Wywalczył

ten bilard pod choinkę. Babcia dała pieniądze, a my mieliśmy zdecydować co z nimi zrobić. Maciek był przeciwny, ja uznałam, że skoro tak mu zależy, a to nie nasza kasa, to czemu nie. 🙂 Kupiliśmy. Jest spory – jakieś 50 x 90 cm. Póki co Adaś gra namiętnie, prawie codziennie, wciągając nas w rozgrywki. Zainteresował się nawet zawodami pokazywanymi w telewizji i zaraził oglądaniem ich mnie. Jestem domowym cieniasem jeśli chodzi o grę na tym bilardzie, ze mną Adaś zawsze wygrywał. Do wczoraj. Jakimś cudem wygrałam z nim jednym punktem. Był załamany. Tłumaczył się złym samopoczuciem wywołanym chorobą, stękał nad kiepskimi zagraniami, a moje dobre kwitował marszczeniem czoła. A po fatalnej partii dorzucił pod nosem: „ to tragedia…przegrać z ciężarną matką…”. Wygląda na to, że ciężarna to gorszy gatunek człowieka. 😉 O wypraszam sobie !!!

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na Wywalczył

  1. soleil pisze:

    Ach Ci mężczyźni! :))

  2. babcia-malgosia pisze:

    Nie gorszy, ale ciezarna to jak sama nazwa wskazuje – ciezarna, a wiec ciezsza, mniej zwinna…A przegrywac tez sie trzeba nauczyc…

  3. majeczkowa-kraina pisze:

    jasne, że niech gra, ale trzeba się nauczyć przegrywać, bo raz się jest na wozie, a raz pod wozem 😉

  4. ikea pisze:

    nieźle niexle

  5. jbk pisze:

    dobrze, że ma jakieś hobby 😉

  6. skaf_ pisze:

    uwielbiam bilard:)

  7. sarahh pisze:

    mam nadzieje, ze ta fascynacja bedzie u niego trwala… fajna rzecz! ja nigdy nie nauczylam sie grac, zawsez mi bylo glupio, ze jeszcze nie umiem…

  8. ala pisze:

    fajna gra … męsko – damska
    lubię 😉

  9. golden pisze:

    odnosnie bałwanka z notki poniżej:
    myślałam że to wata cukrowa…

    pozdrawiam całą rodzinkę

  10. waryjatka pisze:

    Ja się niedaweno (rok czy dwa lata temu dopiero) nauczyłam, to to po pijaku w jakimś pubie. Bo do tamtej pory myślałam, że to wszystko jedno w jaką się kulkę białą bilą uderza, byle nie w czarną. A tu nie! Cóż za niespodzianka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *