Chciałam być

nauczycielką. Po podstawówce zdałam do Studium Nauczycielskiego. Egzaminy były bardzo ciekawe, bo poza standardowymi musiałam wykazać się innymi umiejętnościami – narysować ilustrację do bajki, zrobić zajączka, wyrecytować wiersz, zatańczyć do rytmu. W szkole miałam praktyki w przedszkolu, prowadziłam własną grupę zuchową, grałam na pianinie, flecie, śpiewałam w chórze.. Chciałam w przyszłości uczyć dzieci. A zawsze zabawę w szkołę lubiłam. Miałyśmy z siostrą całkiem profesjonalne 😉 dzienniki z listą obecności, przegródkami na oceny. Sprawdzałyśmy lekcje bazując na starych szkolnych zeszytach. Ja w jednym pokoju, ona w drugim, a w przedpokoju minutnik, który wyznaczał czas lekcji i przerwy. W trakcie przerw wychodziłyśmy z pokoi i spotykałyśmy w celu poplotkowania lub odpoczynku. Boże, jak to dawno było.
No i miałam zostać nauczycielką naprawdę. Ale Kaśka rzuciła hasło – idziemy na informatykę, a ja jak ten cielak – zmieniłam plany. Najpierw semestr informatyki, potem ekonomia. Zaliczona, odfajkowana, potwierdzona papierkiem.
Żałuję, to jednak nie moja bajka. Nie wiem co sobie wyobrażałam. Marketing wydawał się taki twórczy, badania marketingowe – pasjonujące. Być może tak jest, tylko, że ja nie robię nic z rzeczy, które opisywałam w pracy magisterskiej. Życie i zbyt małe wymagania wobec własnej osoby zweryfikowały początkowe założenia. Jestem sobie panią ekonomistką, na samodzielnym stanowisku, na którym leżakuję. Nie rozwijam się, nie zagłębiam w problematyce, nie interesuję, czasem nudzę. Nie tak miało być. Chciałam uczyć…
Zastanawiam się czasem nad tym, co mogę teraz zrobić? Co zmienić? Mogłabym szukać innej pracy, ale to wiąże się z przewertowaniem kilku fachowych książek, odkurzeniem wiadomości… Nie mam do tego serca. Nauczycielką dzieci już nie będę… Potrzeba mi czegoś twórczego, choć odrobinę artystycznego, ociupinkę innego, gdzie mogłabym wykorzystać wyobraźnię i pomysłowość, powygłupiać się, powymyślać…pośmiać…Taaaa… Skupiam się więc na domu udając, że nic poza nim mnie nie interesuje. Że to moja ziemia obiecana. A nie umiem sprecyzować oczekiwać. Nie potrafię się określić. Nie chcę, nie mam siły, nie mam czasu, nie lubię, nie wiem.. No dupa wołowa.

Czy można urodzić się jeszcze raz?
Wiem, chciałabym tak na łatwiznę…

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na Chciałam być

  1. kamytchek pisze:

    Ciekawe, jak to jest? Masz te same wątpliwości co ja. Węszę jakiś dołek…mam nadzieję, chwilowy;)
    Byłam nauczycielką, pracowałam na wsi(jak sobie wymarzyłam)robiłam to co lubię, co potrafie najlepiej i co…? I wylądowalam w mieście, z pracy zrezygnowałam, a zostałam….ekonomistką w marnym wydaniu.To dopiero dupa wołowa!
    W tej chwili siedze w domu, zmieniam pieluchy teściowej i stawiam sobie pytania takie jak ty. Czasem juz nie potrafie siebie określić.A ponoć mam dużą wyobraźnię:/
    Na pocieszenie, próbuję się zrealizować w pracy z dziecmi, prowadząc scholkę przy parafii.A ostatnio próbuję swoich sił w gazecie parafialnej. Dotąd nie było w niej nic o dzieciach, ani dla dzieci. I wiesz …może nie chciałabym się powtórnie urodzić, ale cofnąć czas by się przydało…Pozdrawiam.

  2. gabrolek pisze:

    musisz zapytać Karo od Nikolki, ona się interesowała pójściem na podyplomową pedagogikę, to Ci coś doradzi.
    a co do ekonomii… Kochana… trzeba by być facetem żeby lubić ekonomię 🙂

  3. skaf_ pisze:

    zawsze możesz zostać nauczycielką,albo siedzieć w domu i zdjęcia robić…tak acha o Tobie miało być:)
    no wiec nie nudź się tylko coś sobie porób

    o proszę skafandra-ciotka dobra rada:D

  4. ukryta pisze:

    Przecież ty masz kolosalne zdolności plastyczne! Może coś w tym kierunku. Może jakaś własna mała działalność itp? 😉

  5. ikea pisze:

    ojj tak jako mała dziewczynka miałam plany życie to weryfikuje

  6. *** pisze:

    szkoda… tak malo jest nauczycieli z prawdziwym powolaniem…

  7. soleil pisze:

    Miałaś prawdziwy dziennik? Szczęściara!

  8. niesforna-matka pisze:

    nidgy nie chciałam być nauczycielką i mam nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona 🙂
    dla mnie nuuuda i cofanie się – klepanie tego samego po 100 razy – miałam wprawke, uczyłam angielskiego w liceum. sam kontakt z ludźmi super, ale praca absolutnie nie rozwojowa!
    a na uczelni też gówniana kasa :/ wiec jak najdalej od uczenia sie trzymam 😉

  9. szkrabi pisze:

    Ja też trwam w takim impasie, też udaję, że interesuje mnie tylko dom, też schowałam gdzieś głęboko swoje aspiracje, też się z tym męczę:/

  10. Sławka pisze:

    Eh , ja też miałam uczyć. Skończyłam historię na UMK potem pół roku uczyłam historii w SP. Teraz pracuję w sądzie tu to dopiero sa nudy i nierozwojowa praca , w dodatku na moim stanowisku wcale nie są potrzebne studia wyższe- tym bardziej historia. Pensja prawie taka sama jak nauczyciela , kiedy jestem w szkole u córki i po dzwonku słyszę ten wrzask , rwetes DŻUNGLA NORMALNIE to juz nie żałuję. Jedyne czego mi żal to ferii i wakacjii. Ale też jestem w takim momencie ,że praca mnie mierzi i normalnie w domku z córciami pobyłabym sobie.
    Pozdrawiam

  11. missja pisze:

    ja zawsze chciałam na anglistykę, najpierw skończyłam turystykę a teraz kończę marketing i zarządzanie … a anglistykę skończę kiedyśtampotem 🙂

  12. thernity pisze:

    moja mama była nauczycielką (juz na emeryturze jest), ale w przedszkolu, nie w szkole…
    Szkoda, ze zycia czasami choć trosszkę nie mozna cofnąc.. zrobić innych wyborów itp.
    No ale na pewno to, co w głębi Ciebie zostało- teraz wlasnie tak wspaniale wykorzystujesz dla Kasi i Adasia:) taka „nauczycielka w domu”:)

  13. M. pisze:

    uuuu… coś o mnie…, mam nadzieję, że wreszcie ruszę dupsko i coś z tym zrobię…

  14. Mortella pisze:

    ja rzuciłam polibudę w miaręwcześnie gdybym szła adal pod presją rodziny w tym roku broniła bym magistra, ale wyiełam sie i poszłam na pedagogike specjalną.. teraz wiem ze robie to co zawsze chciałam i palauje zacząć kolejny kierunek specjalnej

  15. Ryan pisze:

    Kubo drogi. Zawsze możesz …zacząc jeszcze raz, ZAWSZE. usiądż tylko spokojnie, jeszcze raz się zastanów co byś chciała w swoim życiu zrobić, zmienić ( ale konkretnie , nie jakieś tak trele morele) i najzwyczajniej w świecie…ZRÓB TO!!!
    Może etapami, na przykład pierwszy etap to bedzie określenie tego co chcesz zrobić a potem dowiedz sie jak to mozna zorganizowac z Twojej sytuacji itd, itd, itd…a potem kolejny krok i kolejny. Może uda się bez rewolucji?

    Ja za jakieś 25 lat zaczynam studia na uniwersytecie „trzeciego wieku”, w Krakowie, na bank.
    Kierunku nie zdradzę jeszcze, ale wiem na sto pięćdziesiat procent co to bedzie i gdzie będe piła kawę w przerwach iedzy zajęciami. Chłopaków popodrywam…

  16. ala pisze:

    Jakos bardzo blisko siebie te nasze marzenia z dzieciństwa.
    Mnie z polonistyki wyrzucili na pierwszym roku choć bardzo chciałam uczyc polskiego. Tylko dziwnie się sama do nauki nie przykładałam.
    Wiesz, Ewa, co jest ważne … mieć własnie tę perspektywe, świadomość i pragnienia. Nawet jeśli nie do końca sprecyzowane. W sumie dlaczego mamy się określac – jeśli tak wiele dookoła się dzieje i z każdym dniem możemy chciec czegoś więcej, w innej formie …
    A tego jak duzo masz poza pracą i jakie to cudowne pisac ci nie muszę ….
    i wiesz – zawsze możemy skończyć kolejne studia na zupełnie innym kierunku 😉

  17. adewma pisze:

    Kamytchek: świetny pomysł z tą gazetą parafialną..ja też lubię pisać;)

    Gabrolek: wiesz, gdy dojdę do tego o co mi chodzi, to sama poszukam 😉

    Skaf: te, ciotka..se robie..po blogach łażę.. ;)))

    Ukryta: być może powinnam w to uwierzyć…

    Ikea: ech życie..

    ***: może potem chciałabym być ekonomistką 😉

    Soleil: prawdziwy nie, ale bardzo dobrze zrobiony 😉

    Anulina: posmakowałaś i wiesz

    Szkrabi: też ci współczuje 🙂

    Sławka: no proszę..i ja na UMK 😉

    Misja: ważne że wierzysz w to kiedyśtampotem 😉

    Thernity: małpa w domu 😉

    M: rusz i moje 😉

    Mortella: i żebyś zawsze tak myślała 😉

    Ryan: ja to wszystko wiem, wiem że powinnam przyjrzeć się sobie dokładnie, wiem wiem wiem…mam nadzieję, że nadejdzie taka chwila, i wreszcie to zrobię…Boże spraw abym zobaczyła wszystko prostym, jasnym i konkretnym

    Ala: mam dużo..kurcze..no mam… a myśli o tych kolejnych studiach wciąż powracają 😉

  18. sarahh pisze:

    rany! tez chcialam byc nauczycielka. do studium nauczycielskiego sie nie dostalam, a potem pomylil mi sie termin egzaminu na pedagogike i w ogole nie poszlam. Bog nade mna chyba czuwal. Bo nie wyobrazam sobie siebie w tym zawodzie.
    ekonomia…. nie trzeba byc facetem, zeby to lubic. ekonomia jest OK, ja tylko nie lubie swojej pracy. juz nie lubie! to wypalenie, znudzenie, i cos tam jeszcze.
    wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma… echhh zycie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *