Natomiast ja

lubię szczypać, drapać i gryźć. I robię to chyba dosyć często. 😉 Szczypawą byłam już jako dziecko, podobno moja młodsza siostra nieraz ucierpiała gdy robiłam jej szczypanki z zakręcaniem. Bywało, że po ugryzieniach Maciek nosił ślady dłużej, tak samo znaki moich paznokci na skórze. I nie robię tego w efekcie niekontrolowanego uniesienia erotycznego. 😉 Jeszcze do niedawna, nieco młodszy Adaś, na moje pytanie „Gdyby ktoś zapytał co lubią robić twoi rodzice, to co byś powiedział” – odpowiadał ze śmiechem „Bić się”. Nadgorliwy psycholog mógłby próbować odebrać nam prawa rodzicielskie po takiej deklaracji dziecka. 😉 Przepychamy się, ganiamy po domu, szturamy, klepiemy ot tak, bez wyraźnej przyczyny. Odkąd sterczy mi brzuch ograniczam tego typu zabawy, bo Maciek uciekając przede mną zaszywa się w jakimś kącie, kładzie na plecach i macha nogami aby utrudnić mi dostęp. Adaś zwija się wtedy ze śmiechu. 😉 Ale szczypanie i drapanie to nic charakterystycznego. Nic co mogłoby odróżnić mnie od terrorystki (patrz notka niżej). Jest jedna rzecz dosyć specyficzna. Gdy czuję, że muszę ugryźć, tak naprawdę mocno, proszę Maćka o palec. Biedak, po krótkim targowaniu, zawsze decyduje się na wskazujący. Zgina go i daje mi do ugryzienia. Nie robię tego subtelnie. Bardzo możliwe, że jestem nienormalna. 😉 Ale jeśli nawet, to znaczy, że i Maciek nie jest w pełni władz umysłowych.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na Natomiast ja

  1. soleil pisze:

    Toście się dobrali!

  2. banalna pisze:

    ja tez zcasem slubnego ugryze w reke(dlon) ..i kurcze no:) sprawia mi to ogromna przyjemnosc:)

  3. ukryta pisze:

    Z tym biciem to różnie bywa. kiedyś urządziliśmy z W. łóżkową bitwę na poduszki, a skończyło się tym, że wbiłam mu pióro parkera w klatkę piersiową. 😉 No co – tylko to miałam pod ręką! 😉

  4. Addie pisze:

    Pezynajmniej jest wesolo 😛

  5. mam-a--oskara pisze:

    natomaist Ty – jestes niesamowita. Zreszta nie pierwszy raz to pisze.

    a ja to lubię gryżć męskie tyłki.
    no a mojego małego milusińsiego to oczywiście całuję.
    😉

  6. waiting pisze:

    to ja może lepiej nie napiszę, co lubię;)

  7. skaf_ pisze:

    w liczbie mnogiej?:D
    AAA! ale mam nadziejej ze nad tym panujesz,bo gdyby tak np.na spacerze w parku cie dopadło…:)
    ja lubię gryźć marchewki,to też pewnie jakieś zboczenie:D

  8. oczami-mamy-oskara pisze:

    oj, my nie lubimy szczypawek ;-)))

  9. mamuska-i-corcia pisze:

    rozne ludzie maja upodobania.
    najwazniejsze zeby domownikom to nie przeszkadzalo.
    a jeszcze jak przynosi radosc – to gdzie tu mowa o zboczeniu????:)))

  10. mam-a--oskara pisze:

    marchewke? phi. tez mi zboczenie ;-PPP
    pogryź w towarzystwie banana to uznają Cie za sado-macho ;-D
    hihihi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *