O pierwszej wywiadówce

dowiedział się Maciek przypadkiem (Adaś zapomniał), bo w drodze do pracy spotkał wychowawczynię Adasia wyprowadzającą psa na spacer. Pani, zaniepokojona szkolną postawą Adasia, sugerowała, że koniecznie musi ktoś od nas pojawić się na zebraniu.
Poszedł Maciek i zasilił niesamowicie liczne (9-osobowe) grono przybyłych rodziców. Przy okazji, tradycyjnie, został przewodniczącym trójki klasowej.
Mimo bardzo dobrych ocen, pani miała do Adama uwagi. Że zapomina, że nie wykazuje zainteresowania, że się zmienił, że go nie poznaje. Coś w tym jest, ale zapominanie i robienie wielu rzeczy szkolnych na ostatnią chwile, to akurat u Adama dosyć naturalny stan rzeczy. Którego nie pochwalam oczywiście, ale jak do tej pory moje marudzenie, narzekanie i grożenie na niewiele się zdaje. A to przecież 6 klasa. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Rozmowa z Adasiem uzmysłowiła nam, że pani jest niesprawiedliwa, czepia się niesłusznie i w ogóle nie wiadomo o co jej chodzi. ;)))

A poza tym Adam został skarbnikiem klasowym. Najgorsza fucha jaka mogła mu się trafić według nas. On jest zadowolony, porobił imienne tabelki w Specjalnym zeszycie na każdy miesiąc, jeden z portfeli przeznaczył na składki klasowe…
Znam jego roztrzepanie i normalnie boje się o te pieniądze. 😉

DSCN1599.jpg

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na O pierwszej wywiadówce

  1. MG pisze:

    „zapomniał”… o wywiadówce… akurat! 🙂

  2. mały pisze:

    Eeee wszystkie panie sa niesprawiedliwe i uwzięły się na nasze dzieci ;-)))
    A po kim Adaś jest taki roztrzepany?

  3. thernity pisze:

    zdjęcie pt. „Starszy Brat” bardzo mi sie podoba:))

  4. pepegi pisze:

    zdjęcie istotnie fajne 😉
    ja raz byłem skarbnikiem, żadnej kasy nikomu nie ubyło, wszyscy byli zadowoleni, a jeszcze na koniec roku starczyo mi na duże lody 😉

  5. skaf_ pisze:

    mam już odpowiednie pudło wiesz?:)

  6. soleil pisze:

    Zdjęcie rozczula.

  7. sarahh pisze:

    rozczulajace zdjecie 🙂

  8. -dea-.eblog.pl pisze:

    no tak klasowki wazna rzecz dla rodzicow , a dla dzieci najczesciej najmniej istotna:P
    heeh…ja tez wszytsko robilam na ostatnia chwwile , jak juz mialam noz na gardle , tyle stresu mnie to kosztowalo;/teraz wiem , ze nie popelnialabym tych bledow teraz …
    kasa , kasa? no tak , takie klasowe kieszonkowe;)

  9. blue-woman pisze:

    Uwierz w syna ;-))
    Może jego rozptrzepanie nie będzie miało wpływu na klasowe pieniążki ? Myślę, że chłopak się spręzy, przecież jest odpowiedzialny. Pozdrawiam ciepło :-))

  10. Ryan pisze:

    Nic się nie martw, ja tez byłam roztrzepana jak diabli, nie miałam sobie równych a patrz jaki wspaniały Ryan ze mnie wyrósł, jaki samodzielny, odpowiedzialny,i karierę zrobił zawodową co to niektorych zwala z nóg, i szczęscie znalazł:-))
    Nic się nie martw Kubulku, wsio w pariadkie!!

  11. listy pisze:

    zawsze chciałam mieć starszego brata… (wzdech)…

  12. kamytchek pisze:

    Nie zawsze to co nam rodzicom wydaje sie „najgorsze” musi się sprawdzać. Wydaje nam się że my wiemy lepiej i lepiej znamy swoje dzieci niż one same. Czasami trzeba pozwolić wzlecieć pisklętom. A roztrzepanie? Moja droga ja do tej pory jestem roztargniona. Z głową w chmurach (siwą głową).

  13. adewma pisze:

    MG: serio, akurat to jest bardzo możliwe 😉

    mały: pewnie nie po ojcu 😉

    thernity: mnie też

    pepegi: tylko dla ciebie? 😉

    skaf: duże? ogromne??? ;P

    soleil, sarahh: ech dziewczyny… 😉

    dea: i co z ciebie wyrosło? ;))

    blue-woman: ależ ja wierzę w niego bardzo, mimo wszystko 😉

    Ryan: dodajesz mi otuchy 😉

    listy: ja też!

    kamytchek: tak, żeby ich tylko nie blokować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *