Obiad

zjada w dwóch turach z przerwą na odpoczynek, a i tak nie może wszystkiego zmieścić. Zjedzenie zupy zajmuje Adasiowi ok. pół godziny, z drugim daniem jest jeszcze gorzej. Czasem brakuje mi cierpliwości gdy patrzę jak modli się nad każdym posiłkiem. Wymyślam więc kary w stylu: jeśli nie zjesz do określonej godziny to – nie będzie komputera, telewizji itd. Z reguły mieści się w czasie co nie znaczy, że je rozkładając stopniowo posiłek. Nie. Z reguły połyka większość w ostatniej chwili. Niedawno karą było mycie naczyń, a nazbierało się ich naprawdę sporo. Nie zdążył zjeść (chyba kara nie była dla niego specjalnie uciążliwa), więc musiał wywiązać się z zadania. Uwinął się szybko i wyfrunął z kuchni. Gdy weszłam po nim, zastałam zalany blat kuchenny, opryskane szafki i ogólny mokry nieporządek.
– Mogłeś to posprzątać po sobie – skomentowałam
– Mowa była tylko o myciu naczyń – uświadomił mnie
Facetom zawsze trzeba wszystko tłumaczyć jak pastuch krowie. Jakieś niekumate są. 😉

I nowe opowiadanie Adasia 🙂

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na Obiad

  1. waryjatka pisze:

    Wydaje mi się, że im nie trzeba tłumaczyć, oni doskonale wiedzą jak się sprawy mają. Ale kruczki prawne wykorzystują perfekcyjnie, więc jak czegoś nie powiesz, to on wie, że ma to i tak zrobić. Ale jeśli nie trzeba, to nie zrobi, bo ma już wymówkę „a nie powiedziałaś, że trzeba” 😉
    Chyba jakoś niezrozumiale to napisałam…

  2. kasik30 pisze:

    Aleś Amerykę odkryła…;))))

  3. dab pisze:

    ja nie mam problemu z niejadkami,moje wsuwaja jedzenia ,az milo patrzec:)
    boje sie tylko,ze z mlodej bedzie ..grubaska:)

  4. missja pisze:

    ano dokładnie :d

  5. waryjatka pisze:

    hih, jakie opowiadanko :] Tylko nie wiem co motyl robił zimą, ale… nie czepiajmy się 🙂

  6. Mortella pisze:

    ja mojemu czasem nawet na karteczce wypunktowuje pewne rzeczy 🙂

  7. waiting pisze:

    do 13 roku życia byłam ogromnym niejadkiem, NIGDY nie byłam głodna, na nic nie miałam ochoty, nie interesowały mnie nawet słodycze, każdy posiłek zajmował tyle czasu, że można by nowy w tym czasie zrobić;)ale wyrosłam z tego:)

  8. druga-mama pisze:

    Boze,a ja bym tak chciala chociaz JEDNEGO niejadka!
    Moi pochlaniaja zarcie tonami,zawsze sa glodni,choc na niedozywionych raczej nie wygladaja…
    Czasem ktos do nas przyjezdza z niejadkiem.
    Niejadek nie jada tylko pierwszego dnia.
    Drugiego juz patrzy nerwowo jak zarcie znika ze stolu,trzeciego juz siedzi w kuchni pierwszy i pochlania z obawy,ze znow mu wszystko zjedza…
    Zapraszam z Adasiem!:))

  9. Ryan pisze:

    więc Adaś to Tadek-Niejadek…Taewma;-)

  10. ikea pisze:

    ja tam zawsze grzecznie wszystko jadlam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *