Podpisał mi pismo,

które skierowałam do Posterunków, posłuchał o problemach w związku z nowo powstałymi zleceniami, zapytał o dane, o które wczoraj prosiła Ela, pokiwał głową, dorzucił kilka uwag, a na koniec podsunął małą kartkę, i poprosił o podpis.
– A o co chodzi? – zapytałam
– Mogła by mi pani podżyrować pożyczkę?
Nie!!!! Pierwsza moja myśl. Nie!!! Zerknęłam na kwotę – 10 000 zł. Jakże mogłabym odmówić Dyrektorowi? A jednak zrobiłam to.
– Jeśli się pan nie pogniewa to wolałabym nie – po tych słowach spojrzał na mnie jak na zjawę.
Coś tam mętnie wytłumaczyłam, ale tak naprawdę to ja mam uczulenie na czyjeś pożyczki. Podpisałam kiedyś koledze. Na potężną kwotę jak dla mnie. A on potem został wyrzucony z pracy za alkohol, trafił na odwyk, nie wiedziałam jak to się skończy. Przez pewien czas byłyśmy z koleżanką (drugą żyrantką) nieco zdenerwowane całą sytuacją. Kolega wyszedł na prostą, spłaca, ale uprzedzenie pozostało. Stad moja bezmyślna, odruchowa reakcja. Dyrektor na pewno znajdzie żyrantów bez problemu, ale będzie miał niesmak na myśl o mnie. Kurde.
Koleżanka powiedziała ze śmiechem, że jestem głupia. Ona by podpisała. W myśl zasady – Dyrektorowi się nie odmawia.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na Podpisał mi pismo,

  1. missja pisze:

    oj Ewa, a zapytaj koleżankę, czy jakby poprosił o jej za przeproszeniem dupę to też by dała? Moim zdaniem dobrze zrobiłaś, a szefowi miesza się praca z prywatą.

  2. Mama Gabrołka pisze:

    no właśnie miałam przekornie napisać że gdyby poprosił o co innego to się nie odmawia, ale o kasę? co to to nie 🙂
    no ale dobra, powiem tylko poważnie (po tym poniższym komentarzu jakoś mnie już mniej śmieszy dowcip o dawaniu szefowi 🙂 ) że chyba żyrantów to się chyba szuka wśród bliskich znajomych a nie wsród podwładnych…

  3. Lord Stabar pisze:

    Nieładnie tak wykorzystywać stosunki i zależności służbowe. To tylko źle świadczy o szefie, że się tak zachował.
    Mój by tak nigdy nie zrobił :o)

  4. b pisze:

    jesli wie o Twoim poprzednim zyrowaniu ,moze zrozumie ze masz awersje…ALE mnie sie wydaje ze nagial pewne pracowe zasady..

  5. Sławka pisze:

    Wstydzić sie powinien ten Twój szef , a nie Ty !!!!

  6. pepegi pisze:

    hmm a może by jakieś z tego były profity?

  7. ukryta pisze:

    Dobrze zrobiłaś. Nie wiem po co wyskakiwał z taką propozycją. Mam wrażenie, że trzeba z kimś zjeść beczkę soli, żeby mu podżerować kredyt. Ja wychodzę z takiego założenia, może źle…

  8. b-m pisze:

    Taaak, dziwne, że tobie, która nie nalezy do jego najbliższych i którą zna tylko z pracy, zaproponował żyrowanie.
    Ja bym tez nie podpisała…

  9. waiting pisze:

    o rany! ale miał tupet!

  10. ikea pisze:

    a może właśnie będziesz miała plusa że potrafisz odmówić szefowi 😉

  11. kamytchek pisze:

    Być może naprawde nie mial się do kogo zwrócić, a możliwe, że sprawdza w ten sposob który z pracownikow jest odpowiedzialny i nie zrobi dla kariery wszystkiego o co poprosi szef.

  12. soleil pisze:

    Ewa, to jest tak: jeśli chciałabyś w przyszłości sama zaciągnąć kredyt to będzie badana Twoja zdolność kredytowa. Zdolność kredytowa to nic innego jak możliwość spłaty kredytu wraz z odsetkami. Każde Twoje wcześniejsze zobowiązanie tą zdolność obniża. Co więcej, obniża ją również poręczenie osobie trzeciej. Tak więc odmowa jest oprócz odruchu obronnego swoistą furtką dla siebie samego i dla swoich pomysłów, które trzeba czasem zrealizować przy udziale kredytu. Po krótce więc. Jeśli spotkasz się jeszcze z takim pytaniem a krępuje Cię odmowa, powiedz, że sama masz w planach zaciągnięcie kredytu i nie możesz sobie tym poręczeniem obniżać własnej zdolności kredytowej. Pozdrawiam, a którąś z moich publikacji prześlę Ci oczywiście zgodnie z Twoją prośbą. Tylko czy aby nie zanudzisz się? Bo ziarenkowy tata okrutnie nie przechodzi do drugiej strony. 😉

  13. alicja---75 pisze:

    Troche to dziwne, że Dyrektor nie mógł dostać tak małej pozyczki bez żyrantów … może ma juz cos za uszami …
    Oczywiście dobrze zrobiłaś.

  14. woman-room pisze:

    Ja także odmówiłam pożyrowania pożyczki, lecz koleżance. Odmówiłam, bo w sumie krótko ją znam i przyznam, że byłam zaskoczona, że nie poprosiła osób z którymi zna się od wielu, wielu lat, tylko akurat mnie, która w tym dziale była dopiero od roku. Nie miałam problemów z odmówieniem, żyrowałam już dwie pozyczki, trzecia trochę za dużo. Z Dyrektorem trochę niezręcznie, nie miał kumpli dyrektorów czy kierowników ? :**

  15. golden pisze:

    dobry zwyczaj – nie pożyczaj
    nie pożyczam więc kasy i nie zyruję nikomu by nikt potem nie żErował na mnie

  16. mały pisze:

    Niezły gość. Znam osobiście prezesa pewnego targowiska, który w podobny sposób wykorzystywł mojego teścia, będącego właścicielem cukierni . Przynajmniej raz w tygodniu przychodził z pustą tacą w celu zapełnienia jej łakociami, bo gościł jakieś ważne osobistości. Tylko problem polegał na tym, że kiedy teść miał kłopoty z zapłatą czynszu i prosił o rozłożenie na raty, wtedy kumpli nie było. Zachowywał się jakby go nie znał, a do ręki dostał pismo kierowne do sadu.
    Dobrze zrobiłaś, bo nawet gdyby spłacał, z pewnością nie byłaby to ostatnia prośba skierowana do Ciebie.

  17. sarahh pisze:

    glupia zasada.
    dyrektor tez przegial. nie mogl znajomych poprosic. b rak taktu jak dla mnie.

  18. thernity pisze:

    dobrze zrobilas:)
    A poza tym to dziwi mnie, że potrzebował żyranta do 10 000tys pożyczki. takie kredyty teraz to już dają bez żyrantów. Sama mam na podobną kwotę i nikt mi nie żyrował. A dyrektor to przecież więcej zarabia;-)

  19. Mortella pisze:

    a może to lepiej 🙂

  20. skaf_ pisze:

    e nie będzie miał na myśl o tobie posmaku;)
    najwyżej pomyślał że jesteś strachliwa:)))

  21. jbk pisze:

    bardzo dobrze, że nie podpisałaś.

  22. adewma pisze:

    dzia dzia dzia wszystkim ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *