Balony

wypełnione helem zawsze robiły Adasiowi psikusy. Uciekały gdy tylko nadarzyła się okazja. Najbardziej zapamiętałam wybryki dwóch, z czasów gdy Adaś miał kilka lat.
Niebieski, ogromny, na długiej różowej wstążce. Zabraliśmy go ze sobą jadąc na wieś, aby pochwalić się przed babcią, która tego typu atrakcji raczej nie widziała. Balon uciekł w niebo, a my wszyscy staliśmy na podwórku i podziwialiśmy jego bajkowy lot w chmury. Poczułam się trochę jak w Kubusiu Puchatku, tylko że na końcu wstążeczki brakowało śpiewającego misia. Niebo było bezchmurne, więc strasznie długo widzieliśmy znikającą niebieską kulkę. A ile było domysłów co do tego, gdzie nasz balon doleciał 😉
Drugi balon – chyba różowy, uciekł z urodzin Adasia. Było ciepło więc nie zamykaliśmy balkonu. I nagle okazało się, że z pokoju zniknął wielki balon. Poszukiwania na nic się zdały. Najprawdopodobniej balon wykorzystał chwilowy przeciąg i też uciekł w niebo. Może poleciał na spotkanie niebieskiego 🙂
A przypomniałam sobie o tym wczoraj, gdy graliśmy w małego, zwykłego, czerwonego balonika przyniesionego przez Adasia z zabawy karnawałowej. Taka gra wygląda dosyć pociesznie. Ja, rozłożona na kanapie niczym mors, odbijam balon bez specjalnego zaangażowania ruchowego, a za to Adaś musi nieźle się namachać, aby ratować wszelkie sytuacje które ja partaczę. 🙂

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na Balony

  1. banalna pisze:

    Ty jak ten balon teraz okragla i ..duza:)

  2. missja pisze:

    to już sobie polegujesz?

  3. hey-mama pisze:

    :-))

    Balony kojarzą mi się z dzieciństwem, światem beztroski, szczególnie te uciekające do nieba…Też lubiłam patrzeć na ich lot.

  4. Ewa pisze:

    >missja: po to dostałam zwolnienie z pracy – mam dużo lezec, nie przemeczac się itd 🙂

  5. waryjatka pisze:

    Zawsze chciałam przyczepić jakąś karteczkę do balonika z helem i wysłać w świat. Ale jakoś nigdy tego nie zrobiłam… hm… może przy najbliższej okazji?

  6. ala pisze:

    balony zawsze kojarzą mi się z zabawą 😉

  7. sannyah pisze:

    🙂 chcialabym kiedys moc podobnie wspominac fragmenty z zycia mojego dziecka

  8. babcia-malgosia pisze:

    Przypomina mi sie piekna i gleboka piosenka o baloniku Bułata Okudzawy, ktory byl takze niebieski, gdy wrocil…

  9. mam-a--oskara pisze:

    moj milusiński jest na etapie brzydzenia sie balonem.
    jak dla mnie ciekawostka bo dzieci lubia balony.
    może to przejściowe 😉

  10. z-nim pisze:

    Moja mała kuzynka npisała kiedys list i przywiązała go do takiego balonika. Po jakimś czasie dostała odpowiedź z Niemiec. I tak oto nawiązała sie przyjań polsko-niemiecka utrzymywana do dziś 🙂

  11. waryjatka pisze:

    W Arizona Dream na początku też był balonik. Czerwony nawet. I ładna muzyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *