Podchody

Razem z kolegą zaszyli się w pokoju z komputerem aby spokojnie pograć w gry. Po godzinie ciszy wołam Adasia aby upewnić się, że jeszcze są obaj w domu, a nie przyszła im do głowy np. myśl o skoku przez okno (to w końcu parter) . Adaś wyłania się twierdząc, że gra jest świetna pytając mimochodem czy ja kiedykolwiek zgubiłam pieniądze.
– A czemu pytasz? – dopytuję węsząc podstęp.
– No bo tatuś kiedyś zgubił, więc pytam czy ty też – odpowiada lekko.
– Chyba tak… – zaczynam – Szukasz swojego portfela? – kończę pytaniem.
– Nie, nie – zaprzecza – …no tak – przyznaje w końcu.
– Schowałam go – oznajmiam.
– Jak to !!??
– Walał się na podłodze w bałaganie więc schowałam
– A ja go szukam od dwóch dni… – wzdycha, ale widzę, że odetchnął z ulgą
– Zapomniałam ci powiedzieć. Czemu nie zapytałeś?
– Bałem się

Potem wyjaśnił, że ta cisza w pokoju była wynikiem poszukiwań portfela. Porozmawialiśmy na temat trzymania pieniędzy na wierzchu. Adaś oczywiście jest przekonany, że żaden z jego kolegów nigdy nie ukradłby pieniędzy, ale chyba zrozumiał moje zdanie na ten temat – po co sprzyjać takim sytuacjom? Przecież gdyby nawet zapodział po prostu portfel, co jest bardzo możliwe, posądzenie o kradzież pojawiłoby się mimochodem. Lepiej oszczędzić sobie takich podejrzeń.

– A jaką miałbym karę gdybym je zgubił? – dopytuje przy kolacji
– No pewnie jakaś by była – śmieje się – tam jest w końcu 400 coś zł…
– No jaką, jaką, jaką……

Niewątpliwie już sam brak tych pieniędzy (gromadzonych od dawna) byłby dla niego karą wystarczającą. 🙂

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Podchody

  1. orka pisze:

    Ja dla odmiany tak chowam przed kradzieżą pieniądze, czeki czy przelewy podpisane in blanco, że szukam ich potem pół dnia… .

  2. jatko pisze:

    Bardzo pedagogiczne podejścię 🙂

  3. zycie-z-nim pisze:

    no tak była by to kara już sama w sobie

  4. e-listonosz pisze:

    No a 10% znaleznego dla ciebie ? Kobiety nie maja glowy do interesow. Matka nawet wlasnego dziecka nie potrafi wydoic, a odwrotnie się zdarza i to często (chodzi o dojenie pieniedzy;)
    Dzieci sa przewaznie naiwne i ufne, ale zdarzaja się wyjatki. Ciekawe co c takich wyjatkow wyrosnie… polityk, czy zlodziej ?
    Wlasciwie to prawie to samo. Roznica tkwi w sposobie i w skali ;P

  5. missja pisze:

    kuuurcze 400 !!!

  6. Agnieszka (kronikarz) pisze:

    Wcale mu się nie dziwię, że się nie przyznał. Jakbym zgubiła tyle pieniędzy to też wolałabym raczej szukać do końca świata 🙂

  7. ala pisze:

    ja cały czas myslę o tym, w którym momencie wyklarowac dziecku wartość pieniądza

  8. Sarahh pisze:

    ale Ty Ewa jestem madra mama 🙂 z fajnym podejsciem do dziecka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *