Poszłam

przede wszystkim na Fronczewskiego i Trybałę, a objawił mi się Tyniec. Ten cienki, niekształtny facet z kabaretu Olgi Lipińskiej, ten patyczak estradowy. R e w e l a c y j n y!
W „Kolacji dla głupca” grał…głupca właśnie. Sztuka opowiadała o zabawie, jaką upajało się kilku bogatych facetów. Co tydzień zapraszali na wspólną kolację Kogoś Nowego. Jakiegoś idiotę, dziwaka, głupka z którego naśmiewali się w trakcie spotkania. Oczywiście zaproszony nic nie wiedział o pobudkach, jakimi kierowali się jego kompani. Przychodził, stawał się obiektem żartów i zdobywał punkty dla zapraszającego. Im większy cymbał tym lepiej.
I pojawia się Tyniec, głupek znaczy. Gospodarz (Fronczewski) nie zdążył odwołać spotkania z powodu problemów zdrowotnych i w ten sposób zostaje ze swoim idiotą w domu. Dzieje się tyle, że głowa mała. Tyniec śmieszy do łez. W tym garniturku, w tych przylizanych włosach, z nerwowymi ruchami ramion i dłoni, na ugiętych nogach, chaotyczny, niecierpliwy, ogarnięty słowotokiem, niby niepewny a jednocześnie skory do zwierzeń, niby nieśmiały a potrafiący obudzić w sobie specyficzne zwierzę salonowe, przekręca wszystko co możliwe, myli żonę Gospodarza z Kochanką, telefonując na prośbę Pana Domu w różne miejsca wszędzie wprowadza niebezpieczny element własnej nieokiełznanej inicjatywy, rozwiedziony ratlerek na kobiety ;), szalony projektant budowli z zapałek, nie dający się ogarnąć świr. No przezabawny! Sala wybuchała salwami śmiechu. Tylko pod koniec spektaklu, gdy głupek dowiaduje się dlaczego naprawdę został zaproszony, zapadła prawdziwa cisza. Bo idiota cierpiał. Tak normalnie cierpiał. I na dodatek w tym swoim smutku zdobył się na gest, który mógł uratować małżeństwo Gospodarza. Mógł, bo ostatecznie wszystko pokręcił i sala znowu zagrzmiała śmiechem.
Świetna, żywa komedia. Dowcipna, ale jednocześnie bezlitosna. Mniam.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na Poszłam

  1. orka pisze:

    Niezłe świnki z tych bogatych facetów 😉 Robić sobie zabawę z głupców.

  2. be pisze:

    Ewa ,Ty to tak opisujesz obrazowo ,ze az sie chce ruszyc pupe i isc to ogladnac

  3. pepegi pisze:

    zawiązanie akcji zapowiada się bardzo obiecująco. lubię, lubię takie klimaty.
    może na mnie pora uczłowieczyć sie przez uteatralnienie? nie tak dawno byłem bywalcem bardzo czestym…

  4. skuter pisze:

    Zawsze Tyńca lubiłem

  5. adewma pisze:

    Orka: no skądś się pomysł na sztukę wziął 😉

    Be: nie ma problemu, skąd jesteś? 😉

    Pepegi: przy małym Bambulku to trudne…my kiedyś chodziliśmy razem.. ale jestem pewna że znasz mnóstwo innych sposobów na uczłowieczanie 😉

    Skuter: nie napisałam, że go nie lubiłam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *