Nie cały czas,

nie co drugie słowo, ale chcąc wyrazić dosadniej to o czym akurat mówi – bluźni. Nie zachowuje się jak mamuśka z poprzedniej notki, jej język mnie aż Tak nie razi. Może tylko dlatego, że znamy się długo i wiem jaka jest. Przyzwyczaiłam się. Ale czasem mnie zadziwia i uszy mi więdną. Przekonuje mnie wtedy, że to nic takiego, że takie słownictwo można uznać za naturalne, bo ona np. nie bluźni gdy jest zdenerwowana. Ja odwrotnie, gdy mam focha, gdy sobie nie radzę z emocjami, gdy dopada mnie stan, że przetrąciłabym każdego w zasięgu ręki (zdarza się, ale najgorzej i najokrutniej było w czasie ostatniej ciąży) to używam słów mało wyszukanych. Bo wiem, że nimi dotknę Maćka mocniej, bo to dla mnie najprostszy sposób aby się upodlić (w moim pojęciu upodlenia). Jak się tak zniżę, jak sobie ulżę, to potem…mi wstyd. Tylko, że się do tego nie przyznam. 😉
Ale wracając do koleżanki. Opowiadała mi taką oto Zabawną scenkę domową.
Siedzieli sobie wszyscy wieczorem, a ich córka (w wieku Adama) zadawała mnóstwo różnych pytań. W końcu stało się to tak męczące, że na jej pytanie, na które trudno im było odpowiedzieć, wyczerpany mąż koleżanki Komicznie zareagował: „…eeee…spierdalaj do łóżka!”.

Buhahahahhhaaaa!!!

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Nie cały czas,

  1. Sławka pisze:

    Ja ostatnio nadużywam bluzgu „kuźwa” musze sobie dać po łapkach;)
    Fakt strasznie mnie rażą bluzgi skierowane do dzieci lub w obecności dzieci jest to karygodne, jak rodzice moga żądać od dziecka dobrego kulturalnego zachowania kiedy sami nie dają przykładu. Mój M. jest mniej kulturalny i zdarza mu się przy dzieciach , co mnie do pasji doprowadza! w efekcie Lidka lat 3 do Misi lat 12: oddaj to ! kulwa jo?! Już wie kiedy zastosować.

  2. pepegi pisze:

    a tam, „bluźnić” od razu – przecież nie każde przeklinanie jest bluźnieniem.

  3. missja pisze:

    no! buhahaha!

  4. b-m pisze:

    Dwa tylko przyklady w tej materii:
    – syn moj pracowal w zeszlym roku podczas wakacji w Anglii, zeby zarobic i jednoczesnie podszkolic sie troche w angielskim. Pracowal na budowie i trafila sie mu ekipa polskich pracownikow. Ich rozmowa miedzy soba wygladala w ten sposob: Ty, kurwa, daj no mi kurwa ten kurwa chlebek. Poduczyl sie chlopina…
    – mieszkala ci u nas kiedys taka jedna Ania z trojka dzieci. Bardzo czesto rano, gdy sie za wczesnie budzily, wrzeszczala na nie w taki oto sposob: spij ty skurwysynu jeden. Dlugo tlumaczylam jej, ze tak mowiac siebie przezywa…

  5. sarahh pisze:

    wyrazaniu sie przy dzieciach stanowcze NIE.
    ogolnie tego nie lubie.
    a juz najbardziej przeszkadza mi gdy w wypowiedzi zero tresci [choc autor uwaza inaczej], za to co drugie slowo k….

  6. golden pisze:

    faktycznie KOMICZNIE

  7. adewma pisze:

    Sławka: ja najczęściej „kurde” bywa ze i „cholera”

    pepegi: a jakie nie jest? 😉

    missja: 🙂

    b-m: i co z tą Anią?
    zmieniła się?

    sarahh: mam pokój pracowy w pobliżu brygad..oj nasłucham ja się, nasłucham

    golden: o, też cię to śmieszy 😉

  8. waiting pisze:

    a co dzieciak na to?:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *