Przed przyjazdem pani S.

w domu M. wybucha panika. Odkurzanie, pranie, sprzątanie. Brudne ubrania, które zalegały w kabinie prysznicowej, nagle znajdują się wyprane na suszarce balkonowej. Z szafek znikają rozrzucone dokumenty, a w kuchni słychać brzęk zmywanych naczyń. Pokój pani S. przestaje być magazynem i suszarnią. Wywietrzony i pozbawiony rzeczy zbędnych, lśni udając, że tak wygląda zawsze.
Pani S. przyjechała pod naszą nieobecność. Adaś nieprzyzwyczajony do pukania w drzwi jej pokoju, wparował tam z rozpędu. Wycofał się szybko zdezorientowany ujrzawszy panią S. niekompletnie ubraną. Wszyscy obecni, uśmiechając się pod nosem, mieli okazję doświadczyć jego zdenerwowania. Gdzie jest karma, gdzie jest karma – powtarzał zaróżowiony, próbując ukryć zawstydzenie. Pani S., już przebrana, wyszła do jadalni nie robiąc z całego zajścia problemu. Na szczęście nie usłyszała, że w jej pokoju, jeszcze parę godzin wcześniej, leżał kilkukilogramowy wór z karmą dla psa. Przeniesiony zawczasu do innego pomieszczenia, smrodził tam, gdzie mógł to robić bez lęku.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Przed przyjazdem pani S.

  1. jatko pisze:

    Czy już Ci mówiłem, że piękne piszesz?

  2. ala pisze:

    a może pani S. lubi karmę??
    😉

  3. soleil pisze:

    Oj tak, karmy paskudnie czuć.

  4. waiting pisze:

    hmm.. a kim jest pani S. jeśli można zapytać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *