Tak, tak, tak,

10 miesięcy jak z bicza strzelił. Nasza dziewczyna śmiga niczym rakieta. Nie sama – póki co woli być podtrzymywana za rączki. Najlepiej się jej BIEGA gdy Adaś uciekając przed nią na czworaka, wyje, ryczy oraz wydaje mnóstwo nieokreślonych dźwięków. Kasia wtedy za nim z piskiem i okrzykami. Raczkuje sprawnie, ale woli być w pionie. Podnosi się przy meblach, łóżkach i szafkach. Ściąga korkowe podkładki ze stołu więc trzeba uważać aby nic na nich nie stawiać. Polubiła szuflady – otwieranie, zamykanie, otwieranie, zamykanie…I piłki. Trzymana za rączki biega za piłką starając się ją kopnąć, albo sama – na czterech – rzuca sobie piłeczkę, łapie, upuszcza, popycha, rzuca…Buju buju pod ramiona, kręcenie na krześle obrotowym, samoloty, ciągnięcie za nogi po dywanie, pogryzanie stópek, baraszkowanie w pościeli wieczorem, dotykanie wszystkiego, urzędowanie na zamkniętym sedesie, wygłupy przed dużym lustrem – lubi. Odkurzacza się nie boi, a bywa że jego głośny szum prowokuje ją do przeciągłego zawodzenia. Bardzo rozgadana jest o poranku. Siada wtedy sobie, wyciąga rękę, prostuje paluszek i pokazuje różne rzeczy w pokoju nazywając je po swojemu (ka, jeje, bu, tete, mama, baba, boka, ga). Podstawowy zestaw przedmiotów wskazanych zawiera: telewizor, kwiat, gitarę, okno, zegarek, sprzęt muzyczny, oko. Smakuje jej wędlina, kluski, chleb, bułki. Podryguje kręcąc dupką przy włączonej muzyce. Wśród ulubionych zabawek miejsce szczególne zajmują książki i książeczki. Pasjonuje ją przekładanie kartek. Zasiada z książką, ogląda ją, przekłada kartki, dochodzi do końca i znowu. Poza tym dobre do zabawy są – butelka po actimelu, strzykawka, helikopter, łyżeczki, pokrywki plastikowe, bębenek, komórka. Waży jakieś 9,5 kg. Lubi dziurki i ma swoją ulubioną, ukrytą pod dywanem plamkę na podłodze. Czasem chowam jej coś w dłoniach, a ona wie, że jeśli w jednej nie znajdzie, to musi odkryć drugą moją dłoń. No i pstryczki – włączanie i gaszenie światła to zajęcie wyjątkowo wciągające. Zrywa plakaty u Adasia, wyrzuca jego pisaki z pudełka i lubi strzałkę kursora na monitorze komputera. Adaś wywiesił na drzwiach swojego pokoju zakaz wejścia. No zupełnie nie wiem dlaczego 😉

Kopia%20DSCN6575.JPG

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na Tak, tak, tak,

  1. sarahh pisze:

    radosne dziecinstwo jednym slowem ze wszystkimi urokami (ta plamka pod dywanem… ja mialam dziure w klepce)

  2. Mortella pisze:

    rośnie zdrowo!

  3. listy pisze:

    Katjusza jest bosssska!

  4. kamytchek pisze:

    A mnie się wydawało,że to ja jestem zapracowana 🙂
    Zazdroszczę jej tego „kręcenia dupką w takt muzyki” – ja spróbowałam i zaraz pożałowałam…:>

  5. missja pisze:

    śliczna, śliczna śliczna ~!

  6. ikea pisze:

    faktycznie jak ten czas leci 😉

  7. thernity pisze:

    :)) Coraz więskza i mądrzejsza z niej dziewuszka:) A Adaś to z czasem drzwi na kłódkę bedzie zamykać!! ;P

  8. Mama Gabrołka pisze:

    czy GA to GITARA? 🙂

    i ta miłość do dziurek i plamek… potem wydłubie Ci dziurę w ścianie łyżeczką, dziura będzie schowana za łóżeczkiem… i jak będzie cicho w łóżeczku a Ty nie będziesz wiedziala co to za podejrzana cisza, to własnie Kasia będzie dłubać w ścianie :))) tak robiły bliźniaki kobiety, którą poznałyśmy na wakacjach :)))

  9. szkrabi pisze:

    Z wiekiem coraz bardziej podobna do Adasia.

  10. waiting pisze:

    oczy ma jak Adaś:)

  11. b pisze:

    SŁODKA!
    🙂

  12. adewma pisze:

    Sarahh: plamka przebija dziury, których też u nas niemało 😉

    Mortella: no, prawie, właśnie jesteśmy po antybiotyku 🙂

    Listy: ach!

    Kamytchek: a co się stało? Co? Co?

    Missja: nim się obejrzysz będzie takie cudo i u ciebie 😉

    Ikea: jak głupi!

    MG: nie kracz(prawdopodobnie GA to Gitara ;))

    Szkrabi, Waiting: sama się dziwię jak to jest – urodziłam ją po 11 latach przerwy, tyle się zmieniło, my się zmieniliśmy, a ona niczym Adasiowy klon 😉

    B: tylko i wyłącznie 😉

  13. kamytchek pisze:

    Jak mnie łupnęło, to gwiazdy zobaczyłam. Łupnęło i zgięło.
    I w takiej pozycji (przechył w przód, biodro na zewnątrz, lewa noga w bok po przekątnej )zostałam parę minut donośnym głosem zmieniałam aranżację słuchanego utworu :O

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *