Tym razem

nie było spektaklu tylko recital. Wystąpiła pani Kasia Groniec. Oczywiście, że poszłam, bo zbyt długa przerwa pomiędzy wydarzeniami kulturalnymi serwowanymi przez nasz Teatr, nie robi mi dobrze. 😉
Pani Kasia wystąpiła w czarnym lejącym stroju – długie spodnie plus fajna bluzka z pęknięciami na rękawach i szerokim łódkowym dekoltem, który zsuwał się co jakiś czas pokazując jedno lub drugie ramię. Towarzyszyło jej dwóch muzyków – bas i fortepian z akordeonem dla smaczku.
Zaczęła smętnie. O miłości niespełnionej, trudnej, o śmierci, wodorostach włosów i tęsknocie. Usypiająco to na mnie działało i dołująco. Bo nie miałam akurat ochoty ćwiartować swojej duszy i dogłębnie czuć nieprzychylność świata zewnętrznego wobec moje marnej osoby. Potem jednak recital przybrał formę żywej, aktorskiej interpretacji piosenek zabawnych i lżejszych. Pani Kasia była prostytutką, feministką, organizatorką przyjęcia, dziewczyną marynarza.. Piszczała, szeptała, krzyczała wyrywając włosy z głowy, zmieniała barwę głosu, tupała, wymachiwała rękami, udawała naiwną, zdziwioną, zagubioną, plotkarę, przyjaciółkę. Weselej się zrobiło i raźniej.
Smarkałam w przerwach na oklaski. Nie żebym aż tak się wzruszyła, nie. To pogoda po prostu wyposażyła mnie w gila do pasa, chrypkę i obolałe gardło.
Mimo wszystko ta wyrwana godzina dobrze mi zrobiła. Pewnie widząc ten występ w telewizji zmieniłabym kanał, ale recital na żywo to zupełnie inne doznanie. Dociera głębiej, wyraźniej, porusza takie strunki, które w domowych pieleszach nie mają szansy zabrzmieć.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Tym razem

  1. MG pisze:

    a ja cały czas widzę ją w „Metrze”…

  2. orka pisze:

    Lubię taką rozpiętość… od „ćwiartowania duszy” po stany z innego bieguna. Może bywa też dołująco, ale nigdy nie nudno.

  3. listy pisze:

    och, zazdroszczę, bo ja ją uwielbiam, i już:)

  4. ala pisze:

    uwielbiam K. Groniec, był czas, że towarzyszyła mi 24 godziny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *