Drażnią mnie

w teatrze ci, którzy mimo każdorazowej (przed spektaklem) prośby z głośnika, zapominają wyłączyć komórki. I atakuje taka potem, wkurzając jakąś idiotyczną melodyjką. Albo szeleszczą papierkami gdy wokół cisza, bo przerwa w kwestii, bo klimat się zagęszcza.
I dlatego, gdy ten babsztyl obok mnie zaczął gmerać przy jakimś papierku, a w tym czasie Barciś już kręcił się po scenie, Kociniak kimał na krzesełku pod murkiem, było tak bardzo ciemno i cicho, zwróciłam jej uwagę:
– Czy mogłaby pani nie szeleścić tym papierkiem? – pochyliłam głowę w jej stronę.
– Aż tak bardzo to pani przeszkadza? – usłyszałam jak odpowiada szeptem
– Owszem
….
– To lekarstwo proszę pani – dodała po chwili
Jasne. Zgnębić upierdliwą. Bo ona taka biedna, potrzebująca, a ja się czepiam bez podstaw. Jasne.
I chociaż szybko strzepnęłam sobie myśli o niej jak paproch z rękawa, i miałam w nosie jak mnie ocenia, to przez cały spektakl, gdzieś tam w głowie mi siedziała. Baba jedna.

A spektakl dosyć zabawny. O trzech starych klaunach, którzy stawiają się na casting, bo chcą jeszcze zaistnieć, udowodnić, że są świetni, niepowtarzalni i zabawni. Znają się, bo kiedyś występowali razem, przyjaźnili, ale teraz najchętniej wyeliminowali by się nawzajem. Wspominają, popisują jeden przed drugim, oszukują, błaznują. I bluźnią siarczyście. Barciś – najmłodszy z aktorów – robił nawet fikołki i stawał na głowie. Kociniak, w kapeluszu z kwiatkiem na antence, udawał mima i szło mu całkiem nieźle. Matyjaszkiewicz, w przyciasnej marynarce, umierał dwukrotnie. Dużo było śmiechu, ale też sporo refleksji. Sztuka nie porwała mnie szaleńczo (w przeciwieństwie do znajomego pana z pracy, który tak jak ja lubi teatr i skomentował spektakl – super, super, super), ale sprawiła przyjemność.
I pomyślałam sobie potem o innych sprawach niż zazwyczaj. Tak szerzej jakoś. I mądrzej.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na Drażnią mnie

  1. MG pisze:

    Barciś na całe życie zapadł mi w pamięć jako pan z Okienka Pankracego… 🙂

  2. Fafkulec pisze:

    Ja nie umiem tak ładnie opanowywac emocji.
    Jak mnie ktoś wkurza, to mam ochote od razu zatłuc na miejscu delikwenta.
    Za awanturowanie sie, to nawet zostałam raz wyproszona ze sklepu.
    Wredna jestem.
    Wstyd ze mna gdzies się wybierać.

    A dlaczego u Ciebie w teatrze są takie fajne rzeczy, a umnie takie raczej… średnie, no?

  3. szkrabi pisze:

    Już rok jak nie byłam w teatrze a to przecież mój zawód, smutne:(

  4. orka pisze:

    Podobnie jak Fafkulec ja też od razu chcę zabijać … Więc albo milczę albo wybucham. 2 skrajności. A najgorzej jak milczę i milczę a w środku bomba tyka i nagle nie mogę już wytrzymać.
    Niedawno poszłam ze spodniami do krawcowej. No i kobieta ta wyrzuciła mnie wraz ze spodniami, bo nie mogłam spokojnie słuchać jej kąśliwych uwag.
    Tego pieniacza we mnie nie można ukrócić – niestety… albo „stety”. Różnie bywa.

  5. adewma pisze:

    MG: Barciś z Pankracym???

    Fafkulec: bo ja mieszkam na prowincji 😉 to w ramach odchamiania prostaków 😉

    szkrabi: no właśnie, jaki to zawód?

    orka: uff…blogowo mi nic nie zrobisz 😉

  6. Fafkulec pisze:

    Ano chyba, że tak… 😉

  7. pluskat pisze:

    moze miala cukrzyce i musiala zjesc cukierka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *