Tytuł

mnie zaintrygował, a autorzy jeszcze bardziej. Na tylnej okładce uśmiechali się ze zdjęcia ludzie trochę starsi ode mnie. On, łysiejący w obrzydliwych okularach z delikatnym grymasem na ustach, ona z długimi włosami podtrzymywanymi tandetną opaską. Kobieta obejmowała mężczyznę od tyłu, opierając głowę na jego ramieniu odzianym w marynarę. Jak wyczytałam, z krótkiego opisu – szczęśliwi rodzice trójki poczętej na chwałę Bożą i pod bożą kuratelą. Książka o życiu seksualnym w rodzinie chrześcijańskiej. Jedna z wielu tego typu, ustawionych na półce w pokoju naszej nadmorskiej gospodyni. Przejrzałam ją któregoś wieczora leżąc w łóżku pod obrazem z jaśniejącym Chrystusem w centrum. To był bardzo szczegółowy poradnik opiewający naturalne metody antykoncepcji, wytykający niektóre elementy seksu jako przeczące naturze. Nie przeczytałam jej dokładnie bo nie miałam na to czasu i ochoty, a szkoda. W tym pokoju było mnóstwo duchowych przewodników, książek o papieżu, o kościele, publikacji z odpowiedziami na „najważniejsze pytania”. Wertowałam to cichaczem nie mogąc nadziwić się bogobojności gospodarzy. Żyć tak jak Chrystus przykazał, mieć spokój i wewnętrzną pewność, że to najlepszy sposób. Jeśli napotykam na swej drodze tego typu ludzi – zawsze im zazdroszczę. Ale ja tak nie potrafię. Pewnie nie chcę. Nie poszłam nawet na niedzielną mszę w intencji naszych pracowników. Nie dałam namówić się na niesienie darów. Nie otrzymałam pamiątki „za czynny udział w mszy świętej” z rąk dyrektora podpisanej przez biskupa. 🙂

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na Tytuł

  1. orka pisze:

    Ja podziwiam u takich ludzi harmonię i pogodzenie się z losem. Sama też tak nie potrafię i nie odnajduję wewnętrznego spokoju w kościele, w religii… Dlatego zewnętrznym przejawom religijności nie hołduję w rozbudowany sposób.

  2. banalna pisze:

    Kazdy postepuje według swoich zasad…
    amen:)

  3. diabli-nadali pisze:

    religia to jedno,a kosciol to drugie…
    niestety nie maja ze soba nic wspolnego…
    Pozdr

  4. ala pisze:

    mnie zawsze fascynowało zycie wg zasad … prawdziwa droga zgodnie z ustalonymi wytycznymi (chyba dlatego, że dla mnie nieosiagalna)

  5. waryjatka pisze:

    miej zasady – mawiał student
    łam zasady – mawiał profesór
    w reklamie kiedyś

  6. mamuska-i-corcia pisze:

    najwazniejsze jest zycie zgodnie z wlasnymi pogladami. bez wzgledu na to czy poglady pokrywaja sie z zasadami religii chrzescijanskiej, czy jakiejkolwiek innej

  7. z-nim pisze:

    Z powodu coraz częstszych afer „książęcych” przestaje wieżyć w instytucje kościoła. I sama religja zaczyna sie wydawać nie dostosowana do dzisiejszych potrzeb. Tylko czy religia powinna sie dostosowywać?? Wiem jedno coś jest nie tak jak być powinno.

  8. gudrun pisze:

    Miałam podobną sytuację.
    Wygrałam z koleżanką przetarg w swojje gminie na pisanie pewnego opracowania. Redagująca całość pani podszyła się pod autorstwo rozdzaiłu na d którym nieźle się napracowałam za jedyne 500 zetów. gdy jej zwróciłam uwagę wykpiła mnie, wojna oparła się o burmistrza, który schował głowę w piasek.
    I ta pani zaproponowała mi niesienie darów na uroczystości, na której było prezentowane opracowanie. Odmówiłam i był powód do kolejnych kpin.
    działaczka katolicka, tfu, nie umiem wybaczać i zapominać, pogardzam hipokryzją i falszem.
    A wydanie ksiązkowe- ZAKUPIŁAM .

  9. pepegi pisze:

    hmm tylko to trochę tak jak z tym jednym grzybem dobrym a drugim bardzo podobnym silnie trującym… nazw nie pamiętam (podobnie jak Ty nazw zwierzątek może). znam ludzi, których wiara uszlachetnia, a znam takich, ktorzy kryją tylko za jej pozorami … ych wolę tego nie nazywać, bo sam nie wiem jak…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *