Byłam już

kilka razy w pracy. Na trochę, na kilka godzin. Rozdysponować zadania, pozbierać informacje, spreparować pismo. „Ooooo pani Ewa…Ewunia…Ewuś..” witają mnie. Koleżanka proponuje kawę, herbatę, wodę. Zawsze można pogadać, poplotkować. Otwarte okno w pokoju przyciąga przechodzących w pobliżu. „Jesteś już?” zaglądają przez drzwi. „Wszedłem się przywitać” „Miło cię widzieć” „Kiedy do nas wracasz?”. Dzwonię to tu, to tam. „Już urodziłaś?” (jakbym słonicą co najmniej była). „Idę do ciebie, muszę zobaczyć czy doszłaś do siebie” oznajmia kolega. Uśmiechają się. Miło jest. Swojsko.
Tylko że…Kasia
Tylko że…moja Kasia w domu.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Byłam już

  1. ala pisze:

    czas, czas, czas …… on wszystko wyreguluje….
    a z kim Kasia?

  2. ukryta pisze:

    Okropny dylemat.

  3. dab pisze:

    taki kolej rzeczy

  4. nucha pisze:

    Sama zdecydujesz co dalej, tak jak będziesz czuła, czy dasz radę…ale wydaje mi się, że i tak juz większa część Ciebie jest przekonana za zostaniem niż pójściem…nie będzie cholera łatwo być pewnym na 100% co robić:((

  5. thernity pisze:

    dasz radę, przyzwyczaisz się. I będzie dobrze potem, zobaczysz:)

  6. skaf_ pisze:

    bierz Kasię do pracy:)

  7. mortella pisze:

    ludzie i ich uprzejmość.. czasem miło, czasem namolnie..

  8. adewma pisze:

    Ala: najpierw Maciek przez 2 tygodnie, potem babcie..a potem się zobaczy

    Okryta: noooo

    Dab: a kysz, a kysz !!!

    Nucha: w takiej sytuacji nigdy nie jest łatwo

    Thernity: jesteś pewna?

    Skaf: że też na to sama nie wpadłam !

    Mortella: staram się odbierać to pozytywnie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *