Usiadłam sobie

wygodnie w autobusie, przodem do kierunku jazdy, moje gołe stopy, zdziwione chłodnym porankiem, poczuły się lepiej, ułożyłam torby na kolanach i oglądałam ślady samolotów na niebie.
Ta kobieta w różowej kurteczce weszła do autobusu na kolejnym przystanku, usiadła naprzeciwko mnie. Zsunęłam stopy, aby zrobić jej miejsce. Po pewnym czasie zaczęła stękać, że jej duszno. Wachlowała się dłonią i robiła wymowne miny. Poprosiła pana siedzącego obok mnie, aby uchylił wąskie okno nad nami. Zimne powietrze dotarło do moich stóp. Postanowiłam przetrwać. Ona wciąż wzdychała, kręciła się, otwierała usteczka pociągnięte jaskrawą różową szminką i chowała twarz w dłoni. Wraz z powiewem zimnego powietrza dotarło do mnie o co chodzi. Śmierdziała wódą. I miała dziwne oczy. Facet siedzący obok chyba też zrozumiał. Gdy spojrzała w stronę włazu na dachu i pokazała mu palcem aby otworzył, tylko pokręcił głową. A potem zachciało się jej otworzyć okienko po drugiej stronie autobusu. Powiedział, że będzie przeciąg, na co ona, że tak jej słabo. Nie wytrzymałam i dorzuciłam, że przecież nie jest w tym autobusie sama i KOMUŚ może być zimno. Coś tam jeszcze mamrotała do siebie, ale starałam się nie słuchać. Miałam nadzieję, że wysiądzie szybciej ode mnie i nie będę musiała wąchać tego charakterystycznego fetoru przez pół godziny. Niestety. Zamiast w spokoju podglądać ptaki, chmury, wystawy sklepowe i przystojniaczków na przystankach, całą drogę zastanawiałam się kiedy rzygnie na moje nogi. Rozważałam różne warianty. Łącznie z tym, w którym ścieram rzygowiny przy pomocy chusteczki higienicznej i wydłubuję resztki z dziurek w butach. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Nawet jeszcze w pracy czułam ten smród. Wypsikałam pokój dezodorantem.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na Usiadłam sobie

  1. gabrolek pisze:

    masz psi węch, niczym w ciąży 😉

  2. Ania pisze:

    Chyba fajniejsze jest jednak jeżdżenie autobusem do pracy :))

  3. missja pisze:

    nie lubie wódki, zapachu wódki i zapachu skóry wydzielającej strawioną wódkę. FUUUJ!

  4. soleil pisze:

    Błee!!!

  5. Fafkulec pisze:

    Totalna oblecha.
    Nie znoszę.
    Chronicznie wręcz.

    Do tego stopnia, że jak Mój Luby odśweżał jakiś tam mebel czy coś- no nie pamiętam, nieistotne- i potem jechało denaturatem(pomimo kąpieli, w skóre chyba weszło, czy co), to patrzeć na niego nie mogłam, bo mnie mdliło.
    Ueeeeeeeeeeeeee.

  6. ikea pisze:

    niektórzy to maja tupet

  7. mały pisze:

    I choćby tylko dlatego jestem szczęśliwym abstynentem.

  8. kamytchek pisze:

    Blleee…te „resztki w dziurkach butów” mnie dobiły…
    Ja ten fetorek czuję codziennie-niezmiennie…przychodzą i chuchają mi w okienko (panie też niestety). POtem nawet dezodorant mi śmierdzi.Bllee…

  9. orka pisze:

    No właśnie jak czytałam, to zastanawiałam się czy nie bałaś się, że rzygnie. Chyba z 10 lat temu byłam świadkiem takiej scenki w autobusie. Jeden facet wyrzygał na drugiego piwo. Tamten latał i darł się na cały autobus: „Panie! Coś Pan zrobił z moimi spodniami!”. A smród był potworny. Samej chciało mi się wymiotować.

  10. pepegi pisze:

    jejjj jak ja lubię jak znajdujesz w pisaniu miejsce dla śladów samolotów na niebie i przystojniaczków na przystankach! normalnie bardzo lubię.
    a wódki – nie. ani używanej, ani nieużywanej.

  11. -dea-.eblog.pl pisze:

    nie dziwie sie , ze tak a nie inaczej sie czulas;/ nienawidze jak gdzies kolo mnie kreci sie taki smierdziel , jeszcze w weekend wieczorem mi to nie przeszkadza ale tak normlanie i to jeszcze rano albo w poiludnie toi juz przesada;/

  12. Jucia pisze:

    Fuj!Normalnie ble…!!!

  13. thernity pisze:

    nawet człowiek sobie spokojnie autobusem nie moze pojeździc:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *