Pojechaliśmy po Adasia do Gdyni

w piątek po pracy, więc piątkowy wieczór spędziliśmy w Sopocie na molo. Było duszno. Powietrze gęste i ciężkie mimo lekkiego wiatru. Młodzi chłopacy grali na akordeonach, a niedaleko nich starszy pan wygrywał przedwojenne piosenki. Wystrzałowe, opalone dziewczyny w wyjątkowo krótkich spódniczkach, paradowały tu i tam na niebotycznie wysokich obcasach. Czarnowłosi, przystojni marynarze spacerowali w grupkach przyciągając wzrok pięknymi mundurami i egzotycznymi twarzami. W Pizza Hut nie było czym oddychać, a porcja spaghetti okazała się racją dziecięcą, ale i tak nie chciało nam się jeść.
W sobotę, na plaży, Maćka ugryzła osa. Wodę opanowały sinice, ale na szczęście nie w każdym miejscu. Mogliśmy się wymoczyć, a Adaś udawał, że pływa i rzucał się na fale, zachłystując wodą. Przy brzegu drzemał dredowiec z afrykańskim bębnem u stóp. Zabrakło nam odwagi aby mu ten bębenek skubnąć. 🙂 Po powrocie z plaży, łopocząc za wycieraczką samochodu, przywitała nas kara za zlekceważenie parkometru.
Adasiowi nie chciało się wracać do domu. W Gdyni czuł się szefem pięknego labradora Goro, na sierść którego ja reaguję kichaniem, drapaniem w gardle i kaszlem. Goro jest niesamowicie przyjacielski i radosny, a to przekonało Adasia i pomogło mu w zwalczeniu strachu.
Przyjechaliśmy wzbogaceni o kolejne zdjęcia i piasek w kieszeniach. A karykatura przedstawiająca Adasia (na którą wydał cześć swoich kieszonkowych) zawiśnie prawdopodobnie nad jego biurkiem.

sierpien28-karykatura.jpg

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na Pojechaliśmy po Adasia do Gdyni

  1. soleil pisze:

    Ewa, jaki ładny chłopiec!

  2. ala pisze:

    Adaś podobny do Ciebie czy Maćka…?
    świetna ta karykatura ….:):):)

  3. Anonim pisze:

    morze marzen… swietna karykatura, ja nigdy ni eodwazylam sie, zeby ktos tak narysowal mnie…

    a wracajac do twojego komentarza u mnie: kocha mnie, czy nie… jakie to ma znaczenie i jaki wplyw na moje uczucia do niego? zadnego!!! juz to sprawdzilam.

  4. Sarahh pisze:

    to nizej napisalam ja – Sarahh

  5. sannyah pisze:

    mnie tez terz ugryzla osa… opuchlizna od lokcia do dloni i boli i swedzi i piecze :/

  6. vectra pisze:

    kazdy labrador jest przyjacielski i radosny:)))

  7. banalna pisze:

    ale ma szelmowski uśmiech:)

  8. gudrun pisze:

    Marza mi się karykatury wszystkich członków rodziny. Ta Adasiowa sympatyczna.

  9. pepegi pisze:

    nooo jak jest z piłką, to i modelowi samemu sie podoba z pewnością! co do napotykanych niewiast oraz marynarzy (chyba Włosi), to w czwartek było podobnie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *