Zrobiłam sobie

z Adasiem wycieczkę do Ciechocinka. Na 6 godzin uciekliśmy z domu i pobyliśmy tylko we dwójkę. Zaliczyliśmy wszystko co w Ciechocinku obejrzeć można. Była muszla koncertowa, grzybek, park i tężnie.

DSCN3683.JPG

Wdychaliśmy solankowe powietrze rozwaleni na jednej z ławek, przeszliśmy przez dziurę w siatce i walczyliśmy na trawki trzymane w zębach. Adaś dał sobie wciągnąć rękę do egipskiej mumii, i w efekcie otrzymał wróżbę, według której w miłości ma mu się nie za bardzo, z pieniędzmi krucho, w pracy szykują się zmiany, a dla lepszego zdrowia powinien zażywać więcej ruchu :). Przy tężniach natknęliśmy się na biedronkę, która potraktowała Adasia jak środek transportu. Chodziła sobie po nim, rozprostowywała skrzydełka, wdzięczyła kuperek i wcale nie miała ochoty odlecieć. Była z nami nawet w restauracji, z której Adaś wyprowadził ją na siłę i zmusił do odlotu 🙂

DSCN3710.JPG

W trakcie naszego w Ciechocinku pobytu, odbywały się tuż przy muszli koncertowej próby piosenek śpiewanych przez młodych, niepełnosprawnych artystów. Pierwszą osobą, którą usłyszeliśmy tuż po przyjeździe, była chudziutka dziewczynka śpiewająca o definicji szczęścia. Patrzyłam na jej powykrzywiane rączki, słuchałam słów piosenki i było mi dziwnie, i łzawo i głupio. A potem chłopak na wózku inwalidzkim i niewidoma dziewczynka, której nieskrępowana, charakterystyczna mimika twarzy w trakcie śpiewu i entuzjazm niesamowity, wywoływały na moim ciele dreszcze. I jeszcze kolejna niedowidząca – aż płakać mi się chciało.
W sobotę odbędzie się w Ciechocinku koncert galowy dedykowany papieżowi, w niedzielę koncert laureatów w Toruniu. Być może pojadę z Adasiem na jeden z nich.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 Responses to Zrobiłam sobie

  1. ikea pisze:

    moj chrzesna mieszka w Ciechocinku od paru lat do tej pory odwiedziłam ja tylko 2 razy

  2. gabrolek pisze:

    trzba być bardzo silnym, żeby przebywać wśród takich chorych. moja mama pracowała z nimi przez całe życie – właśnie z chorymi dziećmi. koszmar…

  3. pacia pisze:

    o proszę, a ja mieszkam niedaleko Ciechocinka, chociaż nigdy tam nie byłam, bo u nas też są tężnie, wiec nie widziałam sensu… buziaki

  4. ala pisze:

    Ciechocinek to dla mnie totalna abstrakcja. Słyszałam o nim tyle fajnych rzeczy a nigdy nie byłam …. może na emeryturze.
    Poza tym dobra sprawa taki wyjazd. I Kasia miała okazję od Ciebie trochę odpocząć 😉

  5. orka pisze:

    Osoby niepełnosprawne mają w sobie czasem więcej siły niż ci całkowicie sprawni… . Dla mnie ich stosunek do świata, ludzi, siebie… to taka lekcja pokory… .

    A tego wypadu, to mogę pozazdrościć 🙂

  6. dab pisze:

    pojechałas ..przynajmniej naładowałas akumlatory..
    🙂

  7. at-last pisze:

    czy ja już pisałam, ze masz śliczne dzieciaczki? jak malowane 🙂

  8. jbk pisze:

    też planuję wyprawę tylko we dwoje z moim synem 😉

  9. ukryta pisze:

    Niech żyją jednodniowe wycieczki po regionie! 🙂

  10. waryjatka pisze:

    Mój ojciec mieszka teraz w Ciechocinku, i jest niedowidzący, ale już nie jest dzieckiem, więc nie wiem – litować się czy nie? Śpiewać też nie za bardzo umie, chociaż udaje, że o tym nie wie, i urządza niezłe koncerty przy muszli… ale nie tej koncertowej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *