Mój brzuch

to po prostu brzuch. Nie jakiś brzusio czy piłeczka. A maluch w środku to nie orzeszek, maluszek czy fąfelek. To po prostu Kaśka. Maćka zainteresowanie wyczynami Kaśki jest znikome i ogranicza się w zasadzie do kilku słów „Jak tam Kaśka?”, którymi rzuca przy okazji rzutu torbą na podłogę gdy wraca z pracy. Aby nieco pobudzić jego wiedzę, która podobno jest wystarczająca, co jakiś czas nakazuję: przeczytaj ! dotknij ! powąchaj ! (chodzi tylko i wyłącznie o zapach oliwki do ciała :)). No i jesteśmy niemodni. Nie chodzę do szkoły rodzenia i nie planuję rodzinnego porodu. Maciek nie chciałby, a ja w zasadzie nie czuję potrzeby aby w tym momencie mi towarzyszył. Lepiej sobie radzę sama w sytuacjach stresowych i wydaje mi się, że tu może być podobnie. A poza tym gdyby był obok, taki pozornie pomocny, mogłabym go wyzwać, napluć w twarz, uderzyć i w ogóle narobić wstydu. I to pewnie też ma wpływ na jego stanowisko. Chłopaki nieodmiennie dziwią się mojemu wyglądowi. Adaś stęka, że jestem gruba, a Maciek, gdy widzi mnie rozebraną jęczy wymownie używając słów w stylu „O raaaany” „O maaatko”. Czasem, w celach eksperymentalnych, dotyka moich piersi, bo podobno nigdy takich dużych nie dotykał. Załóżmy, że mu wierzę 🙂 No… jestem nieporadna i ślamazarna. Tłusta tam i tu. Nie da się ukryć.
Dziś idę do ginekologa. Używając drzemiących we mnie zdolności akrobacyjnych, ogoliłam nogi i nie tylko. W końcu ginekolog to jedyny facet, który mnie ostatnio TAM ogląda. 🙂 Zrobiłam sobie maseczkę na twarzy, ale to pewnie dla ginekologa nie ma znaczenia, bo moja twarz to dla niego niczym rama dla obrazu – niby jest, ale kto by się na niej skupiał. 🙂
Dziś dla męża nowość – zapiekanka ziemniaczano mięsna, a dla lekarza – hmmm….może perfumy…tu i ówdzie…hehe

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na Mój brzuch

  1. orka pisze:

    Kobiety w ciąży potrafią zaczarować swoim wyglądem… . To jest taki piękny widok!

    Co do maseczki, ostatnio kładę na twarz taką błotną w kolorze błękitnego nieba. Przypadkiem sąsiadka mnie widziała z czymś takim na twarzy… i stwierdziła z całą powagą, że mi pasuje 🙂

  2. kasik30 pisze:

    Ewo, na pewno jesteś piękna z tym brzuszkiem! Jestem na 100% przekonana:) Więc nie wmawiaj sobie i nam, że tak nie jest! No!:DDD

  3. jbk pisze:

    nie pokaleczyłaś się przy tym goleniu?

  4. soleil pisze:

    Porównanie obrazu i twarzy super!
    Ewuś, podziel się przepisem, bo ja już pomysłów nie mam co na jutro.

  5. Ewa pisze:

    >jbk: tym razem nie 😉

    >soleil:
    w naczyniu żaroodpornym:
    1. warstwa ugotowanych ziemniaków w plasterkach
    2. warstwa mięsa mielonego podsmażonego, przyprawionego
    3. warstwa startego zielonego ogórka
    4. warstwa ugotowanych ziemniaków w plasterkach
    na to sos beszamelowy i starty żółty ser
    i do piekarnika 🙂

  6. ikea pisze:

    ale ci faceci wstrętni a jakbyś tak na stałe przytyła to cały czas by wypominali ??
    paskudy

  7. waryjatka pisze:

    Znana jest anegdota o kobiecie, która wybierała się do ginekologa i chciała się prysnąć perfumą w miejsce intymne. Jak pomyślała tak uczyniła, do lekarza się wybrała, a gdy ten spytał „czy pani się na jakąś imprezę wybiera?” zdumione oczy zrobiła. W domu okazało się, że to nie była żadna perfuma, ino brokat w spreju.
    Pomyłek jak najmniej, życzliwości od strony domowników więcej życzę :)*

    PS. O co chodziło z tą Pawlikowską, cóżeś mi skomentowała?

  8. b pisze:

    lepiej rodzic samej ,w asyscie poloznej:)
    maz mogłbym zemdlec:)i dlatego moj zostal w domu:)))

  9. mamuska-i-corcia pisze:

    urodzisz kasie i wszystko wroci do normy.
    a propos jak wypadla wizyta u lekarza?
    pozdrawiam

  10. mam-a--oskara pisze:

    TAM sie sama ogoliłaś????
    rany boskie? właśnie. były rany?
    Muszę sie pochwalic, ze mnie TAM w TYM czasie golił mąż.
    fajnie.
    😉

  11. Ewa pisze:

    >waryjatka: no…twoja twórczość mnie powaliła 😉

    >mamuska-i-corcia: wizyta OK…szyjka trzyma a na plusie mam 12 kg !!!

    >mam-a—oskara: nie każda tak może mój Boże 🙂 ja posługuję się lusterkiem 🙂

  12. sarahh pisze:

    co do mody, to ja w tej kwestii tez bylabym niemodna… podobnie jak ty wystuacjach stresowych sama najlepiej sobie radze. i wole w to nie wciagac najblizszych, bo to dodatkowy stres.

    kurcze, tak mysle, ze ciaza to jednak ciezka sprawa… przeszkadza w dbaniu o siebie, podstawowych „procedurach”… ta ja chyba dziekuje.
    zartuje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *