.blog.pl
    ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~

  3. mortella pisze:

    Remonty!Przeprowadzki.. nie martw sie ja mam dom wariatów w pobliżu 🙂

    ps. Atmoser sięidziela

  4. golden pisze:

    ja też całe życie na parterze tylko teraz nie…

  5. alicja pisze:

    Ewa….:)))….

  6. orka pisze:

    Sentyment do Tego miejsca/Sympatia do Tych ludzi…
    Takie ciepło gdzieś tam w środku… To pozostaje na całe życie.

  7. jbk pisze:

    pierwsze całkiem własne… marzę o takim….

  8. banalna pisze:

    ja od kilku..nastu lat przy rodzicach ,ale za dwa trzy miesiace juz bedziemy 'u siebie' marze o tej chwili !!!:))))))
    na szcescie bedziemy bez sasiadów:)

  9. avangarda28 pisze:

    ja też mam sentyment ,ale nie do własnego-ale babcinego..Teraz jest tam hotel:/ Właściciel pozwolił mi wejść na górę…ale tam już jest obco. Tam już jest hotel.Wspomnienia trzymam jednak kurczowo

  10. nie-kobieta pisze:

    Musiało sie tam wspaniale mieszkać 🙂

  11. emy pisze:

    też się przywiązuję do miejsc:) nie wyobrażam sobie przeprowadzki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *