9 sierpnia skończyła 4 miesiące.

Każdy dzień przynosi coś nowego. Nowe dźwięki, spojrzenia, ruchy. Tak błyskawicznie się rozwija, tak bardzo mnie zaskakuje.
Szybko zaczęła podnosić główkę leżąc na plecach, teraz tylko doskonali tę umiejętność. Szczególnie rano, po przebudzeniu, uskutecznia gimnastykę i buja się na plecach dźwigając jednocześnie głowę i nóżki. Podciągana za rączki siada chętnie i rozgląda się z zaciekawieniem wokół. Wydaje mnóstwo dźwięków od buczenia poprzez gruchanie skończywszy na piskach. Czasem to jej gadanie trwa tak długo, że zaczyna mi brakować pomysłów na odpowiadanie. Bo Kasia gustuje w dialogach, monologi nie bawią jej tak bardzo. Ma dwa zęby i strasznie się ślini. Potrafi całkiem sprawnie operować gryzakami, a czasem na podsuniętą zabawkę rzuca się tak spontanicznie jakby chciała ją zjeść. Lubi siedzieć w leżaczku, w którym noszę ją po mieszkaniu. Asystuje mi więc w kuchni przy myciu naczyń, w łazience przy wieszaniu prania, w ubikacji przy…ups 😉 Nie lubi przebierania. Tej czynności towarzyszą krzyki i coraz częściej wyginania we wszystkie strony. Kąpiele owszem. W zasadzie od samego początku nie miała nic przeciwko nim. Ale za to leżenia na brzuchu nie preferuje. Zapewne dlatego, że z uwagi na obfite ulewania nie kładliśmy jej w tej pozycji gdy była bardzo malutka. I teraz się buntuje. Potrafi śmiać się zaraźliwie i głośno, ale na ten śmiech trzeba sobie zapracować głupotami w stylu tajemniczych podchodów, gilania lub pastwieniem się nad jej brzuchem i szyją. Po jedzeniu beka kilkakrotnie. Bywa, że nawet po godzinie od posiłku, wyda z siebie pięknego, zagubionego beka. Lubi lampę w kuchni, telewizor, lustro, gazety i piosenki. Śpiewam jej odkąd tylko pojawiłyśmy się w domu. Na okrągło. W stałym repertuarze mam kolędy (co z tego, że lato ;)), piosenki harcerskie, kilka dziecinnych z książeczki Adasia, hymn narodowy i pszczółkę Maję. Trudno opisać jak wspaniale potrafi na te piosenki reagować. Bo „piosenka jest dobra na wszystko” :). No i drzewa – uwielbia. Część spacerów poświęcam więc na sterczenie pod topolami, akacjami, wysokimi krzaczorami i całym tym szeleszczącym zieleńcem. A ona patrzy, patrzy i wzdycha i gada i ślinę przełyka. Kocha swojego smoczka bardziej niż mnie. Beze mnie zaśnie, bez smoczka rzadko 🙂 Bywa kapryśna, płaczliwa, marudna i humorzasta – jak kobieta po prostu.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na 9 sierpnia skończyła 4 miesiące.

  1. gudrun pisze:

    Gratuluję:)
    Kiedy wracasz do pracy? I co wtedy z Kasią?

  2. waryjatka pisze:

    a wydaje się, jakby się tydzień temu urodziła. No, przynajmniej mi.
    Z okresu „kaśkowiekowego” pamiętam, że mum mi śpiewała ‚jadą goście jadą koło mego sadu, do mnie nie zajadą bo nie mam posagu’. Nawet pamiętam, co sobie wówczas wyobrażałam, z czym mi się kojarzyła ta piosenka :] Mum mówi, że naukowcy mówią (ehem) że to niemożliwe, żeby człowiek pamiętał rzeczy z tak wczesnego dzieciństwa. No, fakt, pamiętam tylko niektóre sytuacje. Chociażby to, że strasznie mnie dołowała piosenka „z popielnika na Wojtusia” i kolory brązowe i pomarańczowe w otoczeniu, czego do dziś nie lubię.

  3. waryjatka pisze:

    w sumie to mogłabym tak wspominać w nieskończoność 😀 Lepiej śmieci wyniosę, póki nikt nie patrzy z okien, ile się ich nazbierało podczas nieobecności rodzicielki…

  4. pepegi pisze:

    „pięknego, zagubionego beka” 🙂
    podoba mi się to obserwacyjne podejście u Ciebie. no i nie dziwię się, też bym obserwował i się zachwycał.

  5. ukryta pisze:

    Mała kobieta to takie cudo!

  6. dab pisze:

    zanim sie ogladniesz juz bedzie na randki biegac:)

  7. kociubinska pisze:

    Dobór piosenek mnie zastanawia, bo ja pewnie też będę do Młodego wyła (trudno tu o śpiewie mówić) i słowa hymnu na ten przykład znam… 😉
    To się chyba nazywa wychowanie w duchu patriotyzmu, co?

  8. soleil pisze:

    Najpiękniejsze słowa. Pisane bezgraniczną miłością.

  9. jbk pisze:

    trzeba uważać przy wyborze piosenek…. pamiętam, jak się uczyłam śpiewać piosenek na muzykę, a mój brat był malutki i się przysłuchiwał, potem narobił rodzinie śmiechu, gdy przy wszystkich zaśpiewał pełną piersią „wyklęty, powstań ludu” 🙂

  10. orka pisze:

    🙂 Jak Jasiek od siostry.

  11. ikea pisze:

    ahh taka młoda dama rośnie 😉

  12. gabrolek pisze:

    kocha Cię kocha, ale y jestes kobietą, więc ona kocha „bardziej” męskoosobowy smoczek 🙂 Gaba też bez smoka nie zaśnie, woła zawsze „monio” i nei ma zmiłuj 🙂

  13. ala pisze:

    Jeszcze chwilka i siądzie na nocniku. Potem stanie na nogi … potem pierwszy raz wyrazi swoje zdanie słowami….;)
    Zbieram te wszystkie szczególiki jak ty …
    a na nich opieram całe swoje zycie.

  14. szkrabi pisze:

    Szkrabi też uwielbiała patrzeć w korony drzew, na większość spacerów chodziliśmy wtedy do pobliskiego lasu; tylko tam zasypiała bez ryku:)

  15. hey-mama pisze:

    Nie jest prawdą, że słowami nie można wyrazić miłości, można. Pięknie to ujęłaś :-)**

  16. adewma pisze:

    Gudrun: 13 września na tip top…babcie trochę popróbują a potem się zobaczy..

    Waryjatka: popielnikową też śpiewam 🙂

    Pepegi: hehe…inaczej nie umiem

    Ukryta: tylko mała? 😉

    Dab: ale póki co ten problem mnie nie dotyczy 😉

    Kociubińska: ten patriotyzm to trochę przypadkowy jeśli chodzi o mnie, ale nie mam nic przeciwko 🙂

    Soleil: zgadza się

    Jbk: ja bym się ucieszyła, że mam tak dobrą pamięć 😉

    Orka: Kaśka i Jasiek – nawet pasuje 😉

    Ikea: jak przypomnę sobie te beki to jakoś wydaje mi się że do damy to jej daleko 😉

    Gabrołek: uzależnione są i tyle!

    Ala: dzieci potrafią wypełnić cały świat..

    Szkarbi: rośnie nowe pokolenie leśników!

    Hay-mama: ech…(zaczerwieniłam się)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *