Podjeżdżam

wózkiem pod samochód. Ciemno już. Przy koszykach stoi dwóch facetów. Przyglądają mi się, odprowadzają wzrokiem pod bagażnik. Robię pik, pik i kątem oka widzę, jak jeden z nich kieruję się w moją stronę. Mam sporo reklamówek, a nie ma mi kto pomóc, bo Adam został w Realu w kolejce po loda.
– Szefowaaaa – słyszę jak cedzi spod wąsa – ja mam taką prośbę, może by coś na jedzenie, albo do jedzenia…bezdoooomny jestem
I stoi nade mną.
– Żeby pan chociaż mi pomógł to wszystko przepakować… – wzdycham zniesmaczona
– Szefoooowa…..Jakby pani powiedziaaaała, że trzeba poooomóc to bym poooomógł – stwierdza bystrzacha przeciągając każde słowo
Wiem, że chce odstawić za mnie koszyk. 2 zł do przodu.
(O nie – myślę sobie – o nie!)
– Sok panu dam – mówię wyciągając z reklamówki Kubusia – może być?
– No doooobra, niech będzie soook – słyszę, chociaż mi się zdaje, ze chciał powiedzieć: a wsadź se go w dupę.
Ale może się mylę. Może on przepada za Kubusiami.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na Podjeżdżam

  1. orka pisze:

    Coraz więcej takich „wychciewaczy”… .

  2. b pisze:

    przewaznie dajemy wozek -maja obrywki:)

  3. mały pisze:

    czyli tak jak wszędzie
    Ja też nie daję kasy, a kupuję chleb lub coś na chleb

  4. MG pisze:

    szefowaaa, u mnieeee tacy to do drzwiii pukająąąąą, i jąkająąąc się prosząąą niby na operację dla córkiiii

  5. kronikarz pisze:

    Zawsze jakaś popitka 😉

  6. sarahh pisze:

    a mnie wczoraj taki jeden prosil o zlotowke, szczerze na piwo… i za ta szczerosc dostal (nie w nos).

  7. trutje pisze:

    Kilka razy już miałam taką sytuację. Podchodzi do mnie taki osobnik (zdarzyło się też dziecko)i mi mówi, że jest bardzo głodny, bo nic kilka dni nie jadł. Ja zawsze proponuje kupienie obiadu w najbliższej knajpce czy nawet restauracji. Nigdy jeszcze nikt nie skorzystał.

  8. missja pisze:

    jak dobrze, że ja już sama nie jeżdżę do marketów, ale zazwyczaj zbywam powiedzeniem „że mi nie przybywa”

  9. kamytchek pisze:

    Odważna jesteś. Ja w takiej sytuacji wpadam w panikę. Ze strachu wszystkie zakupy bym oddała i… w nogi.

  10. thernity pisze:

    ja tez się boje takich… i mowie, ze nic nie mam (wiem, wredna jestem).

  11. adewma pisze:

    Orka: zauważyłam

    B: mnie też zdarzyło się dać, ale jakoś nie tym razem 😉

    Mały: tak, nie lubię dawać kasy

    MG: no to już przesada!

    Kronikarz: błeee…

    Sarahh: a w nos byś dała????

    Trutje: dziwne prawda? 😉

    Missja: czasem boję się zbyć

    Kamytchek: był grzeczny 😉

    Thernity: nigdy nie wiadomo jaka odpowiedź może rozjuszyć podejrzanego osobnika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *