Najgorszym

dniem roboczym w zeszłym roku szkolnym był czwartek. Bo w czwartek uraczono klasę Adama dwiema lekcjami polskiego pod rząd. A pani od polskiego, zwana Kapustą, nie jest tą najbardziej lubianą. Rzekłabym nawet, że część uczniów przejawia w stosunku do niej oznaki nienawiści. W tym roku szkolnym nadal Kapusta nie wzbudza sympatii. Jest surowa, wiecznie niezadowolona z postępów klasy Adama, ciągle krytykuje, wytyka, narzeka. No i wymaga. Ale o to ostanie nie mogę mieć do niej pretensji.
Na lekcji religii ksiądz poprosił aby uczniowie napisali o swoim największym marzeniu. W zeszycie Kamila Adam przeczytał: „ Chciałbym aby Kapusta wyjechała do Chin, a tam żeby ją poćwiartowali na kawałeczki”. Przerażające. Tym bardziej, że ojciec Kamila (chociaż nikt o tym głośno nie mówi) jest mordercą i siedzi w więzieniu. Na miejscu Kapusty postarałabym się o zmianę metod nauczania.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na Najgorszym

  1. Ania pisze:

    No przerażające to jest, zważywszy na fakt tatusia mordercy, ale mnie to rozśmieszyło, naprawdę:)

  2. Milo pisze:

    A ksiądz pochwalił Kamila? 😉 No, bo tak „pięknie” marzył, zważywszy na 10 przykazań… 😉

  3. ala pisze:

    Może do Chin wysłać Kamila ….

  4. orka pisze:

    Rany! Ale ma młody marzenia…! Kapusta rzeczywiście powinna zmienić metody, ale tym dzieckiem też ktoś się powinien zająć.

  5. swojanka pisze:

    uuu ciężkie słowa, bałabym się na miejscu tej Kapusty 🙁
    a chłopcu przydałaby się opieka psychologa, bo zdaje się już go spisano na straty 🙁

  6. gabrolek pisze:

    o Chryste, a czy ktoś ją poinformował o marzeniach jej uczniów?

  7. thernity pisze:

    niedaleko padło jabłko od jabłoni :/

  8. ikea pisze:

    niektórzy nauczyciele są neireformowalni 😉

  9. hey-mama pisze:

    Z przykrością muszę napisać, że szkoły do których dzieci chodzą z przyjemnością są wyjątkami, ale są takie i to właśnie zasługa nauczycieli.
    Mój Syn chodził do takiego liceum. Nikt nie chciał mi wierzyć, że jest taka szkoła, gdzie nauczyciele traktują ucznia jak człowieka, myślącego, mającego swoje zdanie i do tego mogącego głosno swoje zdanie wypowiadać, mimo, że różniło się od ono od zdania nauczyciela. Nigdy też przez to uczniowie nie byli karani, jeżeli uczeń miał rację, nauczyciel tę rację przyznał uczniowi. Dlatego chętnie młodzież do takiej szkoły chodziła. Nie musieli szukać na boku korepetycji jak mieli z czymś problem, szkoła załatwiała to we własnym zakresie, każdy nauczyciel umawiał się z potrzebującym uczniem na konsultacje, ustatalali termin, co też jest rzadkością w państwowej szkole. Taka szkoła istnieje w Warszawie. :-)**

  10. soleil pisze:

    Rok szkolny ledwie się zaczął a i u Ciebie notka podobna treścią. Pozdrawiam, Ewuś.

  11. swojanka pisze:

    moja siostra musi UCZYĆ panią od wf, że 12-latka nie namówi się do ćwiczenia na zajęciach tym, że będzie mu się wstawiało jedynki (już 3 ma na koncie, a rok szkolny dopiero się zaczął).
    Mam pytanie: czy kandydatka na wuefistkę, zanim zacznie uczyć dzici, jest uczona jak z nimi postępować? a może potrzebny choć krótki kurs pt :”Dziecko też człowiek”? no i troszkę matematyki, bo ta pani liczyć umie tylko do 1?

  12. carolyne pisze:

    takich Kapust jest wiele. w kazdej szkole jakas sie znajdzie. niereformowalnie zakuty leb. tak to sobie tlumacze :).

  13. Ryan pisze:

    kazdy musi miec swoja KAPUSTE w szkole, prawdopodobnie jednyna jaka zostanie w pamieci;-)))
    Adas nie stanowi wyjatku.

  14. swojanka pisze:

    eee nie zgadzam się, że tylko złych nauczycieli się pamięta 🙂 najlepiej wspomina się tych życzliwych i jeszcze po latach odwiedza 🙂

  15. adewma pisze:

    Ania: ty i twoje poczucie humoru ;))

    Milo: no właśnie nie wiem co na to ksiądz…może zaniemówił..

    Ala: z Kapustą?

    Orka: chyba nie ma kto..

    Swojanka: mało wiem na temat tego chłopca i jego rodziny…mama robi teraz maturę…a on ma złe oczy…ale może to sugestia

    Gabrolek: wątpię

    Thernity: smutne to..

    Ikea: i chyba nic na to nie można poradzić

    Hey-mama: Syn miał dużo szczęścia

    Soleil: pozdrawiam

    Carolyne: aż tak bardzo zakutego nie ma 😉

    Ryan: zgadzam się ze swojanką – to nieprawda, że najlepiej pamięta się tych którzy dali popalić, ich wspomina się po prostu inaczej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *