Doję się.

Podłączam pod dojarkę po prawie każdym karmieniu i doję. Gdy Adaś widział to pierwszy raz, robił miny jakby to jego bolało, nie mnie. Jedno z dojeń przypadło w momencie obiadowania Adasia.
– Nie będzie ci przeszkadzało jeśli podłączę się tutaj, w kuchni? – zapytałam
– Nie
– Mogę wyjść
– Nie trzeba
Ja się doję, on je. Po chwili stwierdza: jakoś mi niedobrze i krzywi boleśnie.
Na szczęście nie wymiotował, a ja pozwoliłam mu nie kończyć obiadu. A może jako etatowy niejadek wykorzystał po prostu sytuację? 🙂

Dscn1672.jpg

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na Doję się.

  1. ikea pisze:

    widze, że synuś dzielnie to wszystko znosi 😉

  2. waiting pisze:

    i tak długo wytrzymał jak na nastoletniego mężczyznę;)

  3. missja pisze:

    Ewa, śliczna ta Kasia !

  4. skaf_ pisze:

    ściągaj tylko jeśli pierś jest twarda,żeby zmniejszyć ciśnienie:)
    chyba ze na zapas do zamrażarki

  5. b pisze:

    Młody sie przyzwyczai do ‚wspolnych’ posiłków:))

  6. meg pisze:

    Masz „Karmienie piersią” Sheili Kitzinger? To według mnie najlepsza książka na ten temat. Ona radzi, podobnie jak Skaf, żeby za duzo nie ściągać, bo powoduje to wzrost produkcji mleka i w nastestwie błęne koło. Jeśli nie masz, napiszę jak można ją kupić, bo w księgarniach dawno już jej nie ma.
    Pozdrawiam serdecznie!

  7. adewma pisze:

    >skaf i meg: ale ja mam juz grudy, a Kasia nie ściąga zawsze wszystkiego, często zostawia mnie z tym problemem samą 🙂

  8. meg pisze:

    Napiszę, jak ja radziłam sobie z „grudami”. Wyczytałam to własnie u Kitzinger i pomagało. Tylko, że to było już bardzo dawno temu i mogę czegoś nie pamiętać, a swoją Kitzinger pożyczyłam i nie wróciła…
    Otóż, nalewałam ciepłej wody do wanny, klękałam w niej i czekałam, aż mleczarnia się zanurzy. Po pewnym czasie mleko samo wypływało, bez dojenia, czy ciśnięcia, wystarczyło tylko lekko pomasować. A podobno nie zwiększa to dodatkowej produkcji.

  9. orka pisze:

    Może… :)) A jeśli nie to na pewno szybko się przyzwyczai 🙂

  10. druga-mama pisze:

    Tez sie doilam,okropne to bylo,pamietam jak dzis…
    Ale po paru tygodniach „podaz i popyt” sie wyrownaja!
    Pamietam tez,ze tego mojego udojonego mleka nawet kot sie nie czepil a proponowalam wszystkim po kolei – mezowi,starszym dzieciom i nikt nie reflektowal…

  11. skaf_ pisze:

    to juz i tak tylko kilka dni,w końcu lepiej mieć niz nie mieć:)

  12. Ewa pisze:

    >moje drogie: własnie jestesmy po wizycie połoznej..nie doic, a wyciskac..Maciek juz przeszkolony..przestawiam sie z dojarki na Macka 🙂

  13. dab pisze:

    Ewa ! dawaj wiecej fotek!

  14. waryjatka pisze:

    to jakieś takie… A PO CO TA STRZYKAWKA?! ojej, ja już chyba nie chce mieć dzieci…

  15. mamuska-i-corcia pisze:

    wytrzymaj (wytrzymajcie) jeszcze troszke. z dnia na dzien bedzie lepiej.

  16. waryjatka pisze:

    Ewa potrzeba mi Twojego e-maila bo chcę Ci coś śmisznego wysłać. Jakbyś była w swej łaskawości tego, to wiesz gdzie można zostawić 🙂

    Obiecuję nie wysyłać gołych babek, wirusów (przynajmniej świadomie :D), strasznych lub stresogennych rzeczy oraz nudnych wywodów na temat polityki w Laos.

  17. hey-mama pisze:

    Adaś jest spryciarzem, teraz z pewnością będzie korzystał ze swojego sprytu. Kto może i tak, lub zwyczajnie nie chciało mu się jeść. :-))

  18. taka-sobie-matka pisze:

    to rzeczywiście masz ful pokarmu. ja aż tak nie miałam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *