Nie sposób

mieć kompleksy na plaży. Mogłoby się wydawać, że jest odwrotnie, ale w moim przypadku plaża, a szczególnie kobiety na niej paradujące, działają kojąco na wszystko co kryje się pod hasłem „Kompleksy Ewy”. Jedna ma ogromny tyłek, inna wiszący brzuch, kolejna nogi jak patyki, jeszcze inna brzydkie piersi. Owszem, zdarzają się ciałka idealne, smakowite, ale to rzadkość. U większości zawsze jest coś nie tak w starciu z moimi wyobrażeniami o nieskazitelnej figurze. Uff…
Mnie się wydaję czasem, że mam tłustą pupę i uda, ale przy tamtej kobiecie to ja jestem modelką po prostu. Ubrana tylko w czarny, jednoczęściowy kostium, jakąś narzutkę na ramiona i z elegancką torebeczką pod pachą weszła do spożywczego znajdującego się w centrum Ustki. Podjechała samochodem, pewnie prosto z plaży. Dupsko miała szerokości drzwi wejściowych i malowniczy cellulitis na nogach. I żadnego skrępowania na twarzy. Bo dlaczego miałaby mieć jakikolwiek problem? Dla towarzyszącego jej mężczyzny jest być może uosobieniem kobiecości. Fajnie. 😉

W kontekście tej różnorodności plażowej chciałabym jeszcze o jednym.
Adam wytykał mi do niedawna radośnie, że jestem gruba, że mam tłusty tyłek itd. Najczęściej sprowokowany moim pytaniem, albo sytuacją. Aż tu nagle, w trakcie urlopu, na moje typowe choć mało istotne stęknięcie: „ale jestem gruba” (na widok osobistej pupy w majtkach), zareagował delikatnie aczkolwiek poważnie: „wcale nie jesteś gruba”. Przeżyłam szok najwyższego kalibru ! 😉
Napatrzył się, nasycił widokiem i zweryfikował poglądy. I tak mu pozostanie? Łeee….Jeden bezkrytyczny w domu w zupełności mi do tej pory wystarczał ;)))

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na Nie sposób

  1. mały pisze:

    No jeśli Ty jesteś gruba to obawiam się, ze Twoje lustro pochodzi z kradzieży pokoju śmiechu w jakimś lunaparku i natychmiast powinnaś je zmienić na takie, które nie zniekształca.
    A w ogóle, ja przy Tobie, to od jutra zapisuję się na sumo.
    A co do grubych dup? No cóż… To fakt niektórzy ubierają się jakby nie mieli lustra w domu, ale ja mam to gdzieś i zupełnie nie zwracam na uwagi. To, że ja bym tak nie wyszedł, nie powinno stanowić ogółu. I czasami sobie myślę, że może i dobrze, że jest coraz mniej takich jak ja.

  2. missja pisze:

    zauważyłaś, że tylko własny tyłek jest zawsze największy. Identyczny, idący obok będzie o wiele mniejszy 🙂

  3. golden pisze:

    podobno trzeba pokochac swoje ciało ;o)

  4. MG pisze:

    konia z rzędem za takiego chłopa 🙂

  5. soleil pisze:

    Wiesz co?! Wiesz co?! Z taką figurą podobne rozterki nie dotyczą Ciebie! Kobieto!
    (Bo Ci przyślę moje zdjęcie z plaży i dopiero zobaczysz!)
    :))

  6. orka pisze:

    Dla mnie otyłość jaka zaczyna gościć w Polsce jest przerażająca. Kiedy ja chodziłam do podstawówki, słodycze były na kartki. W wolnym czasie biegaliśmy po podwórku a nie ślęczeliśmy przed TV czy komputerem.. Teraz patrzę na dzieci i nie mogę się nadziwić, że jest tyle grubasków. Polepszenie stopy życia wcale jednak nie musi oznaczać tego problemu. Przykładowo we Francji ludzie są na ogół bardzo szczupli. U nas czasem myślę, że ktoś jest w ciąży a to po prostu taki tłusty brzuch… . Nie twierdzę, że ludzie z nadwagą mają się ubierać w worki pokutne, ale takie bezkompleksowe społeczeństwo, to społeczeństwo otyłe, bo motywacji do walki z tym brak. Widziałam to w Irlandii. Monstrualne wręcz pupy, wałki tłuszczu, ale wszystko jest OK. Nikt się nie wstydzi i nikt z tym nie walczy i nie myśli o zdrowiu, obciążeniu organów itp., itd.

  7. szkrabi pisze:

    To rzuć fotkę w bikini, co?

  8. sarahh pisze:

    fajnie wyleczyc sie z kompleksow, nie? 🙂
    szczegolnie takich troche naciaganych 😉
    ale zawsze „podziwiam” ich brak u osob, ktore powinny sie powaznie zastanowic nad swoim wygladem – te z reguly wogole nie maja zadnych kompleksow, za to niczym nie podwazana wiare we wlasna idealnosc.
    ale moze im latwiej w zyciu…

  9. jbk pisze:

    a może te grubaski po prostu cierpią z powodu upału i wolą wystawić sadełko, niż się pocić niepotrzebnie?

  10. pepegi pisze:

    heh taka ciepła życzliwa notka 😉

  11. adewma pisze:

    golden: a jest jakieś inne, niechirurgiczne wyjście? ;)))

    MG: fakt, jakiś dziwny jest 🙂

    soleil: prześlij, prześlij!!! jakiekolwiek!!! plisssss

    orka: wiesz, może czasem nie warto przejmować się pierdołami ;)..ale co do otyłości zagrażającej zdrowiu – to już inna sprawa

    szkrabi: cos ci tam prywatna pocztą podrzucę 😉

    sarahh: zdecydowanie łatwiej

    jbk: mnie to wcale nie przeszkadza (ależ ta Justyna to oska, matko święta!)

    pepegi: jak najbardziej życzliwa pepegu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *