Byliśmy nad morzem.

Siostra Maćka wyjechała do Egiptu i zostawiła puste mieszkanie w Gdyni. Skorzystaliśmy. Wyjechaliśmy o 5 rano w środę. Kasia część drogi przespała, a na miejscu szybko się zaklimatyzowała. Mieliśmy do dyspozycji duże, dwupoziomowe mieszkanie na cudownym, położonym na wzgórzu osiedlu. Nie jestem przyzwyczajona do takiej czystości wokół bloków 😉 Tam nawet przeskakując przez trawnik miałam wyrzuty sumienia, że nie idę wyznaczonym chodnikiem. Wszędzie malutkie płotki, zadbane krzewy, świetne place zabaw, podjazdy dla wózków i uwijające się sprzątaczki.

DSCN2060.jpg

Pierwszy raz wyjechaliśmy tak daleko w czwórkę. Codziennie byliśmy na plaży a ponieważ szum morza zawsze działał na mnie kojąco, więc nastroiłam się ogólnie bardzo pozytywnie. Adaś zjadł mnóstwo lodów i nareszcie spędził trochę czasu z nami, a nie z kumplami na boisku. 😉 Kasia to żywe srebro. Szalała w domu, na deptaku w Sopocie i upodobała sobie uciekanie przed falami. Zbierała kamienie, ganiała gołębie a buzia się jej nie zamykała.

Widzieliśmy klauna na ulicy, mnóstwo martwych rybek na brzegu, śpiewających i tańczących Indian, fontanny, bociany, mewy, statki, Cyganie grali dla Kasi, Adam naciągał nas na gry i karty z piłkarzami, obejrzał tandetne figury woskowe na molo, w zamrażalce Magdy było pełno rybnych medalionów (teraz jest ich tam mniej), nie opaliłam się, niczego nie zniszczyliśmy, snuliśmy się to tu to tam nawet w deszcz, jedliśmy gofry z truskawkami, dojechałam do Ikei nie bez przygód, chłopaki pojechali do portu w Gdyni, kupiliśmy dmuchanego, żółtego Teletubisia i gumowego rekina, wejście na trzecie piętro nie przychodzi mi łatwo.
To było dobre.

DSCN2028.jpg

Dopiero pobyt nad morzem, choć tak krótki, daje wyraźnie poczuć, jak ciężkie jest powietrze w centrum Polski. Nasze mieszkanie wydało się nam okropnie duszne, a wietrzenie niewiele pomaga, bo na zewnątrz też nieprzyjemnie. Minie pewnie kilka dni zanim się oswoimy. Byle do połowy lipca – wtedy kolejny wyjazd – tym razem do Ustki.

DSCN1937.jpg

A dzień przed wyjazdem Adaś poprosił:
– Daj mi 15 zł na zakupy. Kupię sobie coś na drogę.
– A co ty chcesz kupić?
– No coś do picia, gazetę.
– I na to potrzeba 15 zł?!?
– Aaaaa… bo wliczyłem w to jeszcze naklejki. (z piłkarzami)

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na Byliśmy nad morzem.

  1. b pisze:

    Wazne ze obiechaliscie calo i zdrowo i ..wypoczeliscie:)

  2. kamytchek pisze:

    Bo Gdynia, moja kochana, to Gdynia. Nie ma co porownywać z centralną Polską a z Wroclawiem to wcale.
    ja planuję pojechac 1 -go lipca….na jeden dzień:> Na dłużej nie mogę :(( ale muszę zobaczyć Mamę i siostrę.

  3. gabrolek pisze:

    pojechaliście odreagowac wizytę miłej rumianej? 😉

  4. sarahh pisze:

    Morze to zawsze morze!
    Nie ma dwoch zdan. Ale Ci zazdroszcze.

  5. pacia pisze:

    hej, ja też byłam w Gdyni w pustym domu znajomych. W piątek tak się zesmażyłam na plaży, że jeszcze mam nogi czerwone i bolące. Wczoraj wróciliśmy zapchaną drogą przez Toruń i znów jestem na dusznych Kujawach;)
    Następnym razem daj znać, to popilnuję dzieciaki w tej Gdyni;) buźki

  6. soleil pisze:

    Stęskniona soleil wita. :))

  7. golden pisze:

    Ewa gdybys haslo chciała…

    jedi24@wp.pl

  8. missja pisze:

    oj jak ja tęsknie za morzem, straaasznie.

  9. Cleos pisze:

    kiedy będziecie w tej Ustce??? Może się spotkamy???

  10. orka pisze:

    U mnie w górach upał jest do zniesienia: zieleń, wiaterek, zimny strumyk. Wczoraj byłam w Katowicach: rozgrzana patelnia, duchota i smród spalin.
    I tak mi się to właśnie przypomniało, gdy wspomniałaś o ciężkim powietrzu w centrum.

  11. Agnieszka (kronikarz) pisze:

    Marzę o takim wyjeździe, nawet krótkim…

  12. blue-woman pisze:

    Ja nie wyjeżdżałam nigdzie, ale równie uroczo spędziłam ten wolny czas. Pozdrawiam :-))

  13. adewma pisze:

    b: o tak, wypoczynek był wskazany

    kamytchek: jeden dzień…mało

    gabrolek: hehe…przedwczoraj spotkałam ją na spacerze, wołała Kasię, powiedziałam dzień dobry i zlekceważyłam…uff

    sarahh: morze to morze 😉

    pacia: uważaj bo skorzystam 🙂

    soleil: ach!

    golden: 🙂

    missja: też tęskniłam, a jak zobaczyłam to tęsknię jeszcze mocniej

    Cleos: napiszę ci wszystko w majlu

    orka: no chyba ci zazdroszczę

    kronikarz: no to wio!!!

    blue-woman: sądząc po twoich ostatnich notkach to jesteś zaświergolona, a to stan w którym każdy dzień wydaje się wyjątkowy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *