Siedzę

nad klawiaturą i zastanawiam się co napisać. Co pamiętam, z czym mi się kojarzy, co lubi, czym się interesuje, jaki był, jaki jest, co go drażni, co boli, jakie ma cele. I nie wiem. Mało wiem o moim ojcu. Wczoraj spotkaliśmy się w domu rodziców aby uczcić jego imieniny i 60 – te urodziny jednocześnie. Był tort, świeczki, wino, lody. Zamieszanie wywołane obecnością małych dzieci, rozgardiasz, płacz, śmiech, bałagan. Nawet nie zapytałam jakie ma plany na ten kolejny rok, czy o czymś marzy. Ale to nic nowego – przecież nigdy nie pytałam. Tak naprawdę nie rozmawiamy. Wymieniamy jakieś banalne uwagi. On coś o działce, pracy dodatkowej, rodzinie ze Szczecina, ja o dzieciach, jego sadzonkach pomidorów, coś o serialu. Nigdy się nie zwierzałam, nie roztrząsaliśmy wspólnie problemów, nie dyskutowaliśmy, nie robiliśmy czegoś fajnego razem. Odkąd przestałam być małą dziewczynką straciliśmy kontakt. Może to moja wina, może mamy, a może jego. Może nie chciał, może nie czuł potrzeby, a może robił jakieś nieudolne podchody, o których nie pamiętam. Tyle lat minęło, a ja co?
Na zdjęciach z lat młodzieńczych to taki fajny facet. Czarny, szczupły, luzak. Piłkarz zapalony. Zakochany w mamie. Kochający ojciec na pewno. Zabawowy, imprezowy. Tu z miską na głowie, tam z trąbką sylwestrową. Alkohol zawsze lubił. Nie awanturował się, ale potrafił wrócić ubzdryngolony na maxa i zasnąć w przedpokoju. Rozwód rodziców. Jakieś moje dziecięce oskarżenia wobec niego. Odizolowany w małym pokoju. Zgoda, zejście rodziców. Bolesne lanie za przejazd windą. Moja ciąża, małżeństwo. Napięta atmosfera w domu. Potem jego płacz przed wyjazdem do Szwecji. Przepraszał. Niby miał fach w reku, ale nigdy nie umiał go należycie wykorzystać. Nieudane prywatki bez większej kasy. Chaotyczny, niedokładny, a przecież uprawnień można mu pozazdrościć. Trochę problemów zdrowotnych. Dziwnie się poczułam gdy zobaczyłam go w szpitalu. Bardzo dziwnie. Lewicowiec zagorzały. Popychany przez mamę to tu, to tam. Teraz siwy jak gołąbek.
Ojciec, tata, tatuś. Gdzie? Kim dla mnie? Dla innych. Wszystko co najważniejsze rozmyło się, rozwiało po drodze.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na Siedzę

  1. thernity pisze:

    ale kochasz Go:)

  2. Ania pisze:

    Kurde, przykro tak jakoś 🙁

  3. M. pisze:

    jeszcze nie, jeszcze go masz… a ja swojego nie znałam i już nie poznam:(

  4. kamytchek pisze:

    Te same pytania zadaje sobie i ja. Tyle tylko, że już nie mogę niczego zmienić ani naprawić. Czas i odległość zweryfikowały pewne wartości ….niestety za późno. Mogłam być lepszą córką, przede wszystkim mogłam słuchać, bo naprawdę wiele mi przekazał, ale też wiele puściłam mimo uszu. Nie chciałam. Wiem, że nie ma do mnie żalu, niemniej gorszy jest żal do samego siebie. Wszystko przed tobą…jesli tylko bardzo tego pragniesz. to co naprawde wartościowe, nigdy nie przemija. Najwyżej lekko sie zakurzy. Potrzeba jedynie czasu…jeszcze go masz. Nie pozwól by na zawsze w twoim sercu tkwił żal i tęsknota.
    ***
    Do mojej galerii nie ma hasła ale wczoraj to ja nie mogłam nic u Ciebie napisać bo upominno sie o jakiegoś „cooka” :))To trzecia próba może sie uda. Pozdrawiam ciepło

  5. ala pisze:

    Najważniejsze jednak (patrząc z boku), że był. I jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *