Nad Grześkowym ciastem

w piątek padło pytanie: kto jeszcze nie widział tamy od środka? Okazało się, że obie z koleżanką jesteśmy chętne na wycieczkę. Staś, który wszystko organizował, kazał nam zwolnić się z pracy o 13: 30, co też bez żalu i problemów uczyniłyśmy. Wraz z dwoma panami, z których jeden był w klimacie Raczka, drugi w klimacie robotnika kabareciarza, pojechałyśmy na tamę. Ochroniarz patrzył podejrzliwie swoimi niesamowicie niebieskimi oczkami utopionymi w twarzy mopsa, ale wpuścił na teren elektrowni. Oprowadzał nas młody chłopak w zielonym kombinezonie. Najpierw tablica informacyjna, włączniki, światełka, nęcące przyciski awaryjne. Potem turbina, która kręciła się szybko tuż nad moją głową zagłuszając słowa przewodnika. Pod stopami kraty, a w dole piętrząca się woda. Krętymi schodami (niczym w Wieliczce) zeszliśmy 22 metry pod poziom Wisły. Ze szczelin kapała woda, czułam ucisk w głowie, było mi zimno bo kurtkę zostawiłam w samochodzie Raczka. Mnóstwo grubych drzwi, po otwarciu których nie mielibyśmy żadnych szans. To robi wrażenie. Pomieszczenia, do których nas wpuszczono przypominały czasem wnętrze statku. I ten szum wszechobecny, który pracownicy elektrowni muszą znosić przez 8 godzin dziennie. Wyjście na zewnątrz, zderzenie z ciszą, sprawiło, że zastanowiłam się przez moment czy nie ogłuchłam na dobre.
Zrezygnowałam z niemrawego Raczka i do domy zawiózł mnie drugi z panów – gawędziarz. Po drodze zostawił mnie na chwilę w samochodzie, a sam wyskoczył po jakieś dokumenty. Nie wyłączył silnika, migacza i radia. Miałam czas aby zastanowić się po co mu pusta butelka po piwie wetknięta tuż przy drążku od biegów. Może to swoista popielniczka? Ale ponieważ nie „waniała” petami doszłam do wniosku, że to stojak na chorągiewkę.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Nad Grześkowym ciastem

  1. orka pisze:

    Te „NĘCĄCE przyciski awaryjne”… :))

  2. ava pisze:

    stojak na chorągiewke?!?hehehe, a po cholerę?;)hah

  3. ala pisze:

    stojak na chorągiewkę przydatny bardzo…;)

  4. zycie -po .. pisze:

    pewnie jak nie ma do kogo gadac , gwizdze w butelke , albo kogos w nia nabija :))
    no , no , wycieczka oryginalna

  5. e-listonosz pisze:

    Jestes bardzo spostrzegawcza i ciekawe wnioski wysnuwasz ;)) Musze rozejrzec się po moim samochodzie, na co moglaby zwrocic uwage kobieta… Może wentylatorek ? Co bys pomyslala ?
    Pewnie jest po to, żeby choragiewka smutno nie zwisala ;P
    Czy te skojarzenia mamy z okazji zblizajacego się 1 maja ?? 😀

  6. Banan pisze:

    wiesz, że jakbyś nacisnęła na tamie ten czerowny guzik po prawej, przeszedł bym w wodzie po łydki – na drugą stronę rzeki w moim mieście ? :-)))

  7. mortella pisze:

    też sobie lubie czasem powciskać.. zawsze mie wszelkie przyciski nęcą..

  8. mam-a--oskara pisze:

    uwaga na słuzbowe auta ze słuzbowymi kierowcami.
    Po otwarciu schowka przedniego wypadaja czasem prezerwatywy. Tylna poważna część delegatury niby nie zauważyła a kierowcy prawie że wypadł papieros z ust.
    o! i pożar mógł być i takie to niebezpieczne te gumki ;-PPPP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *