Stałam na balkonie

i wpatrywałam się w chmury, które skupione w jednym miejscu przybrały dziwaczny kształt na tle ciemnoszarego już nieba. Taka kilkuwarstwowa poducha. I nagle, gdzieś spomiędzy burogranatowej waty błysk. Bezgłośny. Po chwili kolejny i znowu i znowu. Bardzo odległa burza, której częściowe efekty obserwowałam z balkonu. Wokół cisza, nawet wiatru nie czułam na policzkach, a tam daleko takie cuda. Iskierka w chmurach zapalała się co chwila i znikała równie szybko jak się pojawiała.
Niestety na zdjęciach tylko czarna plama.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Stałam na balkonie

  1. mam-a--oskara pisze:

    nie wszystko niestety da się uchwycić w obiektywie…
    a szkoda….

  2. ala pisze:

    W sobotę w moim mieście była piekna nocna burza. Deszcz, zapach, lekki wiatr. Chyba za to tak lubię wiosnę.

  3. orka pisze:

    Uwielbiam chmury każdej warstwy … Ostatnio pierwszy raz oglądałam je z samolotu… od drugiej strony… i z zachwytu zaparło mi dech w piersiach.

  4. jbk pisze:

    ostatnio bawiliśmy się w odgadywanie kształtów obłoków…. oczywiście wszystkie kojarzyły się z jednym….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *