Wsiowa niedziela

Gospodarstwo babci Stefci garbi się jak ona sama. Wokół domu bałagan, w kurniku ani jednej kury. Edward wciąż na rauszu. Ogródek zarośnięty chwastami, spomiędzy których wyciągają do słońca swoje niekształtne głowy kapusty. Staw niedostępny z powodu gąszczu szuwarów, w oborze walają się butelki i zardzewiałe sprzęty.
Ale za to błogi spokój.
Siedząc na starym fotelu przed domem, zamykałam oczy wsłuchując się w szum ogromnej brzozy. Maciek mył samochód, a Adaś walił piłką w co się dało, wzbijając wokół tumany kurzu. Babcia wypytywała o wszystko kilkakrotnie i ugościła nas tym, co miała. Tam nawet chleb smakuje inaczej. Mały kociak przycupnął na kanapie czekając na smakołyki, a Nora uwięziona na łańcuchu, stęskniona dotyku, lizała moje palce.

U cioci Zosi jest wszystko co w gospodarstwie być powinno. Kury, kaczki, krowy, mały cielaczek, świnie i ciężarna maciora. Kołtuniasty kundel i łaciaty psiak szczekają na zmianę pod stodołą. W kuchni tandetne firanki i zdobione naklejkami kafelki. Na stole gliniany garnek z pysznym smalcem. Pachnie starociami, ale najbardziej chyba szczęściem.
No i Maciek wdepnął w kupę, co wróży mu podobno bycie wójtem :))

sierpien74.jpg

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Wsiowa niedziela

  1. banalna pisze:

    Kupa -zwiasuje kase!
    🙂

  2. zycie-z-nim pisze:

    a ja nie mam rodzinki na wsi szkoda

  3. orka pisze:

    Uwielbiam takie miejsca… U mnie była taka wsiowa sobota.

  4. skaf_ pisze:

    Jak tyle zwierząt to nic dziwnego że wdepnął:)))

  5. ala pisze:

    mniam, mniam na takie klimaty…..;)

  6. Agnieszka (kronikarz) pisze:

    A mój mąż tak się przejmował, że też wdepnął 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *