I jak tu się nie śmiać

Tyle dylematów, lęku (patrz notka niżej), a tu wzywa mnie rano Dyrektor.
– Mam dla pani propozycję – mówi z tajemniczym uśmiechem – w drugiej połowie września, wyjazd na Maltę, na dwa tygodnie, na naukę języka angielskiego.
Zamurowało mnie.
– O rany – jęknęłam dodając zaraz – wspaniale.
– No chyba, że Pani nie chce?
– Ależ chcę.

Pewnie, że chcę, ale najprawdopodobniej zrezygnuję. Porozmawiam jeszcze z lekarzem.
Ironia losu. Tak liczyłam na ten wyjazd 2 lata temu. Zostałam pominięta.
Czemu teraz? W zasadzie już zdecydowałam chociaż biję się z myślami. Będę musiała podać powód rezygnacji Dyrektorowi, a chciałam z tą nowiną jeszcze poczekać.
Śmieszne jest to życie.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „I jak tu się nie śmiać

  1. orka pisze:

    Śmieszne i pełne miłych niespodzianek 🙂
    Jeżeli co 2 lata u Ciebie w pracy organizuje się takie wyjazdy, to myślę, że co się odwlecze to nie uciecze 🙂 Nie tym razem, to następnym.

  2. orka pisze:

    Wysłałam króciutkiego e-maila na adewma@blog.pl
    Nie wiem czy tam zaglądasz więc dziękuję tutaj za lipcową kartkę 🙂 Dopiero dzisiaj przeczytałam… .

  3. zycie-z-nim pisze:

    a może jednak pojedziesz ?? a może jednak nie
    hmm ciężkie to życie

  4. b pisze:

    Dyrektor bedzie tak miły ,ze wyśle Cie w tedy jak Ty bedziesz mogła jechac:)

  5. pepegi pisze:

    hmm a czy argument „przeciw” jest rzeczywiście tak zdecydowanie „przeciw”? Nie można?..

  6. ala pisze:

    tak … przekorne …

  7. M. pisze:

    taki wyjazd to chyba nie jest specjalnie wyczerpujący… jasne, że wypowiedzieć musi sie lekarz, ale nie sądzę, żeby pobyt tam męczył Cie bardziej niż chodzenie do pracy i codzienne obowiązki; tylko ubezpieczenie koniecznie! I uszy do góry!!!

  8. asiula pisze:

    Może znajdzie sie jakiś kompromis?! To tylko kurs językowy. A rozmowa z Dyrekcją może nie być interesująca. Powodzenia w podejmowaniu decyzji

  9. gudrun pisze:

    życie jest nieprzewidywalne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *