Z sennego

gapienia się w szybę wyrwało mnie głośne: Ewunia..Witaj kochanie! Wiola przedzierała się w moją stronę pomiędzy pasażerami autobusu. Przesiadłam się, a ona przykucnęła i (o zgrozo) zrobiła różowy dzióbek i ucałowała mnie w policzek. Wiola – moja koleżanka z liceum, dziewczyna Maćka przez jakiś czas. O ich uczuciu grzmiała chyba cała szkoła. Takie efektowne było.;) Postrzelona, atrakcyjna, czarnowłosa.
Stała więc sobie nade mną i trajkotała. O szkole w której pracuje, o ciągłej potrzebie dokształcania, o zarobieniu, o dentyście, który jej zęba zmarnował, o Alpach, w których niedawno wypoczywała w pensjonacie znajomych, o telewizji lokalnej w której wystąpiła, o synu…no i o tym, że ja się nic nie zmieniłam (ale to słyszę od niej zawsze, ilekroć się spotkamy…nawet ostatnio, w marcu 2005, tuż przed porodem). Głośna była, a rzeczy, które koniecznie powinnam odnotować nawet powtarzała. No bo jeśli nie zachwyciłam się Alpami od razu, to musiałam usłyszeń o nich ponownie. I skoro nie zareagowałam na telewizję wymownie, to znaczy, że zapewne nie dosłyszałam. A poza tym te informacje są fascynujące i szkoda by było, aby inni pasażerowie o nich nie usłyszeli.
Wysiadłyśmy razem, więc nawet w rybnym była obok (aha – jej tata jest mistrzem wędkarstwa i ona ma już dosyć ryb). Pożegnałyśmy się słodko i usłyszałam, że było jej baaaardzo miło.
Mnie też w zasadzie. Bo ona się nie zmieniła mentalnie, do takiej jestem przyzwyczajona. Bo mnie wciąż bawi. Bo jest częścią moich bardzo dobrych wspomnień.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na Z sennego

  1. orka pisze:

    Czasem lubię takie trajkoczące osoby, ale nie zawsze. Najczęściej jest tak, że gdy akurat mam nastrój na takie spotkanie, to trajkoczącej osoby na horyzoncie brak. A gdy dla odmiany chcę pomyśleć, pobyć sobie w spokoju, takie osoby pojawiają się jak grzyby po deszczu.

  2. ikea pisze:

    mióo tak czasami spotkac kogoś z liceum

  3. kamytchek pisze:

    I tego mi brak. Tych niespodziewanych, chcianych lub nie, spotkań…znajomych twarzy, dzieki którym ożywają wspomnienia, znajomych miejsc…ale to był mój wybór. Nie spodziewałam się, że wyrwanie sie z rodzinnego miejsca może być takie bolesne.

  4. MG pisze:

    to chyba mój „ulubiony” typ kobiety rasy Kasia z Kasi i Tomka… od razu mi się nóż w kieszeni otwiera :)))

  5. kronikarz pisze:

    Zupełnie jak z tej reklamy dyskretnej wkładki… Nawet do WC za tobą pójdzie 😉

  6. waryjatka pisze:

    i mnie się pomyślało to samo co Kronikarzowi.

  7. be pisze:

    odbilas jej Macka:P

  8. ania pisze:

    u Twojej siostry wszytsko w porzadku? nie pisze juz od miesiaca… a ja jestem ciekawa co u olusia slychac :))

  9. ania pisze:

    u Twojej siostry wszytsko w porzadku? nie pisze juz od miesiaca… a ja jestem ciekawa co u olusia slychac :))

  10. woman-room pisze:

    Takie osoby mnie cieszą i śmieszą ;-))

  11. mały pisze:

    Ewunia, a może jej się tak porobiło jak Ty odeszłaś z jej chłopem, co?

  12. sarahh pisze:

    czasem mnie smiesza tacy ludzie. ale czasem wkurzaja, zbyt zapatrzeni w siebie… to pewnie dlatego, ze staram sie o rownowage w sluchaniu i mowieniu.

  13. szkrabi pisze:

    No, jeśli nie zmieniła się mentalnie od liceum to jej współczuję;)

  14. adewma pisze:

    Orka: też lubię.. czasem 😉

    Ikea:to dobre wspomnienia, z czasem coraz lepsze 😉

    Kamytchek: a ja chciałabym się stąd wyrwać mimo wszystko

    MG: eee tam, nóż od razu

    Kronikarz: myślisz?

    Waryjatka: 🙂

    Be: ależ skąd, między nią a mną upłynęło trochę czasu

    Ania: w porządku, są bardzo zajęci, a u Olusia też ok., ostatnio znalazł sobie nowe zajęcie i upaprał się kupą ;))

    Woman-room: właśnie 😉

    Mały: jej się tak porobiło już znacznie wcześniej 😉

    Sarahh: trafiła na mój dobry humor więc nic mnie nie wkurzało 😉

    Szkrabi: jej? Chyba raczej tym, z którymi obcuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *