Najpierw

patrzymy na siebie. Ona badawczo, ja na wpół śpiąco. Potem uśmiechamy się porozumiewawczo. Ona całą buzią eksponując dwa bielutkie zęby, ja równie radośnie. Podnoszę się i zbliżam twarz do jej twarzy. Wyciąga ręce aby sprawdzić czy to na pewno ja. Przytulamy się na dzień dobry – biorę ją do góry i przyciskając do siebie powtarzam „witaj, witaj, witaj…” Ona pręży się i rozgląda, ja wdycham zapach jej skóry na główce. Następnie czekamy na kupę, która z reguły nas nie zawodzi. Pomagam jak umiem nadymając się razem z Kasią. Następnie czyścimy dupsko i wietrzymy cipkę – kasiną oczywiście. Gadamy sobie w międzyczasie, oswajamy z nowym dniem. Kasia podgryza swoje gołe stopy. Potem ja kładę się na plecach i układam Kasię na moim brzuchu. Kasia coś tam sobie brącha pod nosem opluwając moją koszulę, przebiera nogami i wyciąga rączki do kolorowego kocyka. Trochę się duźdamy, przekręcamy w rozmemłanej pościeli, gilamy i pieszczochujemy. Zostawiam ją w towarzystwie zabawek i idę przygotować mleko.
Będzie mi strasznie brakować tych poranków gdy wrócę do pracy.
Wczoraj Kasia skończyła 5 miesięcy.

DSCN4598.JPG

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na Najpierw

  1. sarahh pisze:

    wielka szkoda!
    to takie slodkie chwile. i, niestety, juz nie wroca.

  2. hey-mama pisze:

    Nie wrócą, ale zostaną w pamięci jak zapach Dziecka zostaje, tak bardzo chrakterystyczny, piękny. :-)**
    Miej tych chwil jak najdłużej, tego życzę 🙂

  3. angela pisze:

    heej fajny blog, zapraszam do mnie.cya 🙂
    http://www.only-diary.mylog.pl

  4. missja pisze:

    śliczna, śliczna Kasia

  5. sister-of-species pisze:

    oj tak… pamiętam jak całe dnie leżała u mnie na brzuchu… jak nosiłam ją żeby usnęła śpiewajac – „w moim magicznym domu…”

  6. Ryba pisze:

    Na szczęście ktoś wymyślił poranki sobotnie i niedzielne- ależ zaczniemy je doceniać…

  7. ikea pisze:

    no tak każdy dzien jest z takim maluchem strasznie cenny

  8. waiting pisze:

    rany! kiedy to zleciało!!!! sliczna jak jej mama:)

  9. pepegi pisze:

    czekanie na kupę jest na zasadzie wzajmności?
    mhm, tę młodą damę rozpoznałbym bez pudła także z profilu, jak widzę. nadal urocza i do tego rośnie w siłę. tak trzymać!

  10. taka-sobie-matka pisze:

    zaraz się wścieknę! nie widzę zdjęcia! 🙂

  11. b-m pisze:

    A czy z Adasiem tez tak bylo? Takie razem na luzie? Bo ja, o ile pamietam, najbardziej napieta bylam przy pierwszym czlowieczku, a potem…, gdy pojawily sie nastepne, to juz czasu nie bylo na takie poranne sobie bycie. Pewnie troche szkoda, ale za to teraz taka ich chmara!!!

  12. gudrun pisze:

    Śliczna!
    Dobrze sobie wygląda, taka niemowlęco pulchniutka:))) Pomyśl, że na następną Wilekanoc będzie już biegać! A na dzień dziecka zażada prezentu;)
    Pozdrawiam:))))

  13. dab pisze:

    zawsze mozesz godzinke wczesniej wstac..i sie z nia potulic:)

  14. dab pisze:

    ale tłusciutka…:))

  15. jbk pisze:

    pyszna stopka 🙂

  16. thernity pisze:

    zawsze zazdroszczę dzieciom, że mogą stpoami dotknąć do buzi. W dorosłym zyciu już sie nie da…:(
    Nie to, żebym chciała lizać swoje stopy, ale być tak giętką:))))

  17. Mama Gabrołka pisze:

    🙂 u nas poranki wyglądały podobnie dopóki Gaba nie zaczęła chodzić 🙂 ucieka rano do salonu i włącza wieżę a ja idę po mleko 🙂 i wiesz co? ja pracuję. jak widzisz wcale nie musi Ci brakować tych poranków. one mogą się wcześniej zaczynać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *