Pracował

w jednym z naszych Posterunków. Przy podpisywaniu listy usłyszałam, że nie żyje. Niedawno się ożenił, a długo był zatwardziałym kawalerem. Malutkie dziecko. Jakiś wypadek samochodowy w piątek. Żona i dziecko w szpitalu, jemu się nie udało. Pewnie go widziałam, może składał mi życzenia podczas jakiś zakładowych spędów, a teraz za Chiny nie mogę przypomnieć sobie jego twarzy. I wkurza mnie to, i głupio mi z tym.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na Pracował

  1. jbk pisze:

    nie można pamiętać wszystkich współpracowników….

  2. orka pisze:

    „Tak szybko odchodzą”… Jednego dnia mijamy ich na naszym korytarzu… Drugiego chadzają już nie-ziemskimi korytarzami…
    Śmierć od zawsze przeraża mnie swą bezwzględnością i tym co po sobie pozostawia… .

  3. missja pisze:

    takie życie …

  4. zycie-z-nim pisze:

    tak jest, ze nei wszystkich pamietamy

  5. e-listonosz pisze:

    Nie zadreczaj się tym. Ludzie traca twarze czasem szybciej niż zycie. Ty stracilas nie swoja przeciez 😉
    Co innego, gdy się kogos zna blizej, osobiscie, chociaz zal jest kazdego…

  6. waiting pisze:

    smutna historia…. ale Ty się nie martw, nie można każdego pamiętać…

  7. banalna pisze:

    🙁

  8. czulam-cie pisze:

    kim był…

  9. ala pisze:

    Mnie zawsze ogarnia żal w takich momentach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *