Trzy kartki z kalendarza

24 grudnia
Poranny Adaś ląduje pod choinką i wyciąga spod niej prezenty. Rozpakowujemy je rozmemłani, tylko Kasia jest po śniadaniu. Przyjeżdża Paweł z nocnikiem i siada mu aparat. Całe szczęście bo wyglądam jak 100 nieszczęść. Obdarowuję go pierniczkami i obiecuję dosłać kilka zdjęć chrześniaczki. Wigilia na 18. Kasia budzi się w porę z popołudniowej drzemki więc spóźniamy się tylko kilka minut. Po drodze spotykamy Krzemków z Olusiem. Maciek w mikołajkowej czapce W mieszkaniu rodziców tłoczno. Do stołu siada 13 ! osób (moi rodzice, moi teściowie, babcia z dziadkiem, Laborki z Olusiem i my z Adasiem i Kasią). Najpierw opłatek, Kasia marudzi bo nie lubi zamieszania, przesuwamy się wszyscy jak w tańcu starając nie pominąć nikogo z życzeniami. Ania ma nową, twarzową fryzurę i wysolachne buty. Pyszny karp, mnóstwo pierogów, barszcz z uszkami, sałatki, sianko na obrusie. Pod oknem stoliczek z nakryciem dla zbłąkanego wędrowca. Adaś guzdrze się z pierogami, a i tak nie zjada wszystkich. Prezentów fura. Nie nadążamy z rozpakowywaniem i gubię się z rozpoznawaniem co od kogo. Najwięcej zabawek dla najmniej zainteresowanej. Sterta papierów pod telewizorem. W tle kolędy zagłuszane generalnie przez ogólny harmider panujący w mieszkaniu. Kasi najlepiej w osobnym pokoju. Wlazliwa jest. Oluś to tu, to tam, oblewa się sokiem, który pije leżąc na plecach. Dziadek mówi najmniej obserwując wszystkich wokół, babcia wzrusza się, ale nie płacze. Teść skupia się na zabawce logicznej i udziela rad konstrukcyjnych Adasiowi, chociaż sam tego złożyć nie potrafi. Zimne ognie tuż nad moją głową. A włosów to ja mam sporo i chciałabym mieć je jak najdłużej. Wracamy do domu na kąpiel Kasi. Adaś dociera dopiero o 22 odprowadzony przez teściową. Znowu zapominam o łusce z karpia do portfela.

25 grudnia
Obiad u rodziców. Poza rodzicami, nami, Laborkami, gościnnie mama Darka, której boi się Kasia. W końcu boi się i Darka, a on jest do mamy zapewne podobny. Jakieś wyjce w telewizji rozciągają kolędy do granic możliwości. Oluś nie ma ochoty jeść więc babcie dopadają go z rosołem przy maszynie z kulkami. Założyłam rajstopy na lewą stronę, a Maciek się nie ogolił. Adaś unika jedzenia jak ognia. Nie zdążyłam podelektować się ciastem, ale dostałam reklamówkę żarcia.

26 grudnia
Adaś idzie do kościoła z moimi rodzicami. Chociaż on. Potem obiad u teściów. Znowu się spóźniamy, bo na dworze tak ładnie więc robimy sobie krótki rodzinny spacerek (Kasia okropnie lubi gdy biegnę do niej z naprzeciwka i dopadam do wózka z okrzykiem „ a mam cię!”). Na stole tyyyyyle mięs. Nie działa odtwarzacz i nie możemy obejrzeć kasety w wigilii. Goro łasi się, a ja nie kicham! Kasia nie boi się psa. Adaś rzuca piłką z wełny, która ląduje w moim kompocie. Tata założył garnitur, a teść jest obrażony na teściową, którą nakrył z papierosem. Ryk a magnetofonu przeraża Kasię. Kotlet był podobno tak duży, że za nic w świecie nie zmieścił się w Adasiowym brzuchu. Mój syn w zasadzie nie ma brzucha. Muszę związać sobie włosy rajstopami Kasi.

Ja naprawdę lubię te święta.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na Trzy kartki z kalendarza

  1. hey-mama pisze:

    Święta są urocze 🙂
    Ewo chciałabym przekazać Ci informację, ale nie chcę tego robić na blogu. Mój mail kpinet@wp.pl. Napisz proszę :-)**

  2. Mortella pisze:

    w tym roku swieta były takie jak powinny.. tylko sniegu zabrakło :/

  3. waiting pisze:

    no ale już po świętach:)

  4. szkrabi pisze:

    U nas podobnie ale tylko przez 2 dni, 26 zdecydowaliśmy się jednak zostać w domu. I to była mądra decyzja:)

  5. ikea pisze:

    milusińsko 😉

  6. Mama Gabrołka pisze:

    a ja chciałam złożyć spóźnione życzenia Ewie i Adasiowi! Wszystkiego najlepszego! wielu równie pięknych chwil jak w ostatnie imieniny 🙂

  7. anulina pisze:

    u nas mniej wrażeń, bo świeta były wyłacznie w gronie naszej czwórki 🙂 Michalinka nienawidzi jazdy samochodem, a podróz nad morze do rodziców i teściów trwałaby ok 5 godzin, wiec odpada :/

    a Kasia okutana poniżej śliczna!

  8. karo pisze:

    a jak ten paluszek biedny?

  9. anulina pisze:

    jeszcze nie jestesmy przeprowadzeni 🙂 kupilismy dom od ludzi, ktorzy sie budują i opuszczają naszą chatę 🙂 31 stycznia. my wtedy wchodzimy na 2 tyg z remontem łazienek i cyklinujemy dechy 🙂 wprowadzamy sie w połowie lutego.

    a kominka nie mamy, bo ja i ojciec-moich-dzieci jesteśmy ‚niekominkowi’ 🙂

  10. adewma pisze:

    Hey-mama: i już wszystko wiem 😉

    Mortella: ale za to dziś za oknem zawierucha

    Waiting: yhy…

    Szkrabi: każdemu według potrzeb 😉

    Ikea: 🙂

    MG: nie było ich aż tak wiele ..życz więcej:)

    Anulina: a Kasia w samochodzie zasypia 🙂

    Karo: w porządku, rusza nim bez problemu, szwy zdjęte, zostało jeszcze lekkie zaczerwienienie w miejscu cięcia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *